Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2015

Czy warto się uczyć litewskiego i łotewskiego?

Zdarza mi się czasem przeglądać artykuły na forsal.pl, mimo że poziom dziennikarstwa nie odbiega tam zbytnio od naszego polskiego miernego standardu. Dziś trafiłem na wspomnianym portalu na artykuł związany z nauką języków Europy Środkowej i Wschodniej, szczególnie pod kątem perspektyw zawodowych. Może warto dokładniej się przyjrzeć tym językom ,nie tylko pod tym kątem? Pozwolę sobie bardzo subiektywnie je ocenić: na ile są ciekawe, trudne i potencjalnie przydatne życiowo. Zacznijmy od języków bałtyckich.


źr. www.forsal.pl

1. Litewski, Łotewski

Języki te należą, podobnie jak polski, do rodziny indoeuropejskiej. Przed wiekami stanowiły jedną gałąź z językiem prasłowiańskim, a ich odłączenie się było jednym z ostatnich większych podziałów w obrębie rodziny. Ludy bałtyckie zamieszkiwały trudno dostępne tereny, odgrodzone od ziem reszty Słowian pojezierzami, bagnami i puszczami. Okazało się to kluczowym czynnikiem, który sprawił, że litewski i łotewski uważa się za najbardziej konserwatywne i najbliższe językowi praindoeuropejskiemu. Dzięki temu szczególnie litewski był w centrum zainteresowania językoznawców w XIX i XX wieku. 

Współcześnie oba języki razem mają około 5 milionów rodzimych użytkowników. Z pewnością nie robi to wrażenia, szczególnie biorąc pod uwagę niekorzystne prognozy demograficzne dla państw bałtyckich, daleko posunięte zjawisko emigracji oraz niepewny status obu krajów, w których nadal silne są wpływy Rosji, także w sferze języka. 

zainteresowanie: 4/5
Litwa i Łotwa są historycznie i geograficznie związane z Polską, a jednak bardzo mało wiemy o kulturze tych krajów. Warte zgłębienia są np. tematy łotewskich Liwów, genezy wysokiego współczynnika samobójstw na Litwie, oraz podobnych do naszych starań o niepodległość (bałtycki łańcuch).

trudność: 4/5
Na tle Europy Środkowej i Wschodniej dla nas te języki mogą się jawić jako trudne. Bardzo odlegle spokrewnione są nawet ze sobą nawzajem, a co dopiero z polskim. Jako konserwatywne języki indoeuropejskie zachowały wiele ze skomplikowanej gramatyki naszego wspólnego prajęzyka. 

przydatność: 1/5
Litwini i Łotysze zwykle dobrze mówią po rosyjsku, angielsku bądź w obydwu tych językach. Nie ma ich wielu, a gospodarki tych państw są małe nawet biorąc pod uwagę ich względną bliskość z perspektywy Polski.

Osobiście, mimo że lubię małe kraje i ich języki, nie przyszło mi nawet do głowy, żeby uczyć się litewskiego bądź łotewskiego. Wiem na pewno, że obydwu języków można nauczyć się na filologii baltyckiej na UAM w Poznaniu. Co roku na przemian jest tam organizowana grupa z językiem łotewskim lub litewskim. O innych uczelniach, gdzie ich uczą niestety nie wiem.

Plemiona bałtyckie w średniowieczu. źr. Wikipedia


Wkrótce postaram się ocenić kolejne języki naszego regionu :)

sobota, 3 sierpnia 2013

z ostatniej chwili: nawet Amerykanie uczą się języków


Jeśli nawet Amerykanie zaczynają dostrzegać, że trzeba się uczyć języków, to wiedz, że coś się dzieje.


'An online poll conducted by the Economist has gathered 1,544 responses, with 73 percent saying it’s important to learn a new language at business school.'

Cały artykuł:




piątek, 25 stycznia 2013

jakiego języka się uczyć? II - chiński

2. chiński (mandaryński)

użytkownicy ogółem ~ 1,3 - 1,4 miliarda
w tym jako język ojczysty ~ 935 milionów

Kto chociaż przelotnie śledzi informacje ze świata, ten wie, jaką rolę zaczynają odgrywać na świecie Chiny. Powoli pryska mit kojarzący ten kraj z milionami tanich robotników i podróbkami. Zaczynamy im zazdrościć szybkich pociągów i wielkich rezerw walutowych. Chińczycy kupują w Polsce kopalnie, fabryki, otwierają banki, a nawet biuro swojej telewizji.

Coraz więcej osób jest wiec zainteresowanych nauką tego, nadal dla nas egzotycznego, języka. Czy jest to dobry pomysł? Na pewno tak, ale głównie dla ludzi z konkretnym wykształceniem technicznym bądź ekonomicznym. Osoby takie poprzez zdobycie umiejętności porozumiewania się po chińsku mogą nawet podwoić swoje dochody, jeśli ich firmy zaangażowane są w kontakty z Chinami. Coraz więcej rodziców zapisuje także swoje dzieci na zajęcia z chińskiego. Coraz częściej o nauce tego azjatyckiego języka przebąkują także media.

Ale o co chodzi z tym mandaryńskim? Czym różni się on od chińskiego? Czemu stosuje się dwie nazwy? Otóż Chiny to kraj bardzo zróżnicowany językowo. W zasadzie na skale bardziej porównywalną z kontynentem - Europą, niż z poszczególnymi państwami. Języki chińskie dzielą się na "dialekty", będące faktycznie osobnymi językami. Kantoński i mandaryński różnią się między sobą bardziej niż włoski i francuski, czy też niemiecki i islandzki. Sprawdza się stare powiedzenie lingwistów mówiące że język to dialekt z armią i flotą. "Dialekty", których według różnych klasyfikacji jest od 7 do 10, to języki ojczyste, którymi Chińczycy posługują się w domu, w rozmowach z krewnymi i znajomymi. Język mandaryński to z kolei najbardziej rozpowszechniony dialekt, wywodzący się z Pekinu, który w różnych swoich odmianach jest językiem rodzimym dla większości mieszkańców Państwa Środka. Jest także używany w szkolnictwie, mediach, internecie. Najsilniejszą pozycję z pozostałych dialektów ma kantoński, jako że jest używany w Hongkongu. 

Mapa językowa Chin. Zielony - mandaryński,;inne kolory - "dialekty"; jasny żółty - języki niechińskie (np. tybetański)


Jeśli więc będziemy chcieli uczyć się chińskiego w Polsce, będzie to mandaryński. Dogadamy się w nim bez problemu w dużych miastach, szczególnie na północy Chin, z ludźmi raczej młodymi. Im nasz rozmówca będzie starszy, z im mniejszego i położonego dalej na południe miasta będzie pochodził, tym większe prawdopodobieństwo że jego mandaryński może być trudny do zrozumienia i obciążony ciężkim akcentem, jako że nie jest to jego język rodzimy, tylko drugi. Na szczęście, niewiele jest w Państwie Środka ludzi nie mówiących po mandaryńsku. 

Poza "dialektami" używane są w Chinach oczywiście też języki mniejszości narodowych, takie jak tybetański, zhuang, ujgurski albo mongolski. Inskrypcje we wszystkich z nich (każde w innym piśmie) znajdziemy na chińskich banknotach, takich jak ten pod spodem.

Rewers banknotu 1-yuanowego z napisem po chińsku, mongolsku, tybetańsku, ujgursku oraz w zhuang.
Po chińsku mówi także wielka diaspora rozrzucona po całym świecie, szczególnie na Tajwanie, w Singapurze, Malezji i Tajlandii. 



wtorek, 22 stycznia 2013

jakiego języka się uczyć? I - angielski

Jakich języków warto się uczyć? Bo, nie oszukujmy się, zmuszeni jesteśmy mówić raczej w liczbie mnogiej. Uczenie się tylko jednego języka w dzisiejszych realiach jest traktowane przynajmniej jako oznaka niewielkich ambicji.

Pytanie to zadają sobie nie tylko zawodowi lub przyszli lingwiści i pasjonaci, lecz w zasadzie już każdy. Często jest to pytanie zadane w próżnię i pozostające bez echa: uczymy się w końcu tych języków, które oferują nasze szkoły. Nie wszyscy mają tyle samozaparcia bądź po prostu obiektywnych możliwości żeby podjąć naukę wymarzonego języka. Jakich języków więc warto się uczyć, żeby zrobić z nich w przyszłości użytek - towarzyski bądź zawodowy? Postaram się choć trochę rozjaśnić tę kwestię, z zaznaczeniem, że jest ona jednak w dużej mierze subiektywna, zależy od naszych życiowych planów, oczekiwań i zainteresowań. Mam jednak nadzieję, że moje wskazówki okażą się przydatne!

Poszczególne języki będę omawiał wg ogólnej ilości użytkowników (native speakers + second language speakers). Nie będzie więc niespodzianką, który z nich idzie na pierwszy ogień.



1. angielski
użytkownicy ogółem ~ 500 milionów - 1,8 miliarda
w tym jako język ojczysty ~ 360 milionów

Angielski to absolutna podstawa. Nieznajomość tego języka albo jego słaba znajomość może grozić w najlepszym wypadku staniem się obiektem żartów, w najgorszym wykluczeniem społecznym i zawodowym. Dotyczy to szczególnie ludzi młodych. Najlepszym przykładem są krążące po internecie filmiki przedstawiające znane w Polsce osoby, szczególnie polityków, niewprawnie operujące angielszczyzną.

Angielski wymagany jest coraz częściej nie tylko w pracy biurowej, ale także na stanowiskach nie wymagających pracy umysłowej. Wspominanie o pracy za granicą byłoby banałem. Co więcej, angielski staje się niezbędnym narzędziem zdobywania wiedzy ogółem, a także nauki innych języków. Zdecydowanie najwięcej publikacji naukowej z każdej w zasadzie dzieciny wydaje się po angielsku. Wikipedia w tym języku jest także znacznie bogatsza od polskiej, co ułatwia zdobywanie informacji z każdej dziedziny ludziom znającym ten język. Jest też oczywiste, że jest pierwszym językiem, w którym komunikujemy się z obcokrajowcami, czy to w realu, czy w internecie. Nawet Polacy z Czechami wolą coraz częściej przejść na angielski niż próbować odnaleźć wspólną, pansłowiańską nić porozumienia.

Koniec z banałami. Czy tak już będzie zawsze? Nie. Może wydawać nam się oczywiste, że angielski jest wszędzie, ale tak jest od bardzo niedawna. Lingua franca z zasady są śmiertelne, a w historii zmieniały się jak w kalejdoskopie. Angielski przejął pałeczkę dopiero jakieś 100 lat temu od francuszczyzny. U nas, za dawną Żelazną Kurtyną, jeszcze 20 parę lat temu rolę tę pełnił Rosyjski. Wcześniej w Europie i na Bliskim Wschodzie językami służącymi do porozumienia się między wieloma różnymi narodami były Łacina, Greka Koine, a jeszcze wcześniej, ojczysty język Jezusa czyli Aramejski. 
Angielski jako język urzędowy, lub de facto oficjalny - ciemny niebieski
Angielski jako język urzędowy, lecz nie będący ojczystym językiem większości mieszkańców - jasny niebieski

Oczywiście, powstanie mediów znacząco umocniło pozycję angielskiego, jednak jest to miecz obusieczny. Angielski ma stosunkowo małe zaplecze rodzimych użytkowników, szczególnie w porównaniu z językami Azji. Wraz z rozwojem gospodarki na wschodzie rośnie liczba użytkowników internetu w tej części świata. Angielski nadal dominuje w sieci, ale jest to dominacja bardzo chwiejna. W realu wygląda to niewiele lepiej. Jego pozycja wynika z potęgi anglosaskich imperiów - najpierw brytyjskiego, a dziś amerykańskiego. Czasy się jednak zmieniły, świat dryfuje w kierunku wielobiegunowości. Ponadto, Angielski ustępuje pola nawet w swoich ojczyznach: imigranci stanowią już ponad połowę mieszkańców Londynu, a w Stanach napływ ludności latynoamerykańskiej nie idzie w parze z pełną integracją językową tej społeczności. Co dziwi i niepokoi konserwatystów - Ameryka jest ojczyzną imigrantów, i nigdy dotąd nie mieli oni z akceptacją angielskiego jako swojego nowego języka. Gdy american dream nie jest już tak obiecujący jak kiedyś, spadła też wartość języka.

Wszystko to oczywiście melodia przyszłości. Pozostaje nam obserwować to, co dzieje się na świecie. A  w międzyczasie śledzić posty o kolejnych językach, które opublikuję już wkrótce!