Pokazywanie postów oznaczonych etykietą japonski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą japonski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2013

Dlaczego japoński jest taki trudny?


Mimo że miesiąc japońskiego w zasadzie już minął, to jako że nie pisałem we wrześniu zbyt wiele, pozwoliłem sobie przedłużyć panowanie na moim blogu języka z kraju kwitnącej wiśni o kolejny miesiąc.

O każdym z języków miesiąca będę pisał także pod kątem tego, jakie problemy sprawia tym, którzy chcą się go nauczyć. Każdy język ma jakieś trudniejsze i łatwiejsze punkty. Dzisiaj o tych trudniejszych stronach japońskiego.

L Pismo. Dwa sylabariusze i niezliczone Kanji, kolejność pisania kresek, łatwe do pomylenia elementy znaków, i przede wszystkim wielość odczytań większości kanji. Dla wielu pismo to bariera nie do pokonania przy nauce języków azjatyckich.

L Pragmatyka. Mówiąc po japońsku używamy zupełnie innych struktur gramatycznych w zależności od tego, czy naszego rozmówcę już dobrze znamy, czy jest to osoba nam obca. Istnieje wiele sposobów na powiedzenie "ja" i "ty", w zależności od naszej płci, pozycji społecznej, hierarchii w miejscu nauki czy pracy. Przyzwyczajenie się do tych różnic wymaga długiej praktyki w rozmowach z Japończykami.

L Gramatyka. Japoński to język aglutynacyjny, czyli gramatyka jest bardzo rozbudowana, ale zupełnie inna od naszej, fleksyjnej. Polega na sklejaniu ze sobą różnych końcówek i przedrostków, z których każde ma tylko jedno znaczenie. Często powstają przez to słowa i zdania niemiłosiernie długie, w których należy dodatkowo zachować kolejność poszczególnych afiksów.

L Mała ilość sylab. Japończycy mają bardzo ubogi zestaw sylab z których mogą tworzyć słowa, jest ich tylko nieco ponad sto (dla porównania w angielskim ponad 8 tysięcy). Przez to słowa są bardzo podobne, co sprawia wielką trudność, szczególnie przy nauce czasowników. Są one do siebie bardzo podobne i często różnią się tylko jedną głoską. 

L Liczby. W językach azjatyckich obowiązuje system dziesiętny, podobnie jak w naszych. Jest on jednak bardziej konsekwentny: po tysiącu kolejną jednostką jest nie milion, a 10 tysięcy. Przy podawaniu wszystkich liczb powyżej tej wartości Europejczyk musi więc przeliczać je w głowie, przesuwając jedno zero. Jest to szczególnie uciążliwe w tłumaczeniach biznesowych - a przecież na takie właśnie jest największe zapotrzebowanie.

Dla mnie osobiście japoński jest zdecydowanie najtrudniejszym językiem, jakiego się uczyłem. Ale żeby nie było tak posępnie, w następnym artykule napiszę o jego łatwych stronach :)


sobota, 21 września 2013

katakański cz. 1



Często narzekamy na liczbę zapożyczeń z języka angielskiego, które beznadziejnie brzmią i niszczą czystość polskiego. Niektóre kraje, takie jak Finlandia czy Chiny, bronią się przed nimi wymyślając zawczasu rodzime nazwy na nowe zjawiska i przedmioty, np. surfing czy komputer. Z kolei Japonia jest przykładem, że u nas nie jest jeszcze tak źle: oni chłoną bezkrytycznie absolutnie wszystko, i to z języków, z którymi nic ich przecież nie łączy (sporo angielskich słówek, które my zapożyczamy z angielskiego, ma przecież korzenie łacińskie - a z łaciny czerpiemy od stuleci). 

Słowa zapożyczone z języków europejskich są zapisywane katakaną. Jest ich naprawdę bardzo wiele. Niestety, nie ułatwia to Europejczykom nauki tego języka: często są one tak różne od swoich wzorców, że ciężko się domyślić, że naprawdę nie są to słowa czysto japońskie.

Oto część z nich:
アルバイト arubaito (arbeit) - praca tymczasowa
バイク baiku (bike) - motor
バカンス bakansu - wakacje
チェリーボーイ cherībōi  (cherry boy)- prawiczek
チアリーダー chiarīdā - cheerleaderka
ドクター ストップ dokutāsutoppu - zakaz robienia czegoś od lekarza
エアコン eakon (air con-ditioner) - klimatyzacja
エレベーター erebētā (elevator) - winda
ゴールデンタイム gōrudentaimu (golden time) - najlepszy czas dnia w telewizji (po 20)
ハッピーエンド happīendo - happy end
コインランドリー koin randorī (coin laundry) - pralnia

poniedziałek, 9 września 2013

trudne kanji?


Pismo japońskie jest chyba najbardziej skomplikowane na świecie. To tak naprawdę mieszanka czterech nie przystających do siebie (a co gorsza do języka) systemów pisma. Są to:
  • 漢字Kanji - czyli dosłownie chińskie znaki. Zapożyczone z Chin razem z mnóstwem słów, które do dzisiaj upodabniają wiele wyrazów japońskich do chińskich (dla zielonych - chiński i japoński są językami zupełnie całkowicie i definitywnie różnymi. bardziej podobne do siebie są polski i hindi). Ogromna część kanji ma po kilka odczytań, niektóre zaczerpnięte z chińskiego, a niektóre rodzime. Tak więc nie wystarczy znać znak, trzeba jeszcze znać wszystkie sposoby, na jakie można go odczytać. A który wybrać w danym, konkretnym przypadku: tutaj pomoże nam tylko kontekst i językowa intuicja. Podstawowych kanji jest 2 136, one są wymagane w szkołach i używane w prasie. Ogólna ich liczba sięga jednak nawet 50 000.

  • ひらがなHiragana - elegancki, pełen zawijasów sylabariusz, który wykształcił się ze znaków. Początkowo używany był przez kobiety. Współcześnie zapisywane są nim głównie końcówki gramatyczne i partykuły. Hiraganą podpisuje się także trudniejsze znaki, spoza zakresu podstawowych.

  • カタカナKatakana - kolejny sylabariusz, bardziej kanciasty. Za jego pomocą zapisywane są onomatopeje oraz  bardzo liczne w japońskim zapożyczenia z angielskiego i innych języków zachodnich.

  • Romaji - dosłownie rzymskie znaki, czyli alfabet łaciński. Japończycy dobrze go znają i pojawia się on czasem m. in. na neonach w miejscach, gdzie mogą pojawić się obcokrajowcy.

Pismo japońskie jest cholernie skomplikowane nawet dla samych Japończyków. Istnieją nawet teleturnieje w których zgadują oni odczytania co trudniejszych znaków: