Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jakich języków się uczyć?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jakich języków się uczyć?. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Czy warto się uczyć estońskiego i fińskiego?

Zainspirowany artykułem o perspektywach zawodowych dla osób uczących się języków Europy Środkowej i Wschodniej, postanowiłem bliżej przyjrzeć się tematowi i subiektywnie ocenić te języki, nie tylko pod względem ich użyteczności w pracy. Zainteresowanych odsyłam do posta dotyczącego łotewskiego i litewskiego. Dziś z kolei przyjrzymy się dokładniej innym dwóm blisko spokrewnionym językom z północy: chodzi o estoński i fiński.

2. Fiński, Estoński

Mój dobry znajomy studiował kiedyś filologię fińską. Zawsze narzekał, że mają co niemiara gramatyki do wkuwania, a nie przekłada się to w zadowalającym stopniu na ich zdolności językowe. Faktycznie, fiński i estoński, jako języki aglutynacyjne, mogą się nam jawić jako dość trudne. Czym różnią się one od języków fleksyjnych takich jak polski?

Weźmy za przykład czasownik idzie - i jest rdzeniem, mówiącym nam o rodzaju czynności, -dzie natomiast sufiksem, uzupełniającym znaczenie czasownika o niezbędne dla nas informacje gramatyczne: kiedy czynność się odbyła, kto był jej wykonawcą, czy jest ona dokonana itd. U nas wszystkie te informacje zawierają się w jednej końcówce. Gdybyśmy zmienili czas, powiedzielibyśmy szedł, będzie szedł, liczbę - idą, czas razem z aspektem - poszedł, pójdzie - jak wiemy wymieniać można jeszcze długo. W językach aglutynacyjnych natomiast dla każdej z tych kategorii mamy osobną końcówkę. Przykład widzimy poniżej:


talo – dom (rdzeń wyrazu)
talossa – w domu
taloissa – w domach
taloissani – w moich domach
taloissanikin – w moich domach też
taloissanikinko – czy też w moich domach?

Dlatego właśnie wyrazy w językach aglutynacyjnych mogą nam się wydawać przerażająco długie. Poza tym, w języku fińsku napotkamy zjawiska zupełnie nam nieznane, takie jak harmonia wokaliczna czy sandhi.



Fińska gospodarka ostatnio nie jest w najlepszej kondycji, a podstawy państwa opiekuńczego chwieją się w posadach. Jest to związane przede wszystkim z bezprecedensowym kryzysem Nokii w epoce smartfonów oraz przyjęciem Euro, które uniemożliwia Finlandii zamortyzowanie negatywnych skutków tej tragedii. Estonia co prawda jest na całym świecie postrzegana jako wzór innowacyjności i udanej cyfryzacji, jednak podstawowym problemem jest tu fakt, że język estoński jest używany zaledwie przez ok. milion mieszkańców tego małego kraju, w którym do tego nie powinniśmy mieć problemów w dogadaniu się po angielsku czy rosyjsku. Podobnie sytuacja wygląda w Finlandii - 5 milionów użytkowników to nadal niewiele, a znajomość angielskiego wśród nich bardzo dobra.

Fińskiego możemy uczyć się na filologiach UAM oraz UW. Na ugrofinistyce UW możemy wybrać estoński jako lektorat.

Przejdźmy do subiektywnych ocen!

Zainteresowanie: 4/5
Kultura dwóch nadbałtyckich krajów jest oryginalna i ma wiele do zaoferowania. Niemało znam fanów fińskiej muzyki, wystarczy wspomnieć chociażby Nightwish. Finlandia ma też najwyższy współczynnik zespołów metalowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Niestety, duża cześć fińskiej muzyki okraszona jest angielskimi tekstami. Poza muzyką warta uwagi jest Kalevala, narodowy epos, który wywarł niemały wpływ na literaturę europejską, szczególnie fantasy (inspirował się nią m. in. Tolkien). Coraz większe uznanie zyskują sobie także estońskie filmy (Mandarynki, Nasza Klasa), dużym poważaniem na świecie cieszy się animacja. Poniżej jeden z klasycznych już filmów animowanych: Noc marchewek. Jak widzimy, Estończyków cechuje niesłychanie surrealistyczne podejście do świata :)



trudność: 5/5
jeśli kogoś nie przeraża 15 przypadków czy takie pojęcia jak sandhi lub harmonia wokaliczna, to życzę powodzenia!


przydatność: 2/5: 
Finlandia i Estonia to kraje innowacyjne i zaawansowane gospodarczo. Znajomość fińskiego lub estońskiego jako drugiego lub trzeciego języka obcego może być atutem, szczególnie w telemarketingu, outsourcingu, oraz dla osób z wykształceniem informatycznym. Nie spodziewajmy się jednak fajerwerków.

Ja osobiście nie jestem szczerze zainteresowany nauką ani fińskiego, ani estońskiego. Kraje te wydają się niezwykle ciekawe, ale podsumowując wszystkie powyższe argumenty muszę stwierdzić, że nauka języka byłaby stratą czasu. I to w dużych ilościach :)




piątek, 12 czerwca 2015

Czy warto się uczyć litewskiego i łotewskiego?

Zdarza mi się czasem przeglądać artykuły na forsal.pl, mimo że poziom dziennikarstwa nie odbiega tam zbytnio od naszego polskiego miernego standardu. Dziś trafiłem na wspomnianym portalu na artykuł związany z nauką języków Europy Środkowej i Wschodniej, szczególnie pod kątem perspektyw zawodowych. Może warto dokładniej się przyjrzeć tym językom ,nie tylko pod tym kątem? Pozwolę sobie bardzo subiektywnie je ocenić: na ile są ciekawe, trudne i potencjalnie przydatne życiowo. Zacznijmy od języków bałtyckich.


źr. www.forsal.pl

1. Litewski, Łotewski

Języki te należą, podobnie jak polski, do rodziny indoeuropejskiej. Przed wiekami stanowiły jedną gałąź z językiem prasłowiańskim, a ich odłączenie się było jednym z ostatnich większych podziałów w obrębie rodziny. Ludy bałtyckie zamieszkiwały trudno dostępne tereny, odgrodzone od ziem reszty Słowian pojezierzami, bagnami i puszczami. Okazało się to kluczowym czynnikiem, który sprawił, że litewski i łotewski uważa się za najbardziej konserwatywne i najbliższe językowi praindoeuropejskiemu. Dzięki temu szczególnie litewski był w centrum zainteresowania językoznawców w XIX i XX wieku. 

Współcześnie oba języki razem mają około 5 milionów rodzimych użytkowników. Z pewnością nie robi to wrażenia, szczególnie biorąc pod uwagę niekorzystne prognozy demograficzne dla państw bałtyckich, daleko posunięte zjawisko emigracji oraz niepewny status obu krajów, w których nadal silne są wpływy Rosji, także w sferze języka. 

zainteresowanie: 4/5
Litwa i Łotwa są historycznie i geograficznie związane z Polską, a jednak bardzo mało wiemy o kulturze tych krajów. Warte zgłębienia są np. tematy łotewskich Liwów, genezy wysokiego współczynnika samobójstw na Litwie, oraz podobnych do naszych starań o niepodległość (bałtycki łańcuch).

trudność: 4/5
Na tle Europy Środkowej i Wschodniej dla nas te języki mogą się jawić jako trudne. Bardzo odlegle spokrewnione są nawet ze sobą nawzajem, a co dopiero z polskim. Jako konserwatywne języki indoeuropejskie zachowały wiele ze skomplikowanej gramatyki naszego wspólnego prajęzyka. 

przydatność: 1/5
Litwini i Łotysze zwykle dobrze mówią po rosyjsku, angielsku bądź w obydwu tych językach. Nie ma ich wielu, a gospodarki tych państw są małe nawet biorąc pod uwagę ich względną bliskość z perspektywy Polski.

Osobiście, mimo że lubię małe kraje i ich języki, nie przyszło mi nawet do głowy, żeby uczyć się litewskiego bądź łotewskiego. Wiem na pewno, że obydwu języków można nauczyć się na filologii baltyckiej na UAM w Poznaniu. Co roku na przemian jest tam organizowana grupa z językiem łotewskim lub litewskim. O innych uczelniach, gdzie ich uczą niestety nie wiem.

Plemiona bałtyckie w średniowieczu. źr. Wikipedia


Wkrótce postaram się ocenić kolejne języki naszego regionu :)

piątek, 2 sierpnia 2013

jakiego języka się uczyć? V - arabski


5. Arabski العربية 

użytkownicy ogółem: ~ 250-450 mln

Strefa języka arabskiego ciągnie się od pustynnych wybrzeży Atlantyku, przez ludne doliny Nilu, Tygrysu i Eufratu, aż po bajecznie bogate szejkanaty Zatoki Arabskiej. Jako drugiego języka, arabskiego uczą się często mieszkańcy innych krajów muzułmańskich: Turcji, Iranu, Pakistanu. Coraz więcej Arabów migruje do Europy Zachodniej, a wykształceni Europejczycy jako 'ekspaci' przeprowadzają się do Emiratów, Kataru, Bahrajnu i Omanu. 



Wszystko to wygląda pięknie, jest tylko jeden haczyk: język arabski nie posiada rodzimych użytkowników. Standardowy arabski znają prawie wszyscy Arabowie. Ich językami rodzimymi są jednak miejscowe 'dialekty': egipski, iracki, marokański, syryjski itp. Są one już tak różne od języka z którego się rozwinęły, że nie są wzajemnie zrozumiałe. Arabowie z różnych krajów żeby dogadać się między sobą używają więc standardu. Używa się go także w telewizji, jest także dominującą pisaną formą języka: to w nim są pisane książki, czasopisma, strony internetowe. 

Sytuacja językowa w krajach arabskich jest w ogóle niezwykle skomplikowana. W wielu z nich mieszkańcy, szczególnie wykształceni, mówią między sobą pidżynem będącym mieszkanką standardu, dialektu, francuskiego oraz arabskiego. Ze znajomością języka standardowego dogadamy się zapewne w większości krajów regionu, jednak można to porównać do wyjazdu do Szwecji ze znajomością wyłącznie angielskiego: w języku tym dogadamy się z prawie każdym Szwedem, ale między sobą będą oni rozmawiać w języku, który nie będzie dla nas zrozumiały.

Arabskiego można się uczyć na arabistykach m. in. w Poznaniu, Warszawie oraz Krakowie.

wtorek, 5 marca 2013

jakiego języka się uczyć? IV - hindi

4. Hindi हिंदी

użytkownicy ogółem: ~ 500 mln
w tym jako język ojczysty: ~182 milionów

Banałem jest już stwierdzenie, iż wiek XXI będzie wiekiem Azji. W drugim poście z tej serii pisząc o języku chińskim dowodziłem, że przekłada się to także na dobre perspektywy dla osób posługujących się językami Azji. Czy ta zasada działa także w przypadku języka hindi, największego rodzimego języka subkontynentu indyjskiego? Tutaj sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana, niestety raczej na niekorzyść osób uczących się tego języka.

Po pierwsze, o jakim języku w zasadzie mówimy? Jest to hindustani, czyli język ojczysty stosunkowo niewielkiej procentowo części mieszkańców Indii i Pakistanu, jednak jest językiem oficjalnym w obydwu krajach: w Indiach jako hindi, w Pakistanie jako urdu. 

na czerwono: obszar zamieszkiwany przez ludość mówiącą jednym z dialektów hindi jako językiem rodzimym

Indie, tak samo zresztą jak i Chiny, powinny być porównywane raczej z innymi kontynentami niż poszczególnymi państwami (każdy z tych krajów osobno ma dwa razy więcej mieszkańców niż Europa). Ojczyzna jogi i kamasutry zamieszkiwana jest przez wiele narodów mówiących niezliczoną ilością języków (oczywiście naukowcy podjęli się próby ich policzenia, i wyszło im dokładnie 1652). Należą one do dwóch zupełnie różnych od siebie rodzin: indoeuropejskiej, spokrewnionej z polskim, angielskim czy łaciną, oraz autochtonicznej drawidyjskiej. Hindi należy do rodziny indoeuropejskiej i jest pokłosiem podboju, w wyniku którego czarnoskórzy Drawidowie znaleźli się pod panowaniem białych Ariów. Z biegiem czasu obie rasy wymieszały się, granica językowa jednak pozostała i przebiega w poprzek kontynentu (resentymenty rasowe pozostają jednak aktualne, co widać po wciąż żywym pragnieniu posiadania białej skóry wśród Hindusów).

Tak duże rozdrobnienie grup etnicznych w Indiach oraz brak jednej wyraźnie dominującej przyczyniło się do rozpowszechnienia się angielskiego jako swoistego lingua franca po podboju brytyjskim. Hindustani jest zrozumiały dla wielu mieszkańców subkontynentu indyjskiego, jednak w Indiach nadal w wielu sytuacjach oficjalnych i urzędowych używa się angielskiego. Język ten święci tam tryumfy według zasady dziel i rządź: wiele narodów Indii nie godziło się, aby Hindi był jedynym językiem urzędowym kraju, gdyż zagroziłoby to równowadze sił. 

Tak też mimo wzrastającej potęgi ekonomicznej największej demokracji świata, hindi nie wydaje się językiem przyszłości. Każdy Hindus klasy średniej, a raczej z takimi przychodzi się kontaktować w relacjach biznesowych, mówi po angielsku - oczywiście z ciężkim akcentem, ale jednak. Nauka hindi z kolei nie da nam możliwości dogadania się z większością mieszkańców tego kraju. Hindusi sami o tym wiedzą, bo coraz częściej wychowują swoje dzieci jako rodzimych użytkowników angielskiego.

W Polsce hindi, a także kilku innych języków subkontynentu, można nauczyć się na indologii na uniwersytetach w Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie oraz Krakowie.

piątek, 1 lutego 2013

jakiego języka się uczyć? III - hiszpański


3. hiszpański
użytkownicy ogółem: ~ 500 mln
w tym jako język ojczysty ~ 405 milionów

Hiszpański stał się ostatnio językiem popularnym i modnym.Zdecydowanie zdystansował francuski i stał się trzecim najpopularniejszym językiem w Polsce. Uczelnie w całym kraju zwiększają liczbę miejsc na iberystykach (na UAM w 2010 roku przyjęto dwa razy więcej studentów niż jeszcze 2 lata wcześniej), nawet na półkach w Empiku można dostrzec, że podręczniki do nauki języka Cervantesa na dobre zajęły trzecią w kolejności pozycję, tuż za angielskim i niemieckim.

Skąd ten fenomen? Czyżby hiszpański rzeczywiście stał się drugim językiem biznesu? Jakież to potężne procesy ekonomiczne kryje się za tak nagłym zainteresowaniem językiem hiszpańskim?

Wydaje się, że działa tutaj samospełniająca się przepowiednia, samonakręcająca się machina. Istotnie, coraz częściej słyszymy hiszpański na ulicach dużych miast. Tylko w roku akademickim 2010/2011 spośród 7583 Erazmusów uczących się w Polsce aż  1910, czyli prawie 1/4  było Hiszpanami. Na Półwysep Iberyjski wyjechała też znaczna część uczących się w UE Polaków. Program ten zdecydowanie wzmocnił pozycję hiszpańskiego jako języka który warto znać w ogólnej świadomości Polaków. Coraz więcej osób chce uczyć się tego języka, więc potrzeba więcej nauczycieli. Iberyści są więc w cenie i lepiej zarabiają. W takim wypadku filologia hiszpańska staje się kierunkiem obleganym. Jest to przykład niezwykłych praw jakim kieruje się rynek nauki języków: wiele może zależeć od czynników niewymiernych, a często po prostu trendów lub mitów.

Znajomość języka hiszpańskiego w Europie w 2005 r.. Ciemnobrązowy: hiszpański językiem ojczystym. Jasnobrązowy: powyżej 9 % mieszkańców. Jasnożółty: poniżej 1 % mieszkańców. źr. Wikipedia

Tymczasem hiszpański w Europie nadal jest językiem mniej prestiżowym zarówno od niemieckiego, jak i francuskiego. Jego ojczyzna pogrążona jest w kryzysie z 25-procentowym bezrobociem, który może doprowadzić nawet do podziału państwa. Katalonia i Kraj Basków są najzamożniejszymi regionami Hiszpanii i w przypadku ich utraty pozycja tamtejszych języków na pewno zwiększyłaby się kosztem hiszpańskiego. 

Oczywiście, Są jeszcze Ameryka i Filipiny. Najpotężniejszym i najszybciej rozwijającym się państwem Ameryki Łacińskiej jest Brazylia, w której mówi się po portugalsku. Meksykiem i szeregiem pomniejszych państw wstrząsają niepokoje wewnętrzne. Hiszpański jest coraz bardziej popularny w USA, jednak jest on tam nadal językiem nieporównywalnie mniej prestiżowym niż angielski. Język jest już jednym z niewielu elementów anglosaskiego dziedzictwa Stanów i asymilacja hiszpańskiego jest już teraz celem zajadłych ataków niektórych środowisk.

Język Cervantesa ma na pewno melodię miłą dla polskiego ucha, jego alfabet jest dla nas łatwy do odczytania i prawie pozbawiony fonetycznych pułapek, z których znany jest francuski. Dla osób posługujących się już jednym z pozostałych języków romańskich nauka tego języka nie jest zadaniem trudnym.

Historyczny sukces tego języka jest nieco przypadkowy. W średniowieczu ludność Półwyspu Iberyjskiego mówiła w wielu podobnych językach/dialektach: portugalskim, kastylijskim, galicyjskim, asturiańskim, aragońskim i katalońskim.To Kastylia jednak, na skutek centralnego położenia narzuciła władzę pozostałym księstwom i królestwom oraz dokończyła proces rekonkwisty. To zdecydowało o przewadze kastylijskiego, który znamy dzisiaj jako hiszpański. Szczęśliwie dla przyszłości tego języka ludność kolonizowanej Ameryki była niesłychanie podatna na choroby w skutek małej różnorodności genetycznej Indian.Spowodowało to upadek rodzimych cywilizacji i umożliwiło dominację hiszpańskiego na taką skalę, jakiej nie doświadczył żaden europejski język w żadnym regionie kolonialnym. Ostały się tylko języki najpotężniejsze, i to w postaci szczątkowej. Na innych kontynentach zresztą hiszpański w ogóle nie święcił tryumfów, co widać na poniższej mapce.

Granatowy: hiszpański językiem urzędowym i używanym przez większość obywateli. Inne odcienie niebieskiego: hiszpański używany rzez 5-25 % mieszkańców. źr. Wikpedia

piątek, 25 stycznia 2013

jakiego języka się uczyć? II - chiński

2. chiński (mandaryński)

użytkownicy ogółem ~ 1,3 - 1,4 miliarda
w tym jako język ojczysty ~ 935 milionów

Kto chociaż przelotnie śledzi informacje ze świata, ten wie, jaką rolę zaczynają odgrywać na świecie Chiny. Powoli pryska mit kojarzący ten kraj z milionami tanich robotników i podróbkami. Zaczynamy im zazdrościć szybkich pociągów i wielkich rezerw walutowych. Chińczycy kupują w Polsce kopalnie, fabryki, otwierają banki, a nawet biuro swojej telewizji.

Coraz więcej osób jest wiec zainteresowanych nauką tego, nadal dla nas egzotycznego, języka. Czy jest to dobry pomysł? Na pewno tak, ale głównie dla ludzi z konkretnym wykształceniem technicznym bądź ekonomicznym. Osoby takie poprzez zdobycie umiejętności porozumiewania się po chińsku mogą nawet podwoić swoje dochody, jeśli ich firmy zaangażowane są w kontakty z Chinami. Coraz więcej rodziców zapisuje także swoje dzieci na zajęcia z chińskiego. Coraz częściej o nauce tego azjatyckiego języka przebąkują także media.

Ale o co chodzi z tym mandaryńskim? Czym różni się on od chińskiego? Czemu stosuje się dwie nazwy? Otóż Chiny to kraj bardzo zróżnicowany językowo. W zasadzie na skale bardziej porównywalną z kontynentem - Europą, niż z poszczególnymi państwami. Języki chińskie dzielą się na "dialekty", będące faktycznie osobnymi językami. Kantoński i mandaryński różnią się między sobą bardziej niż włoski i francuski, czy też niemiecki i islandzki. Sprawdza się stare powiedzenie lingwistów mówiące że język to dialekt z armią i flotą. "Dialekty", których według różnych klasyfikacji jest od 7 do 10, to języki ojczyste, którymi Chińczycy posługują się w domu, w rozmowach z krewnymi i znajomymi. Język mandaryński to z kolei najbardziej rozpowszechniony dialekt, wywodzący się z Pekinu, który w różnych swoich odmianach jest językiem rodzimym dla większości mieszkańców Państwa Środka. Jest także używany w szkolnictwie, mediach, internecie. Najsilniejszą pozycję z pozostałych dialektów ma kantoński, jako że jest używany w Hongkongu. 

Mapa językowa Chin. Zielony - mandaryński,;inne kolory - "dialekty"; jasny żółty - języki niechińskie (np. tybetański)


Jeśli więc będziemy chcieli uczyć się chińskiego w Polsce, będzie to mandaryński. Dogadamy się w nim bez problemu w dużych miastach, szczególnie na północy Chin, z ludźmi raczej młodymi. Im nasz rozmówca będzie starszy, z im mniejszego i położonego dalej na południe miasta będzie pochodził, tym większe prawdopodobieństwo że jego mandaryński może być trudny do zrozumienia i obciążony ciężkim akcentem, jako że nie jest to jego język rodzimy, tylko drugi. Na szczęście, niewiele jest w Państwie Środka ludzi nie mówiących po mandaryńsku. 

Poza "dialektami" używane są w Chinach oczywiście też języki mniejszości narodowych, takie jak tybetański, zhuang, ujgurski albo mongolski. Inskrypcje we wszystkich z nich (każde w innym piśmie) znajdziemy na chińskich banknotach, takich jak ten pod spodem.

Rewers banknotu 1-yuanowego z napisem po chińsku, mongolsku, tybetańsku, ujgursku oraz w zhuang.
Po chińsku mówi także wielka diaspora rozrzucona po całym świecie, szczególnie na Tajwanie, w Singapurze, Malezji i Tajlandii. 



wtorek, 22 stycznia 2013

jakiego języka się uczyć? I - angielski

Jakich języków warto się uczyć? Bo, nie oszukujmy się, zmuszeni jesteśmy mówić raczej w liczbie mnogiej. Uczenie się tylko jednego języka w dzisiejszych realiach jest traktowane przynajmniej jako oznaka niewielkich ambicji.

Pytanie to zadają sobie nie tylko zawodowi lub przyszli lingwiści i pasjonaci, lecz w zasadzie już każdy. Często jest to pytanie zadane w próżnię i pozostające bez echa: uczymy się w końcu tych języków, które oferują nasze szkoły. Nie wszyscy mają tyle samozaparcia bądź po prostu obiektywnych możliwości żeby podjąć naukę wymarzonego języka. Jakich języków więc warto się uczyć, żeby zrobić z nich w przyszłości użytek - towarzyski bądź zawodowy? Postaram się choć trochę rozjaśnić tę kwestię, z zaznaczeniem, że jest ona jednak w dużej mierze subiektywna, zależy od naszych życiowych planów, oczekiwań i zainteresowań. Mam jednak nadzieję, że moje wskazówki okażą się przydatne!

Poszczególne języki będę omawiał wg ogólnej ilości użytkowników (native speakers + second language speakers). Nie będzie więc niespodzianką, który z nich idzie na pierwszy ogień.



1. angielski
użytkownicy ogółem ~ 500 milionów - 1,8 miliarda
w tym jako język ojczysty ~ 360 milionów

Angielski to absolutna podstawa. Nieznajomość tego języka albo jego słaba znajomość może grozić w najlepszym wypadku staniem się obiektem żartów, w najgorszym wykluczeniem społecznym i zawodowym. Dotyczy to szczególnie ludzi młodych. Najlepszym przykładem są krążące po internecie filmiki przedstawiające znane w Polsce osoby, szczególnie polityków, niewprawnie operujące angielszczyzną.

Angielski wymagany jest coraz częściej nie tylko w pracy biurowej, ale także na stanowiskach nie wymagających pracy umysłowej. Wspominanie o pracy za granicą byłoby banałem. Co więcej, angielski staje się niezbędnym narzędziem zdobywania wiedzy ogółem, a także nauki innych języków. Zdecydowanie najwięcej publikacji naukowej z każdej w zasadzie dzieciny wydaje się po angielsku. Wikipedia w tym języku jest także znacznie bogatsza od polskiej, co ułatwia zdobywanie informacji z każdej dziedziny ludziom znającym ten język. Jest też oczywiste, że jest pierwszym językiem, w którym komunikujemy się z obcokrajowcami, czy to w realu, czy w internecie. Nawet Polacy z Czechami wolą coraz częściej przejść na angielski niż próbować odnaleźć wspólną, pansłowiańską nić porozumienia.

Koniec z banałami. Czy tak już będzie zawsze? Nie. Może wydawać nam się oczywiste, że angielski jest wszędzie, ale tak jest od bardzo niedawna. Lingua franca z zasady są śmiertelne, a w historii zmieniały się jak w kalejdoskopie. Angielski przejął pałeczkę dopiero jakieś 100 lat temu od francuszczyzny. U nas, za dawną Żelazną Kurtyną, jeszcze 20 parę lat temu rolę tę pełnił Rosyjski. Wcześniej w Europie i na Bliskim Wschodzie językami służącymi do porozumienia się między wieloma różnymi narodami były Łacina, Greka Koine, a jeszcze wcześniej, ojczysty język Jezusa czyli Aramejski. 
Angielski jako język urzędowy, lub de facto oficjalny - ciemny niebieski
Angielski jako język urzędowy, lecz nie będący ojczystym językiem większości mieszkańców - jasny niebieski

Oczywiście, powstanie mediów znacząco umocniło pozycję angielskiego, jednak jest to miecz obusieczny. Angielski ma stosunkowo małe zaplecze rodzimych użytkowników, szczególnie w porównaniu z językami Azji. Wraz z rozwojem gospodarki na wschodzie rośnie liczba użytkowników internetu w tej części świata. Angielski nadal dominuje w sieci, ale jest to dominacja bardzo chwiejna. W realu wygląda to niewiele lepiej. Jego pozycja wynika z potęgi anglosaskich imperiów - najpierw brytyjskiego, a dziś amerykańskiego. Czasy się jednak zmieniły, świat dryfuje w kierunku wielobiegunowości. Ponadto, Angielski ustępuje pola nawet w swoich ojczyznach: imigranci stanowią już ponad połowę mieszkańców Londynu, a w Stanach napływ ludności latynoamerykańskiej nie idzie w parze z pełną integracją językową tej społeczności. Co dziwi i niepokoi konserwatystów - Ameryka jest ojczyzną imigrantów, i nigdy dotąd nie mieli oni z akceptacją angielskiego jako swojego nowego języka. Gdy american dream nie jest już tak obiecujący jak kiedyś, spadła też wartość języka.

Wszystko to oczywiście melodia przyszłości. Pozostaje nam obserwować to, co dzieje się na świecie. A  w międzyczasie śledzić posty o kolejnych językach, które opublikuję już wkrótce!