Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angielski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angielski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 września 2015

dziennik językowy #3

Recently, during polishing my master thesis, I wondered which verb should I use to express that a monarch sets up a new dynasty. That is our today's word of the day: the monarch is to ESTABLISH a dynasty. Which are other things we can establish?

sobota, 19 września 2015

dziennik językowy #2

I'm not a big fan of sports in general, there is, however, one exception: lawn tennis. I tend to follow the tournaments and matches results on daily basis. Today on one of the tennis websites that I follow I found out that it's already been a year since the greatest Asian player of all time retired from professional tennis. Her name is Li Na, and her biggest achievements include becoming a champion of two Grand Slams: Roland Garros and Australian Open. 

If we are a sportsman or a sportwoman and we want to let others know that we retire from professional sport, we can use the idiom that happen to be our word of the day: I CALL IT A CAREER.
Do you know any other similar idioms that include calling something? 

Li Na. źródło: Wikipedia, licencja CC

piątek, 18 września 2015

dziennik językowy #1

One of the best ways to keep in touch with our target language is starting a diary. I've been thinking about it for some time and finally decided to give it a try, however, I figured keeping online diary here, on my blog, would be much more fun than a paper diary. Of course, I will post entries in my target languages, mostly English and Chinese. Every new entry will feature a word of the day.

I've been quite busy lately with exams, but I'm finally done with that and now just polishing my thesis and hopefully will be able to graduate soon. Today I decided to enjoy the great, late summer weather by hanging on the hammock, reading Hobbit. And it is that book where I found today's...

...WORD OF THE DAY: 隧道 suìdào - tunnel - tunel


piątek, 3 stycznia 2014

2013 rok - raport językowy

Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Żeby się nie rozwodzić, będzie szybko i w punktach:

* Zdany egzamin HSK 5, czyli oficjalnie mogę się chwalić chińskim na poziomie zaawansowanym. (Żeby nie było tak różowo - w rzeczywistości słówka obowiązujące na ten poziom opanowałem dopiero pod koniec roku i dopiero teraz czuję, że naprawdę bez wyrzutów sumienia mogę powiedzieć, że jestem na poziomie C1).
* Pełen zapału zakładam bloga!

II
* Nadal pełen zapału! Hurra!
* Zaliczanie semestru zakończone powodzeniem.

III - V
*  Z zapałem już trochę gorzej... Piszę licencjat i powoli inne zadania schodzą na drugi plan. 
* Mam dwóch gości z Brazylii poznanych przez Couchsurfing (hmm, temat na posta, koniecznie!). Szlifuję w ten sposób praktyczny angielski i coraz bardziej zapalam się do nauki Portugalskiego :)

VI
* Egzaminy zdane, szczególnie zadowalający był dla mnie egzamin z konwersacji z chińskiego, byłem bardzo zadowolony z tego jak mi poszło, mówiłem m. in. o tym, jak na różne sposoby można pomagać Afryce. Konwersacje - 4,5.
* Japoński - 4, niestety poniżej moich oczekiwań (musiałem jeszcze coś specjalnie poprawiać na tę czwórkę). Koniec mojej nauki japońskiego na uczelni! Szkoda :( Niestety przez dwa lata nauczyłem się stosunkowo niewiele. Na pewno nie tyle, ile zamierzałem i miałem nadzieję. Mój poziom określiłbym tylko jako lekko powyżej A1. Niestety mury uczelni nie zawsze są najlepszym miejscem do nauki języka...

VII
* Licencjat obroniony! A potem odpoczynek :)
* Zaczynam zabawę z portugalskim z Duolingo!

VIII
* Powoli wracam do pracy nad językami i blogiem. W wakacje miałem wolne, ale jestem bardzo zadowolony z tego, ile zrobiłem przez ten czas. Szczegóły tu.

IX
* Kończę czytać 1. część Harry'ego po francusku.

X
* Zaczynam studia magisterskie, czyli dalszą przygodę z chińskim.
* Mój drugi język na studiach to mongolski, o którym nadal jeszcze nie napisałem.

XI
* Zostaję opiekunem przemiłej Nowozelandki, która przyjechała do Poznania w ramach projektu AIESEC. Czyli duużo angielskiego w praktyce! Niedługo postaram się napisać więcej na ten temat.

XII
* Święta i odpoczynek :)

W lipcu wyznaczyłem sobie cele językowe na resztę roku. Czas je zrewidować:

Angielski: C1 - Wiedziałem że nie ruszę się za bardzo dalej, i miałem rację. Po tym roku na pewno jestem jeszcze bardziej pewny swego poziomu. Nie sądzę jednak, żeby udało mi się dosięgnąć proficiency wcześniej niż za 2 lata.

Chiński C1 - Na papierze, i co ważniejsze, w praktyce również (za tydzień spotkanie z dawno niewidzianym chińskim znajomym, będzie okazja na sprawdzenie się)

Francuski B1 - Owszem, ale tylko, jeśli chodzi o czytanie. Francuskiego przestałem się uczyć ostatnio nawet na Duolingo. Miałem w tym roku tylko parę sytuacji, w których mogłem sprawdzić się w tym języku. Nie było źle, słuchanie idzie mi nieźle, mówienie znacznie gorzej. Swój ogólny poziom określił bym gdzieś pomiędzy A2 i B1.

Japoński A2 - Ciężko powiedzieć. Niestety nie mam za wiele okazji, żeby przećwiczyć mój japoński. Wiele umiem powiedzieć, trochę czytam, nie wiem niestety, czy naprawdę dogadałbym się z Japończykiem. W tym roku w "środowisku naturalnym" czyli poza uczelnią, mówiłem po japońsku tylko raz, na dniach japońskich w Poznaniu.



Portugalski A2 - Myślę, że raczej A1. Jest to dla mnie banalnie prosty język i jeśli chodzi o czytanie to chyba idzie mi już lepiej niż po francusku, daję sobie radę nawet z dłuższymi artykułami. Nie miałem jednak jeszcze za wiele okazji, żeby mówić.

Podsumowując, językowo był to dość dobry rok. Wkrótce postaram się napisać o moich językowych (i blogowych) planach na 2014!

środa, 25 grudnia 2013

książka na językach: The Snows of Kilimanjaro

Przeczesując poznańską Bibliotekę Raczyńskich trafiłem na taki oto skarb: 


Są to trzy opowiadania Hemingwaya, wśród nich tytułowe. Wydanie to od zwykłej lektury po angielsku różni się tym, że jest skierowane specjalnie dla osób uczących się angielskiego. 


Jest to książka z serii easy readers. Do serii należą wydawnictwa, które napisane są stosunkowo prostym językiem, za pomocą podstawowego słownitctwa. "The Snows of Kilimanjaro" to trzeci poziom, czyli czytelnik powinien znać 1800 podstawowych słów. Wszystkie wyrazy wychodzące poza tę pulę są w książce zaznaczone i wytłumaczone lub opatrzone rysunkiem.


Jest to na pewno dobra metoda, jeśli chcielibyśmy sprawdzić się w czytaniu prawdziwego tekstu skierowanego do rodzimych użytkowników, ale nie czujemy się jeszcze na tyle pewnie, aby czytać całą książkę (pamiętam jeszcze swoją porażkę ze zbyt ambitnym, jak się okazało, Ulissesem ;p ).

niedziela, 24 listopada 2013

raport językowy: 24 listopada

Angielski: 
Jak pisałem w ostatnim raporcie, wciagnąłem się mocno w anglojęzyczne vlogi. Cóż, teraz już mi trochę przeszło, głównie dlatego, że wróciły moje ulubione seriale: Big Bang Theory i How I Met Your Mother. Oglądam je bez napisów, dwa razy w tygodniu, każdy po 20 minut. Vlogi nadal się gdzieś przewijają, ale już nie tak regularnie jak we wrześniu (Wtedy oglądałem je po godzinę, dwie dziennie).

W ciągu ostatniego tygodnia przeczytałem The Snows of Kilimanjaro Hemingwaya po angielsku. Książka należała do specjalnej serii do nauki języków, w której trudniejsze słówka są tłumaczone. Przy okazji napiszę o niej w osobnym poście. Lektura była dość przyjemna, aczkolwiek nie jest to zdecydowanie moja literatura :P

Chiński:
Zaczęły się zajęcia, więc chińskiego uczę się codziennie :P Udało mi się wreszcie osiągnąć ponad 90% poprawnych słówek przy testowaniu się z fiszek na poziomie zaawansowanym :) Przerobie je jeszcze do końca i zabieram się za poziom 6, ostatni :)

Portugalski:
Nadal Duolingo, ale może coś więcej będzie się kroić w tym kierunku, wkrótce napiszę :)

Francuski:
Duolingo :P

Japoński:
Leży odłogiem niestety! 

Mongolski:
(sic!) Tak, wybrałem mongolski jako lektorat drugiego języka na magisterce. Głównie dlatego, że nie chce mi się wstawać na 8 na angielski, a mongolski można bardzo łatwo zaliczyć u naszej wykładowczyni ;). Póki co nie umiem prawie nic, i chyba to się nie zmieni do końca roku, a szkoda. Wkrótce może napiszę coś więcej o tym języku ;p
Wstawiam mongolską piosenkę :D 



piątek, 13 września 2013

raport językowy - 13 września

Ostatnio raportowałem pod koniec sierpnia, więc czas już chyba na kolejną aktualizację. Ogólnie: nie jest źle :)

Angielski:
Wreszcie robię coś w tym kierunku. Jako że jestem przyzwyczajony do oglądania filmów i seriali z napisami, zwykle niewiele mi daje oglądanie ich po angielsku. Ostatnio jednak bardzo wciągnąłem się w vlogi na youtubie: śledzę ich dobrych kilka, głównie o tematyce lifestylowej. Plusem jest braki opcji napisów :) Naprawdę się już od nich uzależniłem. 
Poza tym oczywiście codziennie czytam newsy. Rozważam zdawanie na jakiś certyfikat w przyszłym roku, myślę o CAE, na CPE jest chyba jeszcze za wcześnie, chociaż nie przeglądałem jeszcze arkuszy. Myślicie, że takie certyfikaty są jeszcze użyteczne?

Chiński: 
W ostatnich dniach trochę zwolniłem z chińskim, wcześniej przerabiałem po kolei 2500 słówek do certyfikatu HSK 5 (poziom C1) który już mam, ale zdawałem go bez dokładnego przygotowania i mam jeszcze trochę do nadrobienia, żeby rzeczywiście być na takim poziomie.

Francuski:
Póki co tylko Duolingo

Japoński:
Chwilowo w zasadzie leży odłogiem.

Portugalski:
Również Duolingo.

Jeśli chodzi o trzy ostatnie języki, zacząłem też uczyć się ich w jeszcze jeden, nowy sposób, o którym napiszę, jak będzie już bardziej namacalny ;)

czwartek, 22 sierpnia 2013

to budge



Swoją drogą warto przyjrzeć infografice, której podpis jest cytatem w dzisiejszej fiszce:


Co czwarty dorosły Amerykanin ma BMI powyżej 30. To naprawdę trochę mnie przeraża.

niedziela, 4 sierpnia 2013