wtorek, 29 października 2013

Language Open

Tak jak zapowiadałem, po dość długiej nieobecności i pustce na blogu zaczynam nową serię: będzie to turniej ;)
Codziennie będę się was pytał, zarówno tutaj na blogu, jak i na moich profilach na fejsie i wykopie, który z dwóch języków wybieracie: 
-który bardziej się wam podoba, 
-którego chcielibyście się nauczyć, 
-który uważacie za ciekawy, 
-który po prostu lubicie.

Ogólnie w ocenach pozostawiam dowolność. Celem turnieju jest wybranie najlepszego języka, według jakiejkolwiek definicji :)

W turnieju przyjąłem metodę drabinkową oraz rozstawienia (16) wg najpopularniejszych języków.  Większość języków pochodzi z Azji i Europy i są dość znane, ale jako że przyjąłem dość dużą drabinkę (62 miejsc), wprowadziłem też kilka mniej znanych, a wartych poświęcenia uwagi. Dwa najwyżej rozstawione języki, angielski i niemiecki, rozpoczynają rywalizację od drugiej rundy. Losowanie miejsc przeprowadziłem na http://www.random.org/lists/. Oto drabinka:


Zaczynam już jutro z pojedynkiem pierwszej rundy tagalog - khmerski. Oczywiście przy okazji przemycę trochę trochę informacji o każdym języku i jego kulturze, nagranie w nim, możliwości nauki itp., krótko mówiąc "z czym to się je" ;) 

wtorek, 22 października 2013

The best language of the world

Hej!

Trochę ostatnio nie pisałem. Trochę długo. Cóż, nauka, praca, obowiązki.Na blogu w związku z tym w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sporo się zmieniło : przede wszystkim przestałem tworzyć fiszki, jako że było to czasochłonne i nieszczególnie trafione. Zacząłem więc dwa cykle: język miesiąca oraz fizyka języka, jednak póki co nie mam czasu na pisanie dłuższych tekstów.

Jednak nadal mam codziennie sporo odwiedzin, i nadal chcę prowadzić tego bloga. Przygotowałem więc cykl, który nie zabierze mi wiele czasu, a będzie może bardziej rozrywkowy niż pozostałe. Przy okazji oczywiście mam zamiar przemycić trochę językowej wiedzy :)

Szczegóły wkrótce.

wtorek, 8 października 2013

Dlaczego japoński jest taki trudny?


Mimo że miesiąc japońskiego w zasadzie już minął, to jako że nie pisałem we wrześniu zbyt wiele, pozwoliłem sobie przedłużyć panowanie na moim blogu języka z kraju kwitnącej wiśni o kolejny miesiąc.

O każdym z języków miesiąca będę pisał także pod kątem tego, jakie problemy sprawia tym, którzy chcą się go nauczyć. Każdy język ma jakieś trudniejsze i łatwiejsze punkty. Dzisiaj o tych trudniejszych stronach japońskiego.

L Pismo. Dwa sylabariusze i niezliczone Kanji, kolejność pisania kresek, łatwe do pomylenia elementy znaków, i przede wszystkim wielość odczytań większości kanji. Dla wielu pismo to bariera nie do pokonania przy nauce języków azjatyckich.

L Pragmatyka. Mówiąc po japońsku używamy zupełnie innych struktur gramatycznych w zależności od tego, czy naszego rozmówcę już dobrze znamy, czy jest to osoba nam obca. Istnieje wiele sposobów na powiedzenie "ja" i "ty", w zależności od naszej płci, pozycji społecznej, hierarchii w miejscu nauki czy pracy. Przyzwyczajenie się do tych różnic wymaga długiej praktyki w rozmowach z Japończykami.

L Gramatyka. Japoński to język aglutynacyjny, czyli gramatyka jest bardzo rozbudowana, ale zupełnie inna od naszej, fleksyjnej. Polega na sklejaniu ze sobą różnych końcówek i przedrostków, z których każde ma tylko jedno znaczenie. Często powstają przez to słowa i zdania niemiłosiernie długie, w których należy dodatkowo zachować kolejność poszczególnych afiksów.

L Mała ilość sylab. Japończycy mają bardzo ubogi zestaw sylab z których mogą tworzyć słowa, jest ich tylko nieco ponad sto (dla porównania w angielskim ponad 8 tysięcy). Przez to słowa są bardzo podobne, co sprawia wielką trudność, szczególnie przy nauce czasowników. Są one do siebie bardzo podobne i często różnią się tylko jedną głoską. 

L Liczby. W językach azjatyckich obowiązuje system dziesiętny, podobnie jak w naszych. Jest on jednak bardziej konsekwentny: po tysiącu kolejną jednostką jest nie milion, a 10 tysięcy. Przy podawaniu wszystkich liczb powyżej tej wartości Europejczyk musi więc przeliczać je w głowie, przesuwając jedno zero. Jest to szczególnie uciążliwe w tłumaczeniach biznesowych - a przecież na takie właśnie jest największe zapotrzebowanie.

Dla mnie osobiście japoński jest zdecydowanie najtrudniejszym językiem, jakiego się uczyłem. Ale żeby nie było tak posępnie, w następnym artykule napiszę o jego łatwych stronach :)