wtorek, 22 września 2015

dziennik językowy #4

Dziś moja znajoma Czeszka miała urodziny, i stąd właśnie słówkiem na dziś będzie:

Všechno nejlepší, czyli wszystkiego najlepszego. Możemy tez skrócić te życzenia do vše nejlepší albo po prostu všetko naj :)

niedziela, 20 września 2015

dziennik językowy #3

Recently, during polishing my master thesis, I wondered which verb should I use to express that a monarch sets up a new dynasty. That is our today's word of the day: the monarch is to ESTABLISH a dynasty. Which are other things we can establish?

sobota, 19 września 2015

dziennik językowy #2

I'm not a big fan of sports in general, there is, however, one exception: lawn tennis. I tend to follow the tournaments and matches results on daily basis. Today on one of the tennis websites that I follow I found out that it's already been a year since the greatest Asian player of all time retired from professional tennis. Her name is Li Na, and her biggest achievements include becoming a champion of two Grand Slams: Roland Garros and Australian Open. 

If we are a sportsman or a sportwoman and we want to let others know that we retire from professional sport, we can use the idiom that happen to be our word of the day: I CALL IT A CAREER.
Do you know any other similar idioms that include calling something? 

Li Na. źródło: Wikipedia, licencja CC

piątek, 18 września 2015

dziennik językowy #1

One of the best ways to keep in touch with our target language is starting a diary. I've been thinking about it for some time and finally decided to give it a try, however, I figured keeping online diary here, on my blog, would be much more fun than a paper diary. Of course, I will post entries in my target languages, mostly English and Chinese. Every new entry will feature a word of the day.

I've been quite busy lately with exams, but I'm finally done with that and now just polishing my thesis and hopefully will be able to graduate soon. Today I decided to enjoy the great, late summer weather by hanging on the hammock, reading Hobbit. And it is that book where I found today's...

...WORD OF THE DAY: 隧道 suìdào - tunnel - tunel


niedziela, 21 czerwca 2015

Mój blog z Chin

Hej! Prowadzę fiszkarium już od ponad dwóch lat. Czasami faktycznie brak mi nieco konsekwencji i regularności w publikowaniu postów, ale zapewniam, że blog nadal będzie działał. Obecnie dużym problemem jest dla mnie kapryśne działanie Bloggera, gdyż od 8 miesięcy przebywam na stypendium w Chinach, gdzie witryna ta, podobnie jak Facebook czy Youtube, jest zablokowana. Mimo to staram się publikować coś wtedy, kiedy się da. W trakcie pobytu w Azji postanowiłem założyć też bardziej prywatnego bloga, na którym zapisuję swoje wrażenia z Chin - głównie dla siebie samego (pamięć już nie ta) i najbliższych znajomych :) Ale kto wie, może komuś akurat przypadnie do gustu moja relacja, zamieszczam więc linka i zapraszam do obserwowania :)



Wieczna wiosna - blog z Kunmingu

Po powrocie do Polski i normalnego internetu będę mógł się zająć reanimacją fiszkarium na poważnie :)

czwartek, 18 czerwca 2015

Czy warto się uczyć estońskiego i fińskiego?

Zainspirowany artykułem o perspektywach zawodowych dla osób uczących się języków Europy Środkowej i Wschodniej, postanowiłem bliżej przyjrzeć się tematowi i subiektywnie ocenić te języki, nie tylko pod względem ich użyteczności w pracy. Zainteresowanych odsyłam do posta dotyczącego łotewskiego i litewskiego. Dziś z kolei przyjrzymy się dokładniej innym dwóm blisko spokrewnionym językom z północy: chodzi o estoński i fiński.

2. Fiński, Estoński

Mój dobry znajomy studiował kiedyś filologię fińską. Zawsze narzekał, że mają co niemiara gramatyki do wkuwania, a nie przekłada się to w zadowalającym stopniu na ich zdolności językowe. Faktycznie, fiński i estoński, jako języki aglutynacyjne, mogą się nam jawić jako dość trudne. Czym różnią się one od języków fleksyjnych takich jak polski?

Weźmy za przykład czasownik idzie - i jest rdzeniem, mówiącym nam o rodzaju czynności, -dzie natomiast sufiksem, uzupełniającym znaczenie czasownika o niezbędne dla nas informacje gramatyczne: kiedy czynność się odbyła, kto był jej wykonawcą, czy jest ona dokonana itd. U nas wszystkie te informacje zawierają się w jednej końcówce. Gdybyśmy zmienili czas, powiedzielibyśmy szedł, będzie szedł, liczbę - idą, czas razem z aspektem - poszedł, pójdzie - jak wiemy wymieniać można jeszcze długo. W językach aglutynacyjnych natomiast dla każdej z tych kategorii mamy osobną końcówkę. Przykład widzimy poniżej:


talo – dom (rdzeń wyrazu)
talossa – w domu
taloissa – w domach
taloissani – w moich domach
taloissanikin – w moich domach też
taloissanikinko – czy też w moich domach?

Dlatego właśnie wyrazy w językach aglutynacyjnych mogą nam się wydawać przerażająco długie. Poza tym, w języku fińsku napotkamy zjawiska zupełnie nam nieznane, takie jak harmonia wokaliczna czy sandhi.



Fińska gospodarka ostatnio nie jest w najlepszej kondycji, a podstawy państwa opiekuńczego chwieją się w posadach. Jest to związane przede wszystkim z bezprecedensowym kryzysem Nokii w epoce smartfonów oraz przyjęciem Euro, które uniemożliwia Finlandii zamortyzowanie negatywnych skutków tej tragedii. Estonia co prawda jest na całym świecie postrzegana jako wzór innowacyjności i udanej cyfryzacji, jednak podstawowym problemem jest tu fakt, że język estoński jest używany zaledwie przez ok. milion mieszkańców tego małego kraju, w którym do tego nie powinniśmy mieć problemów w dogadaniu się po angielsku czy rosyjsku. Podobnie sytuacja wygląda w Finlandii - 5 milionów użytkowników to nadal niewiele, a znajomość angielskiego wśród nich bardzo dobra.

Fińskiego możemy uczyć się na filologiach UAM oraz UW. Na ugrofinistyce UW możemy wybrać estoński jako lektorat.

Przejdźmy do subiektywnych ocen!

Zainteresowanie: 4/5
Kultura dwóch nadbałtyckich krajów jest oryginalna i ma wiele do zaoferowania. Niemało znam fanów fińskiej muzyki, wystarczy wspomnieć chociażby Nightwish. Finlandia ma też najwyższy współczynnik zespołów metalowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Niestety, duża cześć fińskiej muzyki okraszona jest angielskimi tekstami. Poza muzyką warta uwagi jest Kalevala, narodowy epos, który wywarł niemały wpływ na literaturę europejską, szczególnie fantasy (inspirował się nią m. in. Tolkien). Coraz większe uznanie zyskują sobie także estońskie filmy (Mandarynki, Nasza Klasa), dużym poważaniem na świecie cieszy się animacja. Poniżej jeden z klasycznych już filmów animowanych: Noc marchewek. Jak widzimy, Estończyków cechuje niesłychanie surrealistyczne podejście do świata :)



trudność: 5/5
jeśli kogoś nie przeraża 15 przypadków czy takie pojęcia jak sandhi lub harmonia wokaliczna, to życzę powodzenia!


przydatność: 2/5: 
Finlandia i Estonia to kraje innowacyjne i zaawansowane gospodarczo. Znajomość fińskiego lub estońskiego jako drugiego lub trzeciego języka obcego może być atutem, szczególnie w telemarketingu, outsourcingu, oraz dla osób z wykształceniem informatycznym. Nie spodziewajmy się jednak fajerwerków.

Ja osobiście nie jestem szczerze zainteresowany nauką ani fińskiego, ani estońskiego. Kraje te wydają się niezwykle ciekawe, ale podsumowując wszystkie powyższe argumenty muszę stwierdzić, że nauka języka byłaby stratą czasu. I to w dużych ilościach :)




niedziela, 14 czerwca 2015

Europa, Chiny i Indie, czyli języki, które zdominowały świat

Znalazłem w internecie infografikę przedstawiającą obrazowo jak wiele użytkowników mają najbardziej rozpowszechnione języki świata i skąd owi użytkownicy pochodzą. Niespodzianek nie ma: królują Chiny, Indie i duże, kolonialne języki Europy. Co nadal może dziwić, to faktyczny ogrom Chin i Indii w porównaniu do zasięgu np. hiszpańskiego czy arabskiego na całym świecie. Oczywiście, języki dwóch azjatyckich gigantów są silnie zdialektalizowane i często mieszkańcy dwóch położonych obok siebie dolin nie są w stanie się zrozumieć, ale to samo, do pewnego stopnia, można powiedzieć też o francuskim czy portugalskim. W Chinach jednak jednoczy ich pismo i jako taka znajomość języka mandaryńskiego. W Indiach mamy większą różnorodność językową, wiele naprawdę dużych języków. Ich użytkownicy w dużym stopniu są w stanie porozumiewać się też angielskim oraz hindi. Uważam więc, że porównywanie na takich samych zasadach chińskiego, języków Indii oraz Europy ma sens. Jeśli już mowa o Indiach, zdziwiła mnie obecność na grafice języka Lahnda, o którym nigdy nie słyszałem. Jak się okazuje, jest to dialekt pośredni między Sindhi i Pendżabskim.

Naszej ojczystej mowie zabrakło kilkudziesięciu milionów żeby znaleźć się w zestawieniu ;)

Dla porównania pod spodem mamy wykres przedstawiający kraje, w których używa się największej liczby języków. Na czele Papua-Nowa Gwinea.

Link do grafiki w pełnej rozdzielczości tutaj


piątek, 12 czerwca 2015

Czy warto się uczyć litewskiego i łotewskiego?

Zdarza mi się czasem przeglądać artykuły na forsal.pl, mimo że poziom dziennikarstwa nie odbiega tam zbytnio od naszego polskiego miernego standardu. Dziś trafiłem na wspomnianym portalu na artykuł związany z nauką języków Europy Środkowej i Wschodniej, szczególnie pod kątem perspektyw zawodowych. Może warto dokładniej się przyjrzeć tym językom ,nie tylko pod tym kątem? Pozwolę sobie bardzo subiektywnie je ocenić: na ile są ciekawe, trudne i potencjalnie przydatne życiowo. Zacznijmy od języków bałtyckich.


źr. www.forsal.pl

1. Litewski, Łotewski

Języki te należą, podobnie jak polski, do rodziny indoeuropejskiej. Przed wiekami stanowiły jedną gałąź z językiem prasłowiańskim, a ich odłączenie się było jednym z ostatnich większych podziałów w obrębie rodziny. Ludy bałtyckie zamieszkiwały trudno dostępne tereny, odgrodzone od ziem reszty Słowian pojezierzami, bagnami i puszczami. Okazało się to kluczowym czynnikiem, który sprawił, że litewski i łotewski uważa się za najbardziej konserwatywne i najbliższe językowi praindoeuropejskiemu. Dzięki temu szczególnie litewski był w centrum zainteresowania językoznawców w XIX i XX wieku. 

Współcześnie oba języki razem mają około 5 milionów rodzimych użytkowników. Z pewnością nie robi to wrażenia, szczególnie biorąc pod uwagę niekorzystne prognozy demograficzne dla państw bałtyckich, daleko posunięte zjawisko emigracji oraz niepewny status obu krajów, w których nadal silne są wpływy Rosji, także w sferze języka. 

zainteresowanie: 4/5
Litwa i Łotwa są historycznie i geograficznie związane z Polską, a jednak bardzo mało wiemy o kulturze tych krajów. Warte zgłębienia są np. tematy łotewskich Liwów, genezy wysokiego współczynnika samobójstw na Litwie, oraz podobnych do naszych starań o niepodległość (bałtycki łańcuch).

trudność: 4/5
Na tle Europy Środkowej i Wschodniej dla nas te języki mogą się jawić jako trudne. Bardzo odlegle spokrewnione są nawet ze sobą nawzajem, a co dopiero z polskim. Jako konserwatywne języki indoeuropejskie zachowały wiele ze skomplikowanej gramatyki naszego wspólnego prajęzyka. 

przydatność: 1/5
Litwini i Łotysze zwykle dobrze mówią po rosyjsku, angielsku bądź w obydwu tych językach. Nie ma ich wielu, a gospodarki tych państw są małe nawet biorąc pod uwagę ich względną bliskość z perspektywy Polski.

Osobiście, mimo że lubię małe kraje i ich języki, nie przyszło mi nawet do głowy, żeby uczyć się litewskiego bądź łotewskiego. Wiem na pewno, że obydwu języków można nauczyć się na filologii baltyckiej na UAM w Poznaniu. Co roku na przemian jest tam organizowana grupa z językiem łotewskim lub litewskim. O innych uczelniach, gdzie ich uczą niestety nie wiem.

Plemiona bałtyckie w średniowieczu. źr. Wikipedia


Wkrótce postaram się ocenić kolejne języki naszego regionu :)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

klingoński wkrótce na Duolingo!

Pewnie wielu z Was już o tym wie, ale Duolingo uruchomiło zarodek języka klingońskiego, pochodzącego ze świata Star Trek. Tymczasem, zarodek Esperanto jest już prawie na ukończeniu, brakuje zaledwie kilka procent.


Co myślicie o nauce języków sztucznych, które nie posiadają rodzimych użytkowników? Ja osobiście jestem trochę sceptyczny. Pamiętajmy jednak, że kursy językowe na Duolingo tworzone są przez wolontariuszy pro bono ;)


Trochę szkoda, że bardzo wolno postępują prace nad kursem polskiego. Norweski jest już prawie ukończony, mimo że jego zarodek został otwarty dłuuugo po polskim ;p

Krążą słuchy, że następnym zarodkiem będzie Grecki.


sobota, 3 stycznia 2015

Jak to się mówi po... w zasadzie, we wszystkich językach!

Hej! Od pewnego czasu (hoho) średnio mi wychodzi prowadzenie bloga (eufemizmów ciąg dalszy ;), ale może niedługo uda mi się wrócić do postowania chociażby co 2 tygodnie, a w końcu, przy sprzyjających wiatrach, całkowicie reanimować bloga.

Póki co dzielę się chyba najciekawszą stronką na temat języków, na jaką kiedykolwiek trafiłem. Jest ona bardzo prosta i na tym polega jej geniusz. Na mapie Europy mamy oto tłumaczenia jednego wyrazu na poszczególne języki starego kontynentu. Generujemy je sami, wpisując w wyszukiwarkę angielskie słówka według naszego uznania. Strona korzysta z bazy Google tłumacza. Jest ona bezcennym narzędziem dla osób zajmujących się bądź interesujących językoznawstwem historyczno-porównawczym i - uwaga - potrafi pochłonąć naprawdę sporo czasu ;) Bawcie się dobrze!

[Link:]


niedziela, 2 lutego 2014

rowasz - starożytne pismo Węgrów



Zdarzyło wam się może w dzieciństwie szyfrować wiadomości? O szyfrach na pewno wiedzą coś Ci, którzy byli harcerzami, i takie nazwy jak gaderypoluki czy czekoladka nie są im obce. Osobiście zazdroszczę trochę węgierskim skautom: oni jako szyfru używają swojego starożytnego pisma.

Litery rowaszu


Mowa o rowaszu, czyli alfabecie złożonym z ponad 40 znaków, podobnym na pierwszy rzut oka do runów. Było to tradycyjne pismo Węgrów przed ich przybyciem do Europy Środkowej. Zapożyczyli je oni od Turków na stepie azjatyckim, prawdopodobnie na terenach obecnego Kazachstanu. Było to w czasach, gdy oba te ludy były jeszcze pasterskimi nomadami. 

Książka dla dzieci wydrukowana w rowaszu

Gdy Węgrzy osiedlili się nad Dunajem i przyjęli chrześcijaństwo, znajomość rowaszu powoli zanikała, w miarę rozprzestrzeniania się alfabetu łacińskiego. Był jednak w powszechnym użyciu aż do XIX wieku wśród Szeklerów, czyli Węgrów zamieszkujących rumuński Siedmiogród. Współcześnie Węgrzy traktują rowasz jako część swojego dziedzictwa kulturowego, które odróżnia ich od otaczających ich Słowian i Niemców. 


sobota, 1 lutego 2014

miesiąc węgierski!

Nadszedł koniec miesiąca japońskiego. Po prawie pół roku.



Teraz znów mam więcej czasu i energii, więc mam nadzieję, że wrócę tu na dobre! I miesiąc węgierski będzie trwał dokładnie miesiąc! Ani dnia, ani 4 miesięcy dłużej!




Bo to właśnie węgierski będzie językiem, na którym skupię się w tym miesiącu. Język naszych bratanków, przez wiele stuleci sąsiadów, będący chyba jednym z trudniejszych języków europejskich. Więcej wkrótce! Stej tjund!


Kilka faktów o języku Madziarów na początek:

  • niegdyś zapisywany za pomocą tajemniczego pisma, przejętego od ludów tureckich jeszcze przed przybyciem Madziarów do Europy Środkowej;
  • posługuje się nim ok. 13 milionów ludzi, oczywiście większość z nich mieszka na Węgrzech, ale także w państwach ościennych: szczególnie w Rumunii, Słowacji, Austrii i Serbii;
  • najbliższymi kuzynami węgierskiego są chantyjski i mansyjski, które nadal używane są na Uralu, czyli tam, skąd przybyli przodkowie Węgrów. Inne spokrewnione języki w Europie to fiński i estoński;
  • jest jednym z 4 języków oficjalnych UE nie należącym do rodziny indoeuropejskiej. Węgierski jest jednym z języków ugrofińskich, a szerzej - uralskich;
  • węgierski jest językiem aglutynacyjnym, w którym występuje harmonia wokaliczna. O obydwu tych zjawiskach pisałem wczoraj w tekście o mongolskim (języki te dzielą obie cechy), i na pewno napiszę o nich jeszcze w tym miesiącu;
  • jest językiem oficjalnym na Węgrzech, Wojwodinie (Serbia) i w Burgenlandzie (Austria).


piątek, 31 stycznia 2014

Mongol Hel, czyli język mongolski

Jakiś czas temu zapowiadałem, że skrobnę coś o języku, którego się "uczę" już od prawie pół roku, czyli mongolskim. Skąd mongolski? Otóż miałem do wyboru taki lektorat na magisterce i stwierdziłem, że może być ciekawie :) Nie no, tak naprawdę nie pasował mi angielski (o barbarzyńskiej godzinie 8 rano), a co więcej wiedziałem, że mongolski można zaliczyć bez poważniejszego wkładu własnego (zaliczenie - ułożenie 10 zdań, pisemnie, w domu ;)

Mongolski jest językiem oficjalnym oczywiście w Mongolii, ale tak naprawdę więcej osób używa go w Chinach, gdzie mieszka większość Mongołów. Przez to język ten jest rozdarty pomiędzy dwa systemy pisma: w Chinach zapisuje się go tradycyjnym pismem mongolskim, którego korzenie sięgają pisma fenickiego, a w Mongolii za pomocą cyrylicy. 



Pismo mongolskie jest alfabetem zapisywanym z góry na dół. Mongołowie zapożyczyli je w średniowieczu od Ujgurów.

Ja uczę się tylko wersji z cyrylicą, którą przy okazji sobie odświeżam (trudna!).

Mongolski należy do rodziny języków ałtajskich, razem z tureckim, azerskim czy kazachskim. Do najtrudniejszych jego cech należą niemożliwe niekiedy do wymówienia zbitki spółgłoskowe, podział samogłosek na długie i krótkie oraz harmonia wokaliczna. Ta ostatnia polega na tym, że w wyrazie mogą się znaleźć tylko samogłoski należące do tej samej grupy. Mongolskie samogłoski dzielą się na dwie takie grupy: w jednej są e, u, o,  w drugiej a, ʊ, ɔ, oprócz tego jeszcze neutralne i, które może się znaleźć w dowolnym wyrazie. Mongolski jest tak samo jak np. fiński, węgierski czy japoński językiem aglutynacyjnym, czyli budującym wyrazy z szeregu różnych "końcówek" (afiksów), z których każda ma tylko jedno znaczenie. 

Podsumowując: trudny język, na pewno nie do nauczenia się (po co? ;), ale z językoznawczego punktu widzenia bardzo odkrywczy. A jeśli komuś się podoba, to Mongolia oferuje Polakom stypendia w Ułan Bator, pewnie niezła przygoda ;) 

piątek, 3 stycznia 2014

2013 rok - raport językowy

Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Żeby się nie rozwodzić, będzie szybko i w punktach:

* Zdany egzamin HSK 5, czyli oficjalnie mogę się chwalić chińskim na poziomie zaawansowanym. (Żeby nie było tak różowo - w rzeczywistości słówka obowiązujące na ten poziom opanowałem dopiero pod koniec roku i dopiero teraz czuję, że naprawdę bez wyrzutów sumienia mogę powiedzieć, że jestem na poziomie C1).
* Pełen zapału zakładam bloga!

II
* Nadal pełen zapału! Hurra!
* Zaliczanie semestru zakończone powodzeniem.

III - V
*  Z zapałem już trochę gorzej... Piszę licencjat i powoli inne zadania schodzą na drugi plan. 
* Mam dwóch gości z Brazylii poznanych przez Couchsurfing (hmm, temat na posta, koniecznie!). Szlifuję w ten sposób praktyczny angielski i coraz bardziej zapalam się do nauki Portugalskiego :)

VI
* Egzaminy zdane, szczególnie zadowalający był dla mnie egzamin z konwersacji z chińskiego, byłem bardzo zadowolony z tego jak mi poszło, mówiłem m. in. o tym, jak na różne sposoby można pomagać Afryce. Konwersacje - 4,5.
* Japoński - 4, niestety poniżej moich oczekiwań (musiałem jeszcze coś specjalnie poprawiać na tę czwórkę). Koniec mojej nauki japońskiego na uczelni! Szkoda :( Niestety przez dwa lata nauczyłem się stosunkowo niewiele. Na pewno nie tyle, ile zamierzałem i miałem nadzieję. Mój poziom określiłbym tylko jako lekko powyżej A1. Niestety mury uczelni nie zawsze są najlepszym miejscem do nauki języka...

VII
* Licencjat obroniony! A potem odpoczynek :)
* Zaczynam zabawę z portugalskim z Duolingo!

VIII
* Powoli wracam do pracy nad językami i blogiem. W wakacje miałem wolne, ale jestem bardzo zadowolony z tego, ile zrobiłem przez ten czas. Szczegóły tu.

IX
* Kończę czytać 1. część Harry'ego po francusku.

X
* Zaczynam studia magisterskie, czyli dalszą przygodę z chińskim.
* Mój drugi język na studiach to mongolski, o którym nadal jeszcze nie napisałem.

XI
* Zostaję opiekunem przemiłej Nowozelandki, która przyjechała do Poznania w ramach projektu AIESEC. Czyli duużo angielskiego w praktyce! Niedługo postaram się napisać więcej na ten temat.

XII
* Święta i odpoczynek :)

W lipcu wyznaczyłem sobie cele językowe na resztę roku. Czas je zrewidować:

Angielski: C1 - Wiedziałem że nie ruszę się za bardzo dalej, i miałem rację. Po tym roku na pewno jestem jeszcze bardziej pewny swego poziomu. Nie sądzę jednak, żeby udało mi się dosięgnąć proficiency wcześniej niż za 2 lata.

Chiński C1 - Na papierze, i co ważniejsze, w praktyce również (za tydzień spotkanie z dawno niewidzianym chińskim znajomym, będzie okazja na sprawdzenie się)

Francuski B1 - Owszem, ale tylko, jeśli chodzi o czytanie. Francuskiego przestałem się uczyć ostatnio nawet na Duolingo. Miałem w tym roku tylko parę sytuacji, w których mogłem sprawdzić się w tym języku. Nie było źle, słuchanie idzie mi nieźle, mówienie znacznie gorzej. Swój ogólny poziom określił bym gdzieś pomiędzy A2 i B1.

Japoński A2 - Ciężko powiedzieć. Niestety nie mam za wiele okazji, żeby przećwiczyć mój japoński. Wiele umiem powiedzieć, trochę czytam, nie wiem niestety, czy naprawdę dogadałbym się z Japończykiem. W tym roku w "środowisku naturalnym" czyli poza uczelnią, mówiłem po japońsku tylko raz, na dniach japońskich w Poznaniu.



Portugalski A2 - Myślę, że raczej A1. Jest to dla mnie banalnie prosty język i jeśli chodzi o czytanie to chyba idzie mi już lepiej niż po francusku, daję sobie radę nawet z dłuższymi artykułami. Nie miałem jednak jeszcze za wiele okazji, żeby mówić.

Podsumowując, językowo był to dość dobry rok. Wkrótce postaram się napisać o moich językowych (i blogowych) planach na 2014!

piątek, 27 grudnia 2013

GeoGuessr

Od jakiegoś czasu po internecie krąży gierka, w której zostajemy wyrzuceni w losowe miejsce w Google street view. Musimy zgadnąć gdzie jesteśmy i zaznaczyć to miejsce na mapie. Czasem bywa dość trudno, szczególnie, jeśli znajdziemy się na jakiejś drodze w środku kanadyjskiej tajgi. Z drugiej strony, nie ma jeszcze zbyt wiele krajów wgranych do street view, więc strzelanie na chybił trafił w USA też jest dobrą metodą :P

Podczas grania zauważyłem, że moją naturalną strategią było jak najszybsze znalezienie jakiegokolwiek napisu, a w odgadnięciu pomagał mi głównie język, na jaki tam natrafiłem. A wam jak poszło?