Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizyka języka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizyka języka. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

angielski i polski to bliska rodzina?

W XVIII wieku przebywający w Indiach angielski uczony Sir William Jones badał teksty spisane w sanskrycie, czyli klasycznym języku tego kraju. Rzuciło mu się w oczy coś, czego w żaden sposób nie mógł wytłumaczyć: gramatyka i słownictwo sanskrytu były łudząco podobne do greki i łaciny. Wiedział, że nie może to być przypadek.

Odpowiadając na pytanie postawione w tytule: owszem, angielski i polski do bliscy kuzyni. Inni bliscy krewniacy z tego rodu to francuski, hiszpański, litewski, niemiecki. Na dalszych gałęziach drzewa genealogicznego widać łacinę, hindi, perski, kurdyjski. 

Gdy tysiące lat temu powstawały języki, niektóre z nich szybko rozprzestrzeniły się na dużych obszarach, gdyż populacja świata była wtedy niewielka. Podobnie było z językiem praindoeuropejskim, którym mówiono prawdopodobnie na terenie dzisiejszej Turcji. Sąsiedzi Indoeuropejczyków mówili po minojsku, egipsku, sumeryjsku, hebrajsku.


Języki indoeuropejskie od czasu wielkich odkryć geograficznych są najpowszechniejszą rodziną językową na świecie. Językami indoeuropejskimi mówi 45 % populacji świata. Razem jest ponad 400. Wszystkie pochodzą od jednego języka.


Europa była wtedy zamieszkana przez różne prymitywne ludy zbieracko-łowieckie, niektóre z nich spokrewnione z dzisiejszymi Finami, Lapończykami i Baskami. Klimat był wtedy o wiele chłodniejszy: lodowiec sięgał aż do południowej Szwecji. Indoeuropejczycy mieli nad tubylczymi plemionami sporą przewagę: umieli uprawiać pewne rodzaje traw, z których ziaren na ogniu wypiekali placki. Krótko mówiąc, opanowali technologię rolnictwa. To pozwoliło im prowadzić osiadły tryb życia i dało zastrzyk w postaci zwiększonego przyrostu naturalnego.

Szybko (jak na realia epoki kamienia) rozprzestrzenili się po całym kontynencie. Plemiona tubylcze przetrwały tam, gdzie przejęły od nich umiejętność rolnictwa i wytwarzania żywności, lub klimat nie pozwalał na uprawę zbóż. Z czasem Indoeuropejczycy podbili ogromne obszary: przez step ruszyli do Azji Środkowiej, Indii, nad Zatokę Perską. Z czasem ich mowa zaczęła się dzielić na dialekty, a w końcu zupełnie osobne i niezrozumiałe języki. Słowa zmieniały swoje brzmienie, niektóre zaczynały znaczyć coś innego, niektóre plemiona przestały używać jednych głosek, a zaczęły wymawiać inne.
Przypuszczalna ojczyzna i wędrówka ludów indoeuropejskich

W ten sposób powstały prawie wszystkie języki Europy. Obecnie tylko węgierski, baskijski, estoński i fiński nie należą do rodziny indoeuropejskiej. Wszystkie inne, razem z hindi, perskim, kurdyjskim i wieloma innymi językami wywodzą się od jednego przodka.

Podobieństwo widać nawet dziś. Wspólne korzenie widać w słowach bardzo podstawowych, które były w powszechnym użyciu nawet tysiące lat temu, gdy Indoeuropejczycy mówili wspólnym językiem. Są to nazwy członków rodziny, części ciała, powszechnie występujących zwierząt i roślin, liczby, proste czasowniki. 

Każdy z nas, znając nawet podstawy angielskiego, francuskiego czy włoskiego może sam to sprawdzić. Już bardzo proste przykłady pokazują nam wspólne rdzenie, z których rozwinęły się słowa współczesnych języków. Poniżej zestawiłem różne słowa polskie, angielskie, łacińskie, portugalskie, fracnuskie i hindi wywodzące się od wspólnych rdzeni:

cat - kot - chat
milk - mleko - lait
roi - rex - radża
day - dia - dzień
serce - heart - coeur
trzy - trois - three
mother - matka - maman
woda - water
słońce - sun - sol
dozen - tuzin
sit - siedzieć
noc - night - noite
słyszeć - listen
między - middle - medium
new - nouvelle - nowy
siostra - sister - soeur
się - self - se
bring - brać





piątek, 16 sierpnia 2013

fizyka języka: Co to jest K?

Czy językoznawstwo to nauka ścisła? Do pewnego stopnia tak. Naukowcy, badając mowę, poruszają się w podobnie konkretnych i namacalnych ramach jak matematycy, fizycy i inżynierowie. 

To może dla wielu kontrowersyjna teza. Ale będe jej bronił, a przy okazji być może przybliżę wam choć trochę geniusz i piękno języka. Myślę, że warto w tym celu zacząć od najbardziej ścisłej z dziedzin językoznawstwa: fonologii.

Fonologia to obok morfologii, składni i semantyki jedna z głównych dyscyplin tworzących językoznawstwo. Zajmuje się ona systemem dźwięków, których używamy do porozumiewania się.

Nauką jej pokrewną jest fonetyka, dziedzina zupełnie już ścisła. Mówi się, że różnią się one od siebie podobnie jak numizmatyka od ekonomii: fonetyka bada fizyczne właściwości dźwięków, a fonologia to, jak zachowują się one w systemie języka.

Fonetyka rejestruje dźwięk, mierzy jego częstotliwość, wysokość, barwę oraz głośność. Dla fonetyki nie istnieją dwa takie same dźwięki: nie można dwukrotnie wymówić tej samej głoski, w której wszystkie te parametry byłyby identyczne. Taki pojedynczy dźwięk, różny od wszystkich innych, to fon.

Mimo że każdy dźwięk wypowiedziany przez człowieka jest różny, jakoś udaje nam się przecież stwierdzić, że K to K, a nie na przykład L. Każdy dźwięk oprócz technicznych parametrów, które mierzy fonetyka, ma też pewne cechy dzięki którym możemy odróżnić go od innego dźwięku. Tymi cechami są miejsce i sposób artykulacji, które mogą kształtować się bardzo różnorodnie. Abyśmy wiedzieli, że ktoś mówi K, a nie L, jego aparat mowy musi więc wykonać określone czynności. Wtedy będziemy wiedzieć co dana osoba powiedziała, mimo ze jego K będzie różnić się nieco od naszego, czy też od tego, które wypowiedział minutę temu. Fonologia uznaje więc K za fonem, czyli dźwięk charakteryzujący się pewnymi cechami, wyróżniającymi go od innych. Fonem jest zarazem najmniejszą jednostką mowy. 

Pytanie, jakie stawia nam fonologia brzmi: co to w zasadzie jest K? Jak to się dzieje, że wiemy, iż różni się od L? Co możemy o tej głosce powiedzieć? Brzmi jak K, co więcej, prawda? Fonologia jest jednak w stanie podać naukową definicję każdej głoski.

K z naukowego punktu widzenia to spółgłoska zwarta miękkopodniebienna bezdźwięczna.

Można opisać K jeszcze dokładniej:

  • Modulowany jest strumień powietrza wydychany z płuc, czyli jest to spółgłoska płucna egresywna. 
  • Tylna część podniebienia miękkiego zamyka dostęp do jamy nosowej, jest to spółgłoska ustna.
  • Prąd powietrza w jamie ustnej uchodzi wzdłuż środkowej linii języka - spółgłoska środkowa. 
  • Tylna część języka dotyka podniebienia miękkiego - jest to spółgłoska miękkopodniebienna. 
  • Dochodzi do całkowitego zablokowania przepływu powietrza przez jamę ustną i nosową, a następnie do przerwania utworzonej blokady i wybuchu (plozji) - jest to spółgłoska zwarta. 
  • Wiązadła głosowe nie drgają , spółgłoska ta jest bezdźwięczna.
W czasie wymawiania spółgłoski K tylna część języka przylega do podniebienia miękkiego.


W nazwie jednak zostały zawarte tylko 3 z powyższych cech, czyli zwartość (sposób artykulacji), miękkie podniebienie (miejsce artykulacji) oraz bezdźwięczność. To one właśnie są w języku polskim cechami dystynktywnymi, czyli odróżniającymi od siebie głoski. Jeśli przesuniemy miejsce artykulacji, możemy otrzymać F. Jeśli z kolei wypowiemy ją dźwięcznie, otrzymamy już G.

Są jednak języki, które mają inny zestaw tych cech: dla Chińczyka na przykład nie jest ważne, czy głoska jest dźwięczna czy też nie, bo po prostu tego nie słyszy. Różnicę za to robi aspiracja, czyli dodanie H po wypowiedzeniu spółgłoski.

W ten właśnie sposób, z pomocą fonologii i fonetyki, udało nam się ustalić czym jest K. A tak oto brzmi ono we wszystkich językach świata, w których występuje: