Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2014

2013 rok - raport językowy

Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Żeby się nie rozwodzić, będzie szybko i w punktach:

* Zdany egzamin HSK 5, czyli oficjalnie mogę się chwalić chińskim na poziomie zaawansowanym. (Żeby nie było tak różowo - w rzeczywistości słówka obowiązujące na ten poziom opanowałem dopiero pod koniec roku i dopiero teraz czuję, że naprawdę bez wyrzutów sumienia mogę powiedzieć, że jestem na poziomie C1).
* Pełen zapału zakładam bloga!

II
* Nadal pełen zapału! Hurra!
* Zaliczanie semestru zakończone powodzeniem.

III - V
*  Z zapałem już trochę gorzej... Piszę licencjat i powoli inne zadania schodzą na drugi plan. 
* Mam dwóch gości z Brazylii poznanych przez Couchsurfing (hmm, temat na posta, koniecznie!). Szlifuję w ten sposób praktyczny angielski i coraz bardziej zapalam się do nauki Portugalskiego :)

VI
* Egzaminy zdane, szczególnie zadowalający był dla mnie egzamin z konwersacji z chińskiego, byłem bardzo zadowolony z tego jak mi poszło, mówiłem m. in. o tym, jak na różne sposoby można pomagać Afryce. Konwersacje - 4,5.
* Japoński - 4, niestety poniżej moich oczekiwań (musiałem jeszcze coś specjalnie poprawiać na tę czwórkę). Koniec mojej nauki japońskiego na uczelni! Szkoda :( Niestety przez dwa lata nauczyłem się stosunkowo niewiele. Na pewno nie tyle, ile zamierzałem i miałem nadzieję. Mój poziom określiłbym tylko jako lekko powyżej A1. Niestety mury uczelni nie zawsze są najlepszym miejscem do nauki języka...

VII
* Licencjat obroniony! A potem odpoczynek :)
* Zaczynam zabawę z portugalskim z Duolingo!

VIII
* Powoli wracam do pracy nad językami i blogiem. W wakacje miałem wolne, ale jestem bardzo zadowolony z tego, ile zrobiłem przez ten czas. Szczegóły tu.

IX
* Kończę czytać 1. część Harry'ego po francusku.

X
* Zaczynam studia magisterskie, czyli dalszą przygodę z chińskim.
* Mój drugi język na studiach to mongolski, o którym nadal jeszcze nie napisałem.

XI
* Zostaję opiekunem przemiłej Nowozelandki, która przyjechała do Poznania w ramach projektu AIESEC. Czyli duużo angielskiego w praktyce! Niedługo postaram się napisać więcej na ten temat.

XII
* Święta i odpoczynek :)

W lipcu wyznaczyłem sobie cele językowe na resztę roku. Czas je zrewidować:

Angielski: C1 - Wiedziałem że nie ruszę się za bardzo dalej, i miałem rację. Po tym roku na pewno jestem jeszcze bardziej pewny swego poziomu. Nie sądzę jednak, żeby udało mi się dosięgnąć proficiency wcześniej niż za 2 lata.

Chiński C1 - Na papierze, i co ważniejsze, w praktyce również (za tydzień spotkanie z dawno niewidzianym chińskim znajomym, będzie okazja na sprawdzenie się)

Francuski B1 - Owszem, ale tylko, jeśli chodzi o czytanie. Francuskiego przestałem się uczyć ostatnio nawet na Duolingo. Miałem w tym roku tylko parę sytuacji, w których mogłem sprawdzić się w tym języku. Nie było źle, słuchanie idzie mi nieźle, mówienie znacznie gorzej. Swój ogólny poziom określił bym gdzieś pomiędzy A2 i B1.

Japoński A2 - Ciężko powiedzieć. Niestety nie mam za wiele okazji, żeby przećwiczyć mój japoński. Wiele umiem powiedzieć, trochę czytam, nie wiem niestety, czy naprawdę dogadałbym się z Japończykiem. W tym roku w "środowisku naturalnym" czyli poza uczelnią, mówiłem po japońsku tylko raz, na dniach japońskich w Poznaniu.



Portugalski A2 - Myślę, że raczej A1. Jest to dla mnie banalnie prosty język i jeśli chodzi o czytanie to chyba idzie mi już lepiej niż po francusku, daję sobie radę nawet z dłuższymi artykułami. Nie miałem jednak jeszcze za wiele okazji, żeby mówić.

Podsumowując, językowo był to dość dobry rok. Wkrótce postaram się napisać o moich językowych (i blogowych) planach na 2014!

środa, 25 grudnia 2013

książka na językach: The Snows of Kilimanjaro

Przeczesując poznańską Bibliotekę Raczyńskich trafiłem na taki oto skarb: 


Są to trzy opowiadania Hemingwaya, wśród nich tytułowe. Wydanie to od zwykłej lektury po angielsku różni się tym, że jest skierowane specjalnie dla osób uczących się angielskiego. 


Jest to książka z serii easy readers. Do serii należą wydawnictwa, które napisane są stosunkowo prostym językiem, za pomocą podstawowego słownitctwa. "The Snows of Kilimanjaro" to trzeci poziom, czyli czytelnik powinien znać 1800 podstawowych słów. Wszystkie wyrazy wychodzące poza tę pulę są w książce zaznaczone i wytłumaczone lub opatrzone rysunkiem.


Jest to na pewno dobra metoda, jeśli chcielibyśmy sprawdzić się w czytaniu prawdziwego tekstu skierowanego do rodzimych użytkowników, ale nie czujemy się jeszcze na tyle pewnie, aby czytać całą książkę (pamiętam jeszcze swoją porażkę ze zbyt ambitnym, jak się okazało, Ulissesem ;p ).

piątek, 13 września 2013

podróż przez Europę i nauka języka w praktyce

Przedstawiam post napisany przez Marcina z zaprzyjaźnionego bloga http://obozy-jezykowe-za-granica.pl/, współpracującego z firmą Sprachcaffe, organizującą kursy językowe. Zapewniam przy okazji, że nie czerpię żadnych korzyści finansowych z opublikowania tego postu (ani w ogóle z prowadzenia bloga, get real!). Miłej lektury!

Podróże po Europie są najlepszą formą zbierania doświadczenia i to w każdym aspekcie. Uczymy się   nie tylko języka obcego ale także kultury, obyczajów i całego savoir-vivre danego państwa i to w nowym społeczeństwie. Nie ma  znaczenia czy jedziemy sami czy w grupie znajomych, pociągiem, samolotem czy samochodem. Nie ma również znaczenia destynacja gdyż nauka języka będzie nam towarzyszyć praktycznie 24h. To właśnie w międzynarodowym podróżowaniu jest najpiękniejsze gdyż gwarantuje dużą większą przygodę z językiem niż typowa nauka w Polsce a już o samej efektywności nauki w praktyce nie wspominając. Poznamy nowe słowa, nowe i szersze znaczenia starych słów, usłyszymy lokalny akcent, sprawdzimy w praktyce naszą znajomość języka i podszkolimy wszelkie jego braki – w praktyce bo za granicą. Przekraczanie granice to jak wjazd do zupełnie nowej społeczności  - gdzie wszystko może nas zaskoczyć;-) Obecnie dzięki tanimi liniom lotniczym (Wizzair, Rynair, AirBerlin, EasyJet, Eurolot), dostępie do wszelkich potrzebnych informacji szybko i łatwo przez internet (fora, hotele, opinie ) i wielu programów  wymian studenckich podróżowanie jest bajecznie proste i tanie!
Nie trzeba być zaawansowanym lingwsitą  aby w takiej europejskiej wyprawie dać radę! Pamiętacie komedię Eurotrip?  W filmie grupa przyjaciół przemierza Europę dobrze się przy tym bawiąc i mając wiele przygód. Aspekt językowy również ciekawie został przedstawiony;-)
Jak więc może wyglądać nauka języka podczas zagranicznych podróży? Jakie są obecnie możliwości? Zaprzyjaźniona organizacja językowa Sprachcaffe opowie jak i gdzie szkolić język za granicą a przy tym dobrze się bawić i poznawać świat i nowych międzynarodowych znajomych.  Zapraszamy  na „Euro-Language trip”. 
Malta
Top 5 opcji wg. Sprachcaffe gdzie i jak pojechać aby podszkolić język to:

1.       Wymiany studenckie
Dzięki Uni Europejskiej możymy (będąc studentami) kożystać z licznych międzynarodowych programów wymiany studentów pomiędzy uczelniami.  Najbardziej popularne to: Erasmus –  taki wyjazd da nam ogromne możliwości w kwestii nauki języka obcego jak i przebywania w międzynarodowej społeczności. Sam dojazd na miejsce moży być już przygodą nie wspominając o kolejnych kilku miesiącach przebywania na miejscu. Uczelnie często organizują wycieczki do pobliskich granicznych państw  dzięki czemu będą to już pełne przygód wyjazdy.  Utrecht-Network to program dzięki, któremu można pojechać np. do USA. Program wymiany Central European Exchange Programme   powstał w roku 1993 i obejmuje m.in: Austria, Chorwacja, Czechy, Słowacja, Węgry. Inne programy to np. Leonardo da Vinci, Erasmus Mundus.


Kalabria
2.       Kursy i obozy językowe za granicą
Zalety to: możliwość poznania nowych znajomych, bardzo intensywne podszkolenie języka, poznanie odwiedzanego kraju i przeżycie przygody życia – tak w skrócie można określić taką zorganizowaną formę wyjazdów językowych jaką oferuje m.in. Sprachcaffe. Po 1-2 dniach przebywania w nowym środowisku człowiek szybko adaptuje się do nowych warunków i wie, że język polski nie pomoże mu tutaj! Dzięki temu zaczyna spontanicznie używać języka lokalnego czyli w Anglii czy na Malcie będzie to Angielski, w Niemczech niemiecki, we Francji francuski a w Hiszpanii oczywiście hiszpańki. Największą jednak atrakcją zarówno jeśli chodzi o naukę języka jak i przygodę będą wspólne zajęcia integracyjne w gronie międzynarodowych kursantów. Gdzie jechać na taki kurs językowy? Popularne destynacje wg. Sprachcaffe w 2013 roku to: popularna Anglia (Londyn i Brighton), słoneczna Malta, gorąca Hiszpania (Barcelona, Madyt) i bliskie Niemcy (Frankfurt) a jak nie masz pomysłu to zobacz różne szkoły językoweza granicą i sam zdecyduj gdzie warto a gdzie nie pojechać na wyjazd zagraniczny np. w wakacje.  W Ameryce taka forma podróżowania jest popularna od wielu wielu lat – w Europie zjawisko to dopiero się rozwija.

Londyn oczywiście :)

3.       Staże i praktyki w zagranicznych firmach
Wersja dla osób już władajacych dobrze jezykiem obcym i posiadająca minimalne doświadczenie zawodowe. Są więc to programy przeznaczone dla osób dorosłych. Jako, że będziemy pracowować 8 godz dziennie to można zdecydowanie powiedzieć, że będzie to 8 godz nauki języka w praktyce. Dzięki temu, że jest to płatna posada to weekendy możemy przeznaczyć na podróżowanie i poznawanie nowych ludzi. Gdzie jechać? W Europie popularna jest Anglia i Niemcy jednak kraje skandynawskie zyskują popularność ze względu na wysokie zarobki, bardzo dobrze wykwalifikowaną kadrę i język, który należy do ważniejszych w Europie. 1 roczny staż w Anglii to szansa za perfekcyjne opanowanie języka, wiele przygód i możliwość zarobienia np na samochód:)
4.       Wolontariat
Wolontariat na Islandii?a może w Afryce? AIESEC to największą organizacją międzynarodowa organizacja obecna w 110 krajach na całym świecie. Liczba potencjalnych miejsce gdzie możemy odbyć wolontariat to 50 000 miejsc. AIESEC oferuje praktyki zagraniczne i  Prestiżowe praktyki biznesowe dotyczą dziedzin takich jak:  marketing międzynarodowy, reklama i Public Relations. Jeśli chcemy odbyć daleką podróż i trochę zarobić wydaję się to najlepsza opcja!

Brighton

5.       Własna organizacja wyjazdu
Jest to może najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna forma podróżowania ale możemy w 100% zdecydować kiedy, z kim i jak będziemy podróżować. Dzięki licznym portalom podróżniczym typu: Couchsurfing.com, Travbuddy.com, Wayn.com, Travellerspoint.com, Trippy.com, Everplaces.com, GoGoBot.com, Triplit.com, TripAdvisor.com, Wikitravel.org możemy szybko i bezpiecznie zaplanować podróż. Podane portale są głównie w języku angielskim (dostęne też są: hiszpański, niemiecki, francuski i polski) to język będziemy już szkolić przed samym wyjazdem – czytając opinie i rozmawiając z innymi podróżnikami na chatach.   Dzięki temu możemy np. stworzyć sobie wyjazdy, których głównym celem jest obcowanie z językiem obcym. Sprachcaffe proponuje przykładowe trasy:
·         Trasa Angielska” Wielka Brytania i Irlandia. Polecamy tanie połączenia lotnicze.
·         Trasa Hiszpańska” – Hiszpania i Portugalia. Najlepsze połączenie nauki i wypoczynku.
·         Trasa Niemiecka” – Niemcy, Austria, Szwajcaria, Włochy. W miarę blisko tak więc samochód może być dobrym rozwiązaniem. Szwajcaria jest niestety drogim państwem!
·         Trasa Skandynawska” – Dania, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Islandia. Wielu Polaków podróżuje tam również samochodem. Bardzo drogie będą to wakacje ale widoki są tam bezcenne!

 A Wy jak i gdzie uczyliście się w poraktyce języka obcego w trakcie podróży? Macie jakieś porady i pomocne informacje? Polecacie jakieś strony internetowe gdzie można dowiedzieć się więcej?


raport językowy - 13 września

Ostatnio raportowałem pod koniec sierpnia, więc czas już chyba na kolejną aktualizację. Ogólnie: nie jest źle :)

Angielski:
Wreszcie robię coś w tym kierunku. Jako że jestem przyzwyczajony do oglądania filmów i seriali z napisami, zwykle niewiele mi daje oglądanie ich po angielsku. Ostatnio jednak bardzo wciągnąłem się w vlogi na youtubie: śledzę ich dobrych kilka, głównie o tematyce lifestylowej. Plusem jest braki opcji napisów :) Naprawdę się już od nich uzależniłem. 
Poza tym oczywiście codziennie czytam newsy. Rozważam zdawanie na jakiś certyfikat w przyszłym roku, myślę o CAE, na CPE jest chyba jeszcze za wcześnie, chociaż nie przeglądałem jeszcze arkuszy. Myślicie, że takie certyfikaty są jeszcze użyteczne?

Chiński: 
W ostatnich dniach trochę zwolniłem z chińskim, wcześniej przerabiałem po kolei 2500 słówek do certyfikatu HSK 5 (poziom C1) który już mam, ale zdawałem go bez dokładnego przygotowania i mam jeszcze trochę do nadrobienia, żeby rzeczywiście być na takim poziomie.

Francuski:
Póki co tylko Duolingo

Japoński:
Chwilowo w zasadzie leży odłogiem.

Portugalski:
Również Duolingo.

Jeśli chodzi o trzy ostatnie języki, zacząłem też uczyć się ich w jeszcze jeden, nowy sposób, o którym napiszę, jak będzie już bardziej namacalny ;)

wtorek, 3 września 2013

strony pomocne w nauce języka: lang-8

W cyklu tym pisałem już o Duolingo oraz Sharedtalk. Strony te, podobnie jak większość innych, pozwalają na ćwiczenie jednej, dwóch umiejętności związanych z opanowaniem języka. Na Duolingo przede wszystkim uczymy się słówek i tłumaczymy krótkie zdania. Sharedtalk pozwala nam ćwiczyć praktyczne użycie języka. Kolejna strona w tej serii, Lang-8, też skupia się na jednej umiejętności, i jest to tworzenie krótkich wypowiedzi. 

Strona opiera się na jednym, bardzo prostym pomyśle: piszemy na dowolny temat, a rodzimi użytkownicy sprawdzają, czy piszemy dobrze. Powinniśmy tworzyć raczej krótkie wypowiedzi, a nie długie rozprawki, więc strona nadaje się raczej dla tych, którzy są w danym języku na poziomie - powiedzmy - do B2. Zaawansowani nie mają raczej już czego szukać: nikomu nie będzie się chciało poprawiać długich tekstów.


Strona w zasadzie jest darmowa. Istnieje opcja konta premium, która daje nam m. in. możliwość wyboru więcej niż dwóch języków, których się uczymy. To jednak można łatwo obejść, gdyż języki podane przy rejestracji można zmienić. Fakt że nie płacimy nie utrudnia nam więc w żaden sposób korzystania ze strony.


Strona sama wyszukuje dla nas użytkowników, do których pasujemy językowo: na przykład Rosjan uczących się polskiego, jeśli uczymy się języka Puszkina. Jest to okazja do zawarcia międzykulturowych znajomości. Możemy też poprawiać teksty pisane przez obcokrajowców próbujących swoich sił w polskim.


Oczywiście Lang-8 nie jest stroną, z której możemy nauczyć się języka. Takiej strony po prostu nie ma. Przez internet możemy opanować podstawy języka, bądź odkurzyć ten, który już trochę zapomnieliśmy, ale należy pamiętać, że trzeba używać różnych stron, żeby ćwiczyć różne umiejętności.

Plusy/minusy:

+ przejrzysta oprawa graficzna
+ w zasadzie za darmo
+ dobry system szukania partnerów językowych

- nie dla zaawansowanych
- ćwiczymy tylko komponowanie wypowiedz

Dla kogo: w zasadzie dla wszystkich początkujących i średniozaawansowanych

Ocena: 4/5



czwartek, 29 sierpnia 2013

poliglotą być - marzenie czy mrzonka?

Człowiek uczy się tych języków i uczy, na jednym, dwóch poprzestać nie może. Zaczyna kolejne, ale to zawsze niesie ryzyko "rozmienienia się na drobne". Może lepiej się nauczyć dwóch języków, a doskonale? Pewnie tak. Ale ja wiem, że to nie dla mnie, i pewnie wielu z was też ma podobne odczucia. Ciężko poprzestać na nauce jednego czy dwóch języków, jeśli ich nauka i odkrywanie kultur, które za nimi stoją tak bardzo Cię kręci. 

Wiec uczysz się, uczysz, i przynosi to kolejne sukcesy: certyfikaty, dyplomy studiów, skończone kursy, ale także proste sytuacje, w których zagadałeś do kogoś, użyłeś języka w praktyce, sprawdziłeś się. Są oczywiście także porażki i kryzysy, słówka i zasady gramatyczne odporne na wszelkie kucie.bariery między poziomami, które wydają się być nie do pokonania. Ale brniesz w to dalej, bo wiesz, że języki obce to ta rzecz, która Cię pociąga najbardziej na świecie; chcesz, żeby to było zarówno Twoje hobby, jak i praca.

A potem widzisz takiego człowieka i zastanawiasz się: co ja robię ze swoim życiem :D ?


wtorek, 20 sierpnia 2013

Edgard - portugalski, kurs podstawowy

W swoich planach językowych pisałem, że uczę się portugalskiego między innymi z kursu Edgarda. Kurs składa się z dwóch płyt CD oraz książki, mającej ponad 100 stron (format A4).


Kiedy tylko odpakowałem kurs, od razu bardzo mnie zdziwił dziwny układ treści w podręczniku. Na początku w jedenastu rozdziałach kolejno omówione są różne zagadnienia gramatyczne: czasy, rodzajniki, przeczenie itp. Dopiero po nich następują kolejne lekcje, których w sumie jest 12. Lekcje składają się ze słownictwa, zwrotów i dialogów. Każdą lekcję kończy też krótkie ćwiczenie (tak, liczba pojedyncza jest nieprzypadkowa :P)

Na pewno największą zaletą tych kursów są nagrania z wymową na płytach. Cała treść lekcji jest czytana przez lektora, po którym oczywiście mamy powtarzać wypowiadane kwestie. 


Przyznam szczerze że jak na cenę (niecałe 30 zł) kurs zaskoczył mnie pozytywnie. Uczy się z niego przyjemnie, jest też kilka tekstów o kulturze, oraz dość pomocne zestawienie różnic między europejską i brazylijską wersją portugalskiego (kurs sam w sobie uczy wersji europejskiej). Przejrzyste są też wskazówki co do wymowy, która różni się znacznie od naszych odczytań liter alfabetu łacińskiego (podobnego problemu Polacy nie mają przy nauce hiszpańskiego, we francuskim z kolei jest jeszcze gorzej niż w portugalskim). Oczywiście języka nie nauczymy się z samej takiej książeczki, ale jak na początek, razem z Duolingo, jak dla mnie może być. 

Tak też ogólnie rzecz biorąc, początkującym jak najbardziej polecam!


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

plany językowe: raport

Skoro podjąłem się wypełniać ustalony plan nauki, to stwierdziłem, że dobrze by było od czasu do czasu sprawdzić i podsumować to, jak wcielam go w życie. Ogólnie idzie mi dość dobrze, jako że nie robię w wakacje nic szczególnego i w zasadzie na wszystko mam czas. Lecz do konkretów:

Angielski: 
Nadal brak zorganizowanej formy nauki... Czytam newsy, jak mi się nawinie jakieś słówko to zapisuję, czasem wstawiam na bloga jako fiszkę. 
Prawie nie oglądałem w ostatnim miesiącu filmów ani seriali bez lektora/napisów, muszę do tego wrócić.

Chiński:
Czytałem na głos przez jakieś dwa tygodnie w zasadzie codziennie, ale przeczytałem już wszystkie teksty jakie mam wydrukowane po kilka razy i już mi się to trochę znudziło. Planuję więcej rozmawiać przez skype z Chińczykami spotkanymi na Sharedtalk. Oglądam tez głupawy, ale wciągający i naprawdę śmieszny program rozrywkowy, 快乐大本营. Bardzo polecam wszystkim, którzy z chińskim już sobie w miarę radzą (mimo, iż oznacza to niebezpiecznie bliską styczność z Kpopem :P).
Cały czas uczę się z fiszek z Pleco, o czym napiszę już niedługo.


Prowadzący program Kuaile Da Benying (快乐大本营 - Happy Camp), czyli Wesoła Gromadka :P


Francuski: 
Skończyłem czytać Harry'ego i póki co powtarzam tylko na Duolingo (sporo lekcji przeskoczyłem i jestem już dalej niż z portugalskim)

Japoński:
Dokończyłem zaległe anime o wdzięcznej nazwie Shiki i zacząłem kolejne, które wygląda na niezłe, ale jakoś nie może mnie wciągnąć. Od początku sierpnia widziałem 5 odcinków, co jest dość żenującym wynikiem. Serial ten to osadzone w realiach epoki Edo Shigurui. Nie jestem też pewien co do jego walorów językowych: rozumiem wyjątkowo niewiele i zastanawiam się, czy nie jest to japoński stylizowany archaicznie.
Poza tym powtarzam czasowniki i co jakiś czas przesłuchuję lekcje których się wcześniej uczyłem. Wiem jednak że muszę być trochę bardziej pilny, żeby do końca wakacji dojść do poziomu na którym powinienem być po 2 latach 'nauki' :P

Portugalski:
Najbardziej jestem zadowolony z postępów w portugalskim. Jestem na 7 poziomie na Duolingo i w zasadzie mogę już powiedzieć że jestem blisko poziomu A1. Codziennie też uczę się z kursu Edgarda, o którym napiszę więcej już jutro.

Postaram się zdawać raport z planów językowych co tydzień - dwa ;) Udanego tygodnia!

niedziela, 4 sierpnia 2013

progres na Duolingo

Jestem oficjalnie uzależniony od Duolingo. Wczoraj późnym wieczorem stwierdziłem że może warto by było powtórzyć sobie podstawy francuskiego, no i poszło. W ciągu ostatnich 24 godzin doszedłem na 5. poziom (portugalskiego uczę się od 3 tygodni i jestem na 6.).



Cieszy to, że można przechodzić przez skróty, i jeśli ma się już jakieś pojęcie o języku, to zamiast męczyć się z każdą lekcją po kolei, można zaliczać od razu całe bloki. Minusem jest to, że mamy tylko trzy podejścia, w których możemy popełnić 4 błędy - błędy te czasami bywają bardzo głupie i denerwujące (typu zły rodzajnik, niekiedy nawet literówka). Jeśli nam się nie uda to i tak musimy powtarzać cały blok tak jakbyśmy go w ogóle nie znali.

Jak nauczyć się koreańskiego w 15 minut?

Oczywiście chodzi o naukę koreańskiego pisma. Chciałbym mieć w przyszłości pasywną znajomość koreańskiego. Język ten wiele zapożyczał z chińskiego, a gramatykę ma podobną do japońskiego. Jako że mam już większą lub mniejszą znajomość tych języków, może warto by było kiedyś coś więcej ogarnąć, żeby móc chociażby czytać proste teksty w języku PSY. 

Tę ikonografikę widziałem już w zeszłym roku, uczyłem się trochę sylabariusza, ale jakoś nie miałem motywacji żeby naprawdę się do tego przyłożyć. Pamiętam że pod koniec nawet rozwiązałem zadanie z postaciami z kreskówek, ale dzisiaj już nie pamiętam ani jednego znaku :P


Hangul, jak widać, nie jest trudnym systemem pisma. Szczególnie ze wskazówkami, które podali twórcy ikonografiki. Jednak zapewniam, że aby go opanować, potrzeba poświęcić trochę więcej niż 15 minut ;)

(Sory za nie najszczęśliwsze sformatowanie obrazu, wychodzi trochę poza okno posta, ale mniejszy o jeden rozmiar byłby już nieczytelny :P)



















sobota, 3 sierpnia 2013

z ostatniej chwili: nawet Amerykanie uczą się języków


Jeśli nawet Amerykanie zaczynają dostrzegać, że trzeba się uczyć języków, to wiedz, że coś się dzieje.


'An online poll conducted by the Economist has gathered 1,544 responses, with 73 percent saying it’s important to learn a new language at business school.'

Cały artykuł:




piątek, 2 sierpnia 2013

jakiego języka się uczyć? V - arabski


5. Arabski العربية 

użytkownicy ogółem: ~ 250-450 mln

Strefa języka arabskiego ciągnie się od pustynnych wybrzeży Atlantyku, przez ludne doliny Nilu, Tygrysu i Eufratu, aż po bajecznie bogate szejkanaty Zatoki Arabskiej. Jako drugiego języka, arabskiego uczą się często mieszkańcy innych krajów muzułmańskich: Turcji, Iranu, Pakistanu. Coraz więcej Arabów migruje do Europy Zachodniej, a wykształceni Europejczycy jako 'ekspaci' przeprowadzają się do Emiratów, Kataru, Bahrajnu i Omanu. 



Wszystko to wygląda pięknie, jest tylko jeden haczyk: język arabski nie posiada rodzimych użytkowników. Standardowy arabski znają prawie wszyscy Arabowie. Ich językami rodzimymi są jednak miejscowe 'dialekty': egipski, iracki, marokański, syryjski itp. Są one już tak różne od języka z którego się rozwinęły, że nie są wzajemnie zrozumiałe. Arabowie z różnych krajów żeby dogadać się między sobą używają więc standardu. Używa się go także w telewizji, jest także dominującą pisaną formą języka: to w nim są pisane książki, czasopisma, strony internetowe. 

Sytuacja językowa w krajach arabskich jest w ogóle niezwykle skomplikowana. W wielu z nich mieszkańcy, szczególnie wykształceni, mówią między sobą pidżynem będącym mieszkanką standardu, dialektu, francuskiego oraz arabskiego. Ze znajomością języka standardowego dogadamy się zapewne w większości krajów regionu, jednak można to porównać do wyjazdu do Szwecji ze znajomością wyłącznie angielskiego: w języku tym dogadamy się z prawie każdym Szwedem, ale między sobą będą oni rozmawiać w języku, który nie będzie dla nas zrozumiały.

Arabskiego można się uczyć na arabistykach m. in. w Poznaniu, Warszawie oraz Krakowie.

wtorek, 30 lipca 2013

strony pomocne w nauce języków: Sharedtalk

Ostatnio pisałem o stronce Duolingo, która przeznaczna jest raczej dla uczących się języka od podstaw. Tym razem przedstawiam wam Sharedtalk, która jest przeznaczona raczej do ćwiczenia w praktyce tych języków, których znamy już podstawy. Jest ona bowiem przeznaczona do czatowania z miłośnikami nauki języków z całego świata.



Do dyspozycji mamy czat tekstowy, głosowy. Na tekstowym niezależnie od pory dnia przesiaduje ok 300-500 osób. Możemy starać się zacząć rozmowę z poszczególnymi użytkownikami albo udzielać się w pokojach wspólnych. Użytkownicy to z reguły są to ludzie próbujące swoich sił w angielskim. Szczególnie wiele jest Chińczyków, Rosjan i mieszkańców Ameryki Łacińskiej, którzy rzadko mają szansę na używanie angielskiego w realu. Dlatego też rodzimi użytkownicy angielskiego są dosłownie rozchwytywani i często ciężko znaleźć kogoś wolnego, jeśli chcemy ćwiczyć ten język. Strona ta jest jednak doskonała dla osób, które mówią po angielsku na tyle dobrze, żeby zaliczyć ten język do tych, które już znają, a przy okazji chcą się nauczyć jednego z mniej popularnych języków, szczególnie używanych poza Europą. W takim wypadku - oczywiście biorąc pod uwagę różnice czasowe - nie ma problemów z rozmową z osobą władającą językiem, którego chcemy się uczyć.

Czat głosowy zwykle kończy się przejściem na skype, ponieważ jest bardzo słabej jakości. Niemniej jednak jest to dobra metoda kolekcjonowania znajomych z którymi możemy potem na skypie ćwiczyć.

Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że zwykle na czacie jest też kilka osób próbujących się uczyć polskiego. Zwykle pochodzą z Ukrainy bądź Rosji. Ucząc się naszego docelowego języka, możemy też więc pomóc promować język ojczysty ;)

Plusy/minusy:

+ wiele ludzi na czacie o każdej porze dnia i nocy
+ stosunkowo łatwo nawiązać kontakt z użytkownikami wielu języków
+ czat chodzi płynnie, nie zacina się
+ strona jest całkowicie darmowa

- często ciężko nawiązać kontakt z native'ami języka angielskiego
- kiepska jakość czatu głosowego

Dla kogo: Dla znających dany język już co najmniej na poziomie A2, chcących przećwiczyć użycie języka w praktyce. Raczej nie dla uczących się angielskiego.

Ocena: 4.5/5

poniedziałek, 29 lipca 2013

czytanie Harry'ego po francusku

Staram się czytać Harry'ego codziennie. Mimo że mój francuski bardzo zbiedniał na studiach, czytanie idzie w zasadzie bez problemu, tylko mocno wyczerpuje. Dużo słów pokrywa się z angielskim, a dużo łacińskich rdzeni z ich odpowiednikami w polskim. 



Podczas czytania wypisuję sobie słówka, które później tłumaczę. Do końca sierpnia mam nadzieję skończyć książkę, jestem ciekaw czy coś mi po tym zostanie jeśli chodzi o poziom...

Pozdrawiam!


niedziela, 28 lipca 2013

strony pomocne w nauce języków: Duolingo

Pisałem ostatnio, że portugalskiego uczę się głównie z Duolingo. Zdecydowanie jest to najlepsza stronka do nauki języków na jaką trafiłem (a przewinąłem się już przez wiele). Póki co, można się na niej uczyć języków romańskich oraz niemieckiego. Nie mamy tam kontaktu z rodzimymi użytkownikami języka, ale w tym mogą pomóc nam inne strony, gdy już opanujemy podstawy. Duolingo jest idealne, kiedy zaczynamy od absolutnych podstaw.



Języka uczymy się na zasadzie drzewka, po zaliczeniu kolejnych lekcji odblokowujemy następne. Szata graficzna jest bardzo przyjazna i po prostu ładna. Słówek pojawia się sporo, jednak zwykle możemy skorzystać z podpowiedzi. Zadania ćwiczą zarówno zapamiętywanie słówek, konstrukcji gramatycznych, jak i aktywne budowanie zdań oraz rozumienie ze słuchu. Czasami pojawiają się ’kwiatki‘(typu 'jestem mrówką'), jednak większość zadań ma sens, a kolejność wprowadzania słówek i tematów nie budzi u mnie większych zastrzeżeń :)


Każda lekcja składa się z dwóch - pięciu rozdziałów, w każdym z nich dostajemy kilkanaście zadań. Możemy popełnić tylko kilka błędów, jednak zwykle zaliczenie lekcji nie sprawia problemu. Od strony dostajemy maile i powiadomienia przypominające nam o codziennym powtarzaniu i zaliczaniu kolejnych lekcji. Odblokowywanie kolejnych poziomów jest sporą motywacją i raczej nie powinno być problemu z brakiem chęci do nauki :)


Duolingo sprawuje się też znakomicie jako aplikacja na smartfona. Między obiema wersjami nie ma dużych różnic.

Największym plusem tej strony jest fakt, iż jest całkowicie darmowa. Twórcy utrzymują stronę podobno z tłumaczeń, jakie użytkownicy dokonują podczas nauki. Ciekawa metoda, jak dotąd wydaje się działać.


Plusy/minusy:

+ przejrzysta oprawa graficzna
+ aktywna nauka języka
+ całkowicie za darmo
+ motywujący system osiągnięć
+ wersja na smartfony

- brak rodzimych użytkowników
- brak ćwiczeń wymowy

Dla kogo: dla początkujących we włoskim, francuskim, portugalskim, hiszpańskim bądź niemieckim.

Ocena: 5/5

piątek, 26 lipca 2013

plan nauki

Oto dokładny plan nauki jaki wykonuję już od kilku tygodni:


Angielski: (póki co brak zorganizowanej i sensownej formy nauki; standard: internet, seriale)

Chiński:
  • czytanie na głos jednego tekstu dziennie - ok. 2 strony A4 dziennie
  • nauka z fiszek w telefonie - 30 minut dziennie
Francuski:
  • czytanie Harrey'ego Pottera ze spisywaniem nowych słówek - 30 minut dziennie
Japoński:
  • nauka słówek z materiałów z uczelni - 20 minut dziennie
  • oglądanie anime - okazyjnie
Portugalski:
  • nauka na Duolingo - 15-30 minut dziennie
  • nauka z książki Edgarda - 20 minut dziennie

Póki co idzie dość dobrze, zwykle udaje mi się wykonać wszystko, co mam zaplanowane. W kolejnych dniach szczegółowo o tym jak się uczę poszczególnych języków.

czwartek, 25 lipca 2013

plany językowe na drugą połowę roku

Jako że niedawno minęła połowa roku, postanowiłem sprecyzować swoje plany i cele. 




W tej chwili jestem na następujących poziomach:

ANGIELSKI C1 
CHIŃSKI B2
FRANCUSKI A2 
JAPOŃSKI A1

Do końca 2013 roku chcę, żeby wyglądało to tak:

ANGIELSKI C1 ------ uczyłem się w szkole i na uczelni przez 14 lat w szkole i na uczelni, 2 lata prywatnie. Aby wejść na poziom proficiency musiałbym naprawdę skupić się na angielskim lub kupić jakiś kurs. W tym roku jeszcze na to za wcześnie. Niemniej jednak postaram się wymyślić jakąś zorganizowaną formę nauki angielskiego (oczywiście poza oglądaniem filmów i seriali, no i codziennym korzystaniem z internetu po angielsku).

CHIŃSKI C1 ------ uczę się od trzech lat na uczelni. W zasadzie mam już zdany certyfikat HSK na poziomie C1, jednak czuję, że jeszcze trochę mi brakuje żeby realnie osiągnąć ten lvl. Postaram się nadrobić to w kolejne półrocze.

FRANCUSKI B1 ------ uczyłem się przez 5 lat w gimnazjum i liceum, zdałem maturę podstawową ustną i pisemną i to z dość dobrym wynikiem. Niestety w czasie studiów chiński zaczął wypierać francuski. Teraz czytanie nie sprawia mi problemu, jednak nad mówieniem i pisaniem muszę popracować.

JAPOŃSKI A2 ------ po dwóch latach nauki na uczelni mam mocne podstawy. Jeśli przyłożę się trochę bardziej niż dotychczas, przez pół roku powinienem przeskoczyć do poziomu A2.

PORTUGALSKI A2 ------ o portugalskim myślałem już od paru lat, chciałem nawet wziąć drugi kierunek, jednak z różnych przyczyn to nie wyszło, a teraz już na to trochę za późno. W wakacje zacząłem się codziennie uczyć portugalskiego na Duolingo, kupiłem też kurs z Edgarda. Na tym języku zależy mi bardziej niż na japońskim i francuskim, dlatego planuję wziąć korepetycje i przy pomyślnych wiatrach dobić do A2 do końca roku.

W następnych postach opowiem dokładnie jak się uczę i jak rozplanowuję sobie naukę w czasie. Mam ostatnio sporo wolnego więc wreszcie mogę się zająć tym w pełnym wymiarze :)

Pozdrawiam was!!

piątek, 1 lutego 2013

jakiego języka się uczyć? III - hiszpański


3. hiszpański
użytkownicy ogółem: ~ 500 mln
w tym jako język ojczysty ~ 405 milionów

Hiszpański stał się ostatnio językiem popularnym i modnym.Zdecydowanie zdystansował francuski i stał się trzecim najpopularniejszym językiem w Polsce. Uczelnie w całym kraju zwiększają liczbę miejsc na iberystykach (na UAM w 2010 roku przyjęto dwa razy więcej studentów niż jeszcze 2 lata wcześniej), nawet na półkach w Empiku można dostrzec, że podręczniki do nauki języka Cervantesa na dobre zajęły trzecią w kolejności pozycję, tuż za angielskim i niemieckim.

Skąd ten fenomen? Czyżby hiszpański rzeczywiście stał się drugim językiem biznesu? Jakież to potężne procesy ekonomiczne kryje się za tak nagłym zainteresowaniem językiem hiszpańskim?

Wydaje się, że działa tutaj samospełniająca się przepowiednia, samonakręcająca się machina. Istotnie, coraz częściej słyszymy hiszpański na ulicach dużych miast. Tylko w roku akademickim 2010/2011 spośród 7583 Erazmusów uczących się w Polsce aż  1910, czyli prawie 1/4  było Hiszpanami. Na Półwysep Iberyjski wyjechała też znaczna część uczących się w UE Polaków. Program ten zdecydowanie wzmocnił pozycję hiszpańskiego jako języka który warto znać w ogólnej świadomości Polaków. Coraz więcej osób chce uczyć się tego języka, więc potrzeba więcej nauczycieli. Iberyści są więc w cenie i lepiej zarabiają. W takim wypadku filologia hiszpańska staje się kierunkiem obleganym. Jest to przykład niezwykłych praw jakim kieruje się rynek nauki języków: wiele może zależeć od czynników niewymiernych, a często po prostu trendów lub mitów.

Znajomość języka hiszpańskiego w Europie w 2005 r.. Ciemnobrązowy: hiszpański językiem ojczystym. Jasnobrązowy: powyżej 9 % mieszkańców. Jasnożółty: poniżej 1 % mieszkańców. źr. Wikipedia

Tymczasem hiszpański w Europie nadal jest językiem mniej prestiżowym zarówno od niemieckiego, jak i francuskiego. Jego ojczyzna pogrążona jest w kryzysie z 25-procentowym bezrobociem, który może doprowadzić nawet do podziału państwa. Katalonia i Kraj Basków są najzamożniejszymi regionami Hiszpanii i w przypadku ich utraty pozycja tamtejszych języków na pewno zwiększyłaby się kosztem hiszpańskiego. 

Oczywiście, Są jeszcze Ameryka i Filipiny. Najpotężniejszym i najszybciej rozwijającym się państwem Ameryki Łacińskiej jest Brazylia, w której mówi się po portugalsku. Meksykiem i szeregiem pomniejszych państw wstrząsają niepokoje wewnętrzne. Hiszpański jest coraz bardziej popularny w USA, jednak jest on tam nadal językiem nieporównywalnie mniej prestiżowym niż angielski. Język jest już jednym z niewielu elementów anglosaskiego dziedzictwa Stanów i asymilacja hiszpańskiego jest już teraz celem zajadłych ataków niektórych środowisk.

Język Cervantesa ma na pewno melodię miłą dla polskiego ucha, jego alfabet jest dla nas łatwy do odczytania i prawie pozbawiony fonetycznych pułapek, z których znany jest francuski. Dla osób posługujących się już jednym z pozostałych języków romańskich nauka tego języka nie jest zadaniem trudnym.

Historyczny sukces tego języka jest nieco przypadkowy. W średniowieczu ludność Półwyspu Iberyjskiego mówiła w wielu podobnych językach/dialektach: portugalskim, kastylijskim, galicyjskim, asturiańskim, aragońskim i katalońskim.To Kastylia jednak, na skutek centralnego położenia narzuciła władzę pozostałym księstwom i królestwom oraz dokończyła proces rekonkwisty. To zdecydowało o przewadze kastylijskiego, który znamy dzisiaj jako hiszpański. Szczęśliwie dla przyszłości tego języka ludność kolonizowanej Ameryki była niesłychanie podatna na choroby w skutek małej różnorodności genetycznej Indian.Spowodowało to upadek rodzimych cywilizacji i umożliwiło dominację hiszpańskiego na taką skalę, jakiej nie doświadczył żaden europejski język w żadnym regionie kolonialnym. Ostały się tylko języki najpotężniejsze, i to w postaci szczątkowej. Na innych kontynentach zresztą hiszpański w ogóle nie święcił tryumfów, co widać na poniższej mapce.

Granatowy: hiszpański językiem urzędowym i używanym przez większość obywateli. Inne odcienie niebieskiego: hiszpański używany rzez 5-25 % mieszkańców. źr. Wikpedia

piątek, 25 stycznia 2013

jakiego języka się uczyć? II - chiński

2. chiński (mandaryński)

użytkownicy ogółem ~ 1,3 - 1,4 miliarda
w tym jako język ojczysty ~ 935 milionów

Kto chociaż przelotnie śledzi informacje ze świata, ten wie, jaką rolę zaczynają odgrywać na świecie Chiny. Powoli pryska mit kojarzący ten kraj z milionami tanich robotników i podróbkami. Zaczynamy im zazdrościć szybkich pociągów i wielkich rezerw walutowych. Chińczycy kupują w Polsce kopalnie, fabryki, otwierają banki, a nawet biuro swojej telewizji.

Coraz więcej osób jest wiec zainteresowanych nauką tego, nadal dla nas egzotycznego, języka. Czy jest to dobry pomysł? Na pewno tak, ale głównie dla ludzi z konkretnym wykształceniem technicznym bądź ekonomicznym. Osoby takie poprzez zdobycie umiejętności porozumiewania się po chińsku mogą nawet podwoić swoje dochody, jeśli ich firmy zaangażowane są w kontakty z Chinami. Coraz więcej rodziców zapisuje także swoje dzieci na zajęcia z chińskiego. Coraz częściej o nauce tego azjatyckiego języka przebąkują także media.

Ale o co chodzi z tym mandaryńskim? Czym różni się on od chińskiego? Czemu stosuje się dwie nazwy? Otóż Chiny to kraj bardzo zróżnicowany językowo. W zasadzie na skale bardziej porównywalną z kontynentem - Europą, niż z poszczególnymi państwami. Języki chińskie dzielą się na "dialekty", będące faktycznie osobnymi językami. Kantoński i mandaryński różnią się między sobą bardziej niż włoski i francuski, czy też niemiecki i islandzki. Sprawdza się stare powiedzenie lingwistów mówiące że język to dialekt z armią i flotą. "Dialekty", których według różnych klasyfikacji jest od 7 do 10, to języki ojczyste, którymi Chińczycy posługują się w domu, w rozmowach z krewnymi i znajomymi. Język mandaryński to z kolei najbardziej rozpowszechniony dialekt, wywodzący się z Pekinu, który w różnych swoich odmianach jest językiem rodzimym dla większości mieszkańców Państwa Środka. Jest także używany w szkolnictwie, mediach, internecie. Najsilniejszą pozycję z pozostałych dialektów ma kantoński, jako że jest używany w Hongkongu. 

Mapa językowa Chin. Zielony - mandaryński,;inne kolory - "dialekty"; jasny żółty - języki niechińskie (np. tybetański)


Jeśli więc będziemy chcieli uczyć się chińskiego w Polsce, będzie to mandaryński. Dogadamy się w nim bez problemu w dużych miastach, szczególnie na północy Chin, z ludźmi raczej młodymi. Im nasz rozmówca będzie starszy, z im mniejszego i położonego dalej na południe miasta będzie pochodził, tym większe prawdopodobieństwo że jego mandaryński może być trudny do zrozumienia i obciążony ciężkim akcentem, jako że nie jest to jego język rodzimy, tylko drugi. Na szczęście, niewiele jest w Państwie Środka ludzi nie mówiących po mandaryńsku. 

Poza "dialektami" używane są w Chinach oczywiście też języki mniejszości narodowych, takie jak tybetański, zhuang, ujgurski albo mongolski. Inskrypcje we wszystkich z nich (każde w innym piśmie) znajdziemy na chińskich banknotach, takich jak ten pod spodem.

Rewers banknotu 1-yuanowego z napisem po chińsku, mongolsku, tybetańsku, ujgursku oraz w zhuang.
Po chińsku mówi także wielka diaspora rozrzucona po całym świecie, szczególnie na Tajwanie, w Singapurze, Malezji i Tajlandii. 



wtorek, 22 stycznia 2013

jakiego języka się uczyć? I - angielski

Jakich języków warto się uczyć? Bo, nie oszukujmy się, zmuszeni jesteśmy mówić raczej w liczbie mnogiej. Uczenie się tylko jednego języka w dzisiejszych realiach jest traktowane przynajmniej jako oznaka niewielkich ambicji.

Pytanie to zadają sobie nie tylko zawodowi lub przyszli lingwiści i pasjonaci, lecz w zasadzie już każdy. Często jest to pytanie zadane w próżnię i pozostające bez echa: uczymy się w końcu tych języków, które oferują nasze szkoły. Nie wszyscy mają tyle samozaparcia bądź po prostu obiektywnych możliwości żeby podjąć naukę wymarzonego języka. Jakich języków więc warto się uczyć, żeby zrobić z nich w przyszłości użytek - towarzyski bądź zawodowy? Postaram się choć trochę rozjaśnić tę kwestię, z zaznaczeniem, że jest ona jednak w dużej mierze subiektywna, zależy od naszych życiowych planów, oczekiwań i zainteresowań. Mam jednak nadzieję, że moje wskazówki okażą się przydatne!

Poszczególne języki będę omawiał wg ogólnej ilości użytkowników (native speakers + second language speakers). Nie będzie więc niespodzianką, który z nich idzie na pierwszy ogień.



1. angielski
użytkownicy ogółem ~ 500 milionów - 1,8 miliarda
w tym jako język ojczysty ~ 360 milionów

Angielski to absolutna podstawa. Nieznajomość tego języka albo jego słaba znajomość może grozić w najlepszym wypadku staniem się obiektem żartów, w najgorszym wykluczeniem społecznym i zawodowym. Dotyczy to szczególnie ludzi młodych. Najlepszym przykładem są krążące po internecie filmiki przedstawiające znane w Polsce osoby, szczególnie polityków, niewprawnie operujące angielszczyzną.

Angielski wymagany jest coraz częściej nie tylko w pracy biurowej, ale także na stanowiskach nie wymagających pracy umysłowej. Wspominanie o pracy za granicą byłoby banałem. Co więcej, angielski staje się niezbędnym narzędziem zdobywania wiedzy ogółem, a także nauki innych języków. Zdecydowanie najwięcej publikacji naukowej z każdej w zasadzie dzieciny wydaje się po angielsku. Wikipedia w tym języku jest także znacznie bogatsza od polskiej, co ułatwia zdobywanie informacji z każdej dziedziny ludziom znającym ten język. Jest też oczywiste, że jest pierwszym językiem, w którym komunikujemy się z obcokrajowcami, czy to w realu, czy w internecie. Nawet Polacy z Czechami wolą coraz częściej przejść na angielski niż próbować odnaleźć wspólną, pansłowiańską nić porozumienia.

Koniec z banałami. Czy tak już będzie zawsze? Nie. Może wydawać nam się oczywiste, że angielski jest wszędzie, ale tak jest od bardzo niedawna. Lingua franca z zasady są śmiertelne, a w historii zmieniały się jak w kalejdoskopie. Angielski przejął pałeczkę dopiero jakieś 100 lat temu od francuszczyzny. U nas, za dawną Żelazną Kurtyną, jeszcze 20 parę lat temu rolę tę pełnił Rosyjski. Wcześniej w Europie i na Bliskim Wschodzie językami służącymi do porozumienia się między wieloma różnymi narodami były Łacina, Greka Koine, a jeszcze wcześniej, ojczysty język Jezusa czyli Aramejski. 
Angielski jako język urzędowy, lub de facto oficjalny - ciemny niebieski
Angielski jako język urzędowy, lecz nie będący ojczystym językiem większości mieszkańców - jasny niebieski

Oczywiście, powstanie mediów znacząco umocniło pozycję angielskiego, jednak jest to miecz obusieczny. Angielski ma stosunkowo małe zaplecze rodzimych użytkowników, szczególnie w porównaniu z językami Azji. Wraz z rozwojem gospodarki na wschodzie rośnie liczba użytkowników internetu w tej części świata. Angielski nadal dominuje w sieci, ale jest to dominacja bardzo chwiejna. W realu wygląda to niewiele lepiej. Jego pozycja wynika z potęgi anglosaskich imperiów - najpierw brytyjskiego, a dziś amerykańskiego. Czasy się jednak zmieniły, świat dryfuje w kierunku wielobiegunowości. Ponadto, Angielski ustępuje pola nawet w swoich ojczyznach: imigranci stanowią już ponad połowę mieszkańców Londynu, a w Stanach napływ ludności latynoamerykańskiej nie idzie w parze z pełną integracją językową tej społeczności. Co dziwi i niepokoi konserwatystów - Ameryka jest ojczyzną imigrantów, i nigdy dotąd nie mieli oni z akceptacją angielskiego jako swojego nowego języka. Gdy american dream nie jest już tak obiecujący jak kiedyś, spadła też wartość języka.

Wszystko to oczywiście melodia przyszłości. Pozostaje nam obserwować to, co dzieje się na świecie. A  w międzyczasie śledzić posty o kolejnych językach, które opublikuję już wkrótce!