Mimo że miesiąc japońskiego w zasadzie już minął, to jako że nie pisałem we wrześniu zbyt wiele, pozwoliłem sobie przedłużyć panowanie na moim blogu języka z kraju kwitnącej wiśni o kolejny miesiąc.
O każdym z języków miesiąca będę pisał także pod kątem tego, jakie problemy sprawia tym, którzy chcą się go nauczyć. Każdy język ma jakieś trudniejsze i łatwiejsze punkty. Dzisiaj o tych trudniejszych stronach japońskiego.
L Pismo. Dwa sylabariusze i niezliczone Kanji, kolejność pisania kresek, łatwe do pomylenia elementy znaków, i przede wszystkim wielość odczytań większości kanji. Dla wielu pismo to bariera nie do pokonania przy nauce języków azjatyckich.
L Pragmatyka. Mówiąc po japońsku używamy zupełnie innych struktur gramatycznych w zależności od tego, czy naszego rozmówcę już dobrze znamy, czy jest to osoba nam obca. Istnieje wiele sposobów na powiedzenie "ja" i "ty", w zależności od naszej płci, pozycji społecznej, hierarchii w miejscu nauki czy pracy. Przyzwyczajenie się do tych różnic wymaga długiej praktyki w rozmowach z Japończykami.
L Gramatyka. Japoński to język aglutynacyjny, czyli gramatyka jest bardzo rozbudowana, ale zupełnie inna od naszej, fleksyjnej. Polega na sklejaniu ze sobą różnych końcówek i przedrostków, z których każde ma tylko jedno znaczenie. Często powstają przez to słowa i zdania niemiłosiernie długie, w których należy dodatkowo zachować kolejność poszczególnych afiksów.
L Mała ilość sylab. Japończycy mają bardzo ubogi zestaw sylab z których mogą tworzyć słowa, jest ich tylko nieco ponad sto (dla porównania w angielskim ponad 8 tysięcy). Przez to słowa są bardzo podobne, co sprawia wielką trudność, szczególnie przy nauce czasowników. Są one do siebie bardzo podobne i często różnią się tylko jedną głoską.
L Liczby. W językach azjatyckich obowiązuje system dziesiętny, podobnie jak w naszych. Jest on jednak bardziej konsekwentny: po tysiącu kolejną jednostką jest nie milion, a 10 tysięcy. Przy podawaniu wszystkich liczb powyżej tej wartości Europejczyk musi więc przeliczać je w głowie, przesuwając jedno zero. Jest to szczególnie uciążliwe w tłumaczeniach biznesowych - a przecież na takie właśnie jest największe zapotrzebowanie.
Dla mnie osobiście japoński jest zdecydowanie najtrudniejszym językiem, jakiego się uczyłem. Ale żeby nie było tak posępnie, w następnym artykule napiszę o jego łatwych stronach :)


Lubię Japonię, ich kulturę, jest dosyć ciekawa ale języka to bym chyba nigdy się nie nauczył perfekcyjnie :P
OdpowiedzUsuńMogę powiedzieć dokładnie to samo :D
Usuń