poniedziałek, 13 kwietnia 2015

klingoński wkrótce na Duolingo!

Pewnie wielu z Was już o tym wie, ale Duolingo uruchomiło zarodek języka klingońskiego, pochodzącego ze świata Star Trek. Tymczasem, zarodek Esperanto jest już prawie na ukończeniu, brakuje zaledwie kilka procent.


Co myślicie o nauce języków sztucznych, które nie posiadają rodzimych użytkowników? Ja osobiście jestem trochę sceptyczny. Pamiętajmy jednak, że kursy językowe na Duolingo tworzone są przez wolontariuszy pro bono ;)


Trochę szkoda, że bardzo wolno postępują prace nad kursem polskiego. Norweski jest już prawie ukończony, mimo że jego zarodek został otwarty dłuuugo po polskim ;p

Krążą słuchy, że następnym zarodkiem będzie Grecki.


sobota, 3 stycznia 2015

Jak to się mówi po... w zasadzie, we wszystkich językach!

Hej! Od pewnego czasu (hoho) średnio mi wychodzi prowadzenie bloga (eufemizmów ciąg dalszy ;), ale może niedługo uda mi się wrócić do postowania chociażby co 2 tygodnie, a w końcu, przy sprzyjających wiatrach, całkowicie reanimować bloga.

Póki co dzielę się chyba najciekawszą stronką na temat języków, na jaką kiedykolwiek trafiłem. Jest ona bardzo prosta i na tym polega jej geniusz. Na mapie Europy mamy oto tłumaczenia jednego wyrazu na poszczególne języki starego kontynentu. Generujemy je sami, wpisując w wyszukiwarkę angielskie słówka według naszego uznania. Strona korzysta z bazy Google tłumacza. Jest ona bezcennym narzędziem dla osób zajmujących się bądź interesujących językoznawstwem historyczno-porównawczym i - uwaga - potrafi pochłonąć naprawdę sporo czasu ;) Bawcie się dobrze!

[Link:]


niedziela, 2 lutego 2014

rowasz - starożytne pismo Węgrów



Zdarzyło wam się może w dzieciństwie szyfrować wiadomości? O szyfrach na pewno wiedzą coś Ci, którzy byli harcerzami, i takie nazwy jak gaderypoluki czy czekoladka nie są im obce. Osobiście zazdroszczę trochę węgierskim skautom: oni jako szyfru używają swojego starożytnego pisma.

Litery rowaszu


Mowa o rowaszu, czyli alfabecie złożonym z ponad 40 znaków, podobnym na pierwszy rzut oka do runów. Było to tradycyjne pismo Węgrów przed ich przybyciem do Europy Środkowej. Zapożyczyli je oni od Turków na stepie azjatyckim, prawdopodobnie na terenach obecnego Kazachstanu. Było to w czasach, gdy oba te ludy były jeszcze pasterskimi nomadami. 

Książka dla dzieci wydrukowana w rowaszu

Gdy Węgrzy osiedlili się nad Dunajem i przyjęli chrześcijaństwo, znajomość rowaszu powoli zanikała, w miarę rozprzestrzeniania się alfabetu łacińskiego. Był jednak w powszechnym użyciu aż do XIX wieku wśród Szeklerów, czyli Węgrów zamieszkujących rumuński Siedmiogród. Współcześnie Węgrzy traktują rowasz jako część swojego dziedzictwa kulturowego, które odróżnia ich od otaczających ich Słowian i Niemców. 


sobota, 1 lutego 2014

miesiąc węgierski!

Nadszedł koniec miesiąca japońskiego. Po prawie pół roku.



Teraz znów mam więcej czasu i energii, więc mam nadzieję, że wrócę tu na dobre! I miesiąc węgierski będzie trwał dokładnie miesiąc! Ani dnia, ani 4 miesięcy dłużej!




Bo to właśnie węgierski będzie językiem, na którym skupię się w tym miesiącu. Język naszych bratanków, przez wiele stuleci sąsiadów, będący chyba jednym z trudniejszych języków europejskich. Więcej wkrótce! Stej tjund!


Kilka faktów o języku Madziarów na początek:

  • niegdyś zapisywany za pomocą tajemniczego pisma, przejętego od ludów tureckich jeszcze przed przybyciem Madziarów do Europy Środkowej;
  • posługuje się nim ok. 13 milionów ludzi, oczywiście większość z nich mieszka na Węgrzech, ale także w państwach ościennych: szczególnie w Rumunii, Słowacji, Austrii i Serbii;
  • najbliższymi kuzynami węgierskiego są chantyjski i mansyjski, które nadal używane są na Uralu, czyli tam, skąd przybyli przodkowie Węgrów. Inne spokrewnione języki w Europie to fiński i estoński;
  • jest jednym z 4 języków oficjalnych UE nie należącym do rodziny indoeuropejskiej. Węgierski jest jednym z języków ugrofińskich, a szerzej - uralskich;
  • węgierski jest językiem aglutynacyjnym, w którym występuje harmonia wokaliczna. O obydwu tych zjawiskach pisałem wczoraj w tekście o mongolskim (języki te dzielą obie cechy), i na pewno napiszę o nich jeszcze w tym miesiącu;
  • jest językiem oficjalnym na Węgrzech, Wojwodinie (Serbia) i w Burgenlandzie (Austria).


piątek, 31 stycznia 2014

Mongol Hel, czyli język mongolski

Jakiś czas temu zapowiadałem, że skrobnę coś o języku, którego się "uczę" już od prawie pół roku, czyli mongolskim. Skąd mongolski? Otóż miałem do wyboru taki lektorat na magisterce i stwierdziłem, że może być ciekawie :) Nie no, tak naprawdę nie pasował mi angielski (o barbarzyńskiej godzinie 8 rano), a co więcej wiedziałem, że mongolski można zaliczyć bez poważniejszego wkładu własnego (zaliczenie - ułożenie 10 zdań, pisemnie, w domu ;)

Mongolski jest językiem oficjalnym oczywiście w Mongolii, ale tak naprawdę więcej osób używa go w Chinach, gdzie mieszka większość Mongołów. Przez to język ten jest rozdarty pomiędzy dwa systemy pisma: w Chinach zapisuje się go tradycyjnym pismem mongolskim, którego korzenie sięgają pisma fenickiego, a w Mongolii za pomocą cyrylicy. 



Pismo mongolskie jest alfabetem zapisywanym z góry na dół. Mongołowie zapożyczyli je w średniowieczu od Ujgurów.

Ja uczę się tylko wersji z cyrylicą, którą przy okazji sobie odświeżam (trudna!).

Mongolski należy do rodziny języków ałtajskich, razem z tureckim, azerskim czy kazachskim. Do najtrudniejszych jego cech należą niemożliwe niekiedy do wymówienia zbitki spółgłoskowe, podział samogłosek na długie i krótkie oraz harmonia wokaliczna. Ta ostatnia polega na tym, że w wyrazie mogą się znaleźć tylko samogłoski należące do tej samej grupy. Mongolskie samogłoski dzielą się na dwie takie grupy: w jednej są e, u, o,  w drugiej a, ʊ, ɔ, oprócz tego jeszcze neutralne i, które może się znaleźć w dowolnym wyrazie. Mongolski jest tak samo jak np. fiński, węgierski czy japoński językiem aglutynacyjnym, czyli budującym wyrazy z szeregu różnych "końcówek" (afiksów), z których każda ma tylko jedno znaczenie. 

Podsumowując: trudny język, na pewno nie do nauczenia się (po co? ;), ale z językoznawczego punktu widzenia bardzo odkrywczy. A jeśli komuś się podoba, to Mongolia oferuje Polakom stypendia w Ułan Bator, pewnie niezła przygoda ;) 

piątek, 3 stycznia 2014

2013 rok - raport językowy

Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Żeby się nie rozwodzić, będzie szybko i w punktach:

* Zdany egzamin HSK 5, czyli oficjalnie mogę się chwalić chińskim na poziomie zaawansowanym. (Żeby nie było tak różowo - w rzeczywistości słówka obowiązujące na ten poziom opanowałem dopiero pod koniec roku i dopiero teraz czuję, że naprawdę bez wyrzutów sumienia mogę powiedzieć, że jestem na poziomie C1).
* Pełen zapału zakładam bloga!

II
* Nadal pełen zapału! Hurra!
* Zaliczanie semestru zakończone powodzeniem.

III - V
*  Z zapałem już trochę gorzej... Piszę licencjat i powoli inne zadania schodzą na drugi plan. 
* Mam dwóch gości z Brazylii poznanych przez Couchsurfing (hmm, temat na posta, koniecznie!). Szlifuję w ten sposób praktyczny angielski i coraz bardziej zapalam się do nauki Portugalskiego :)

VI
* Egzaminy zdane, szczególnie zadowalający był dla mnie egzamin z konwersacji z chińskiego, byłem bardzo zadowolony z tego jak mi poszło, mówiłem m. in. o tym, jak na różne sposoby można pomagać Afryce. Konwersacje - 4,5.
* Japoński - 4, niestety poniżej moich oczekiwań (musiałem jeszcze coś specjalnie poprawiać na tę czwórkę). Koniec mojej nauki japońskiego na uczelni! Szkoda :( Niestety przez dwa lata nauczyłem się stosunkowo niewiele. Na pewno nie tyle, ile zamierzałem i miałem nadzieję. Mój poziom określiłbym tylko jako lekko powyżej A1. Niestety mury uczelni nie zawsze są najlepszym miejscem do nauki języka...

VII
* Licencjat obroniony! A potem odpoczynek :)
* Zaczynam zabawę z portugalskim z Duolingo!

VIII
* Powoli wracam do pracy nad językami i blogiem. W wakacje miałem wolne, ale jestem bardzo zadowolony z tego, ile zrobiłem przez ten czas. Szczegóły tu.

IX
* Kończę czytać 1. część Harry'ego po francusku.

X
* Zaczynam studia magisterskie, czyli dalszą przygodę z chińskim.
* Mój drugi język na studiach to mongolski, o którym nadal jeszcze nie napisałem.

XI
* Zostaję opiekunem przemiłej Nowozelandki, która przyjechała do Poznania w ramach projektu AIESEC. Czyli duużo angielskiego w praktyce! Niedługo postaram się napisać więcej na ten temat.

XII
* Święta i odpoczynek :)

W lipcu wyznaczyłem sobie cele językowe na resztę roku. Czas je zrewidować:

Angielski: C1 - Wiedziałem że nie ruszę się za bardzo dalej, i miałem rację. Po tym roku na pewno jestem jeszcze bardziej pewny swego poziomu. Nie sądzę jednak, żeby udało mi się dosięgnąć proficiency wcześniej niż za 2 lata.

Chiński C1 - Na papierze, i co ważniejsze, w praktyce również (za tydzień spotkanie z dawno niewidzianym chińskim znajomym, będzie okazja na sprawdzenie się)

Francuski B1 - Owszem, ale tylko, jeśli chodzi o czytanie. Francuskiego przestałem się uczyć ostatnio nawet na Duolingo. Miałem w tym roku tylko parę sytuacji, w których mogłem sprawdzić się w tym języku. Nie było źle, słuchanie idzie mi nieźle, mówienie znacznie gorzej. Swój ogólny poziom określił bym gdzieś pomiędzy A2 i B1.

Japoński A2 - Ciężko powiedzieć. Niestety nie mam za wiele okazji, żeby przećwiczyć mój japoński. Wiele umiem powiedzieć, trochę czytam, nie wiem niestety, czy naprawdę dogadałbym się z Japończykiem. W tym roku w "środowisku naturalnym" czyli poza uczelnią, mówiłem po japońsku tylko raz, na dniach japońskich w Poznaniu.



Portugalski A2 - Myślę, że raczej A1. Jest to dla mnie banalnie prosty język i jeśli chodzi o czytanie to chyba idzie mi już lepiej niż po francusku, daję sobie radę nawet z dłuższymi artykułami. Nie miałem jednak jeszcze za wiele okazji, żeby mówić.

Podsumowując, językowo był to dość dobry rok. Wkrótce postaram się napisać o moich językowych (i blogowych) planach na 2014!

piątek, 27 grudnia 2013

GeoGuessr

Od jakiegoś czasu po internecie krąży gierka, w której zostajemy wyrzuceni w losowe miejsce w Google street view. Musimy zgadnąć gdzie jesteśmy i zaznaczyć to miejsce na mapie. Czasem bywa dość trudno, szczególnie, jeśli znajdziemy się na jakiejś drodze w środku kanadyjskiej tajgi. Z drugiej strony, nie ma jeszcze zbyt wiele krajów wgranych do street view, więc strzelanie na chybił trafił w USA też jest dobrą metodą :P

Podczas grania zauważyłem, że moją naturalną strategią było jak najszybsze znalezienie jakiegokolwiek napisu, a w odgadnięciu pomagał mi głównie język, na jaki tam natrafiłem. A wam jak poszło?



środa, 25 grudnia 2013

książka na językach: The Snows of Kilimanjaro

Przeczesując poznańską Bibliotekę Raczyńskich trafiłem na taki oto skarb: 


Są to trzy opowiadania Hemingwaya, wśród nich tytułowe. Wydanie to od zwykłej lektury po angielsku różni się tym, że jest skierowane specjalnie dla osób uczących się angielskiego. 


Jest to książka z serii easy readers. Do serii należą wydawnictwa, które napisane są stosunkowo prostym językiem, za pomocą podstawowego słownitctwa. "The Snows of Kilimanjaro" to trzeci poziom, czyli czytelnik powinien znać 1800 podstawowych słów. Wszystkie wyrazy wychodzące poza tę pulę są w książce zaznaczone i wytłumaczone lub opatrzone rysunkiem.


Jest to na pewno dobra metoda, jeśli chcielibyśmy sprawdzić się w czytaniu prawdziwego tekstu skierowanego do rodzimych użytkowników, ale nie czujemy się jeszcze na tyle pewnie, aby czytać całą książkę (pamiętam jeszcze swoją porażkę ze zbyt ambitnym, jak się okazało, Ulissesem ;p ).

wtorek, 24 grudnia 2013

Święta :)

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wam wszystkim zdrowia, pozytywnego podejścia do życia i czerpania radości i szczęścia z każdego dnia :) Sobie życzę wytrwałości, przede wszystkim w pisaniu bloga, który niestety od jakiegoś czasu jest przeze mnie poważnie zaniedbywany. Pozdrawiam!


niedziela, 24 listopada 2013

raport językowy: 24 listopada

Angielski: 
Jak pisałem w ostatnim raporcie, wciagnąłem się mocno w anglojęzyczne vlogi. Cóż, teraz już mi trochę przeszło, głównie dlatego, że wróciły moje ulubione seriale: Big Bang Theory i How I Met Your Mother. Oglądam je bez napisów, dwa razy w tygodniu, każdy po 20 minut. Vlogi nadal się gdzieś przewijają, ale już nie tak regularnie jak we wrześniu (Wtedy oglądałem je po godzinę, dwie dziennie).

W ciągu ostatniego tygodnia przeczytałem The Snows of Kilimanjaro Hemingwaya po angielsku. Książka należała do specjalnej serii do nauki języków, w której trudniejsze słówka są tłumaczone. Przy okazji napiszę o niej w osobnym poście. Lektura była dość przyjemna, aczkolwiek nie jest to zdecydowanie moja literatura :P

Chiński:
Zaczęły się zajęcia, więc chińskiego uczę się codziennie :P Udało mi się wreszcie osiągnąć ponad 90% poprawnych słówek przy testowaniu się z fiszek na poziomie zaawansowanym :) Przerobie je jeszcze do końca i zabieram się za poziom 6, ostatni :)

Portugalski:
Nadal Duolingo, ale może coś więcej będzie się kroić w tym kierunku, wkrótce napiszę :)

Francuski:
Duolingo :P

Japoński:
Leży odłogiem niestety! 

Mongolski:
(sic!) Tak, wybrałem mongolski jako lektorat drugiego języka na magisterce. Głównie dlatego, że nie chce mi się wstawać na 8 na angielski, a mongolski można bardzo łatwo zaliczyć u naszej wykładowczyni ;). Póki co nie umiem prawie nic, i chyba to się nie zmieni do końca roku, a szkoda. Wkrótce może napiszę coś więcej o tym języku ;p
Wstawiam mongolską piosenkę :D 



niedziela, 3 listopada 2013

tagalog vs. khmerski

W pierwszym pojedynku pierwszej rundy trafiły się dwa bardzo egzotyczne języki. Poza egzotyką mają też kilka innych cech wspólnych: oba pochodzą z Azji południowo-wschodniej, w przeszłości były pod wpływem języków indyjskich, a teraz europejskich. Są też językami oficjalnymi w swoich krajach, mimo, że ich nazwy mogą się z tymi krajami nie kojarzyć.

Który język bardziej wam się podoba? Głosujcie w komentarzach. Ja osobiście wybieram Khmerski, ma ładniejszą melodię i nadal jest zapisywany w tradycyjnym piśmie. Zwycięzca spotka sie w II rundzie z angielskim, cała drabinka tu.

tagalog

Manila, stolica Filipin

użytkownicy: ogółem ~100 mln, w tym ~28 mln jako pierwszy język

używany w: południowa wyspa Luzon, środkowe Filipiny

urzędowy: Filipiny jako język Filipino. Na Filipinach używa się dziesiątków różnych języków. Tagalog jest językiem rodzimym mieszkańców stolicy - Manili. Po odzyskaniu niepodległości razem z angielskim stał się językiem oficjalnym. 

Tagalog jest językiem używany na co dzień głównie przez mieszkańców środkowej części Filipin, ale umieją się nim posługiwać prawie wszyscy mieszkańcy tego kraju .


rodzina: austronezyjska, razem z malajskim, indonezyjskim, malgaskim, hawajskim itp.

ojczyzna: prawdopodobnie Tajwan lub południowe Chiny

pismo: współcześnie łacińskie, dawniej baybayin, wywodzące się z pism Indii

tatuaż w piśmie baybayin

nauka w Polsce: chyba nikt?? ktoś chętny przecierać nieznane szlaki?

do posłuchania:

sławni ludzie: apl.de.ap z The Black Eyed Peas. Jego matka była Filipinką, on sam urodził się na Luzonie. 




Khmerski

Angkor - najsłynniejsza świątynia Kambodży

użytkownicy: ~16 mln

używany w: Kambodża, Wietnam, Tajlandia

urzędowy: Kambodża

Obszar, na którym używa się języka khmerskiego

rodzina: austroazjatycka - razem z wietnamskim

praojczyzna: Półwysep Indochiński

pismo: khmerskie (sylabiczne), powstało z pism indyjskich, które z kolei wywodzą się z alfabetu fenickiego

Tatuaż w języku khmerskim
nauka w Polsce: etnolingwistyka UAM, co dwa - trzy lata (po co???)

do posłuchania: 


sławni ludzie: Pol Pot, przywódca Czerwonych Khmerów, dykatator Kambodży. Odpowiedzialny za ludobójstwo, w którym zginęły prawie dwa miliony mieszkańców tego kraju.

------

Oczywiście rzeczywistość jak zwykle weryfikuje moje wielkie plany: kolejne pojedynki nie będą pojawiać się na blogu codziennie, raczej co parę dni, w zależności od tego, kiedy znajdę czas na pisanie postów. Postaram się też powoli wracać do starych cykli: języka miesiąca, fizyki języka itd.
Stay tuned! ;)

wtorek, 29 października 2013

Language Open

Tak jak zapowiadałem, po dość długiej nieobecności i pustce na blogu zaczynam nową serię: będzie to turniej ;)
Codziennie będę się was pytał, zarówno tutaj na blogu, jak i na moich profilach na fejsie i wykopie, który z dwóch języków wybieracie: 
-który bardziej się wam podoba, 
-którego chcielibyście się nauczyć, 
-który uważacie za ciekawy, 
-który po prostu lubicie.

Ogólnie w ocenach pozostawiam dowolność. Celem turnieju jest wybranie najlepszego języka, według jakiejkolwiek definicji :)

W turnieju przyjąłem metodę drabinkową oraz rozstawienia (16) wg najpopularniejszych języków.  Większość języków pochodzi z Azji i Europy i są dość znane, ale jako że przyjąłem dość dużą drabinkę (62 miejsc), wprowadziłem też kilka mniej znanych, a wartych poświęcenia uwagi. Dwa najwyżej rozstawione języki, angielski i niemiecki, rozpoczynają rywalizację od drugiej rundy. Losowanie miejsc przeprowadziłem na http://www.random.org/lists/. Oto drabinka:


Zaczynam już jutro z pojedynkiem pierwszej rundy tagalog - khmerski. Oczywiście przy okazji przemycę trochę trochę informacji o każdym języku i jego kulturze, nagranie w nim, możliwości nauki itp., krótko mówiąc "z czym to się je" ;) 

wtorek, 22 października 2013

The best language of the world

Hej!

Trochę ostatnio nie pisałem. Trochę długo. Cóż, nauka, praca, obowiązki.Na blogu w związku z tym w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sporo się zmieniło : przede wszystkim przestałem tworzyć fiszki, jako że było to czasochłonne i nieszczególnie trafione. Zacząłem więc dwa cykle: język miesiąca oraz fizyka języka, jednak póki co nie mam czasu na pisanie dłuższych tekstów.

Jednak nadal mam codziennie sporo odwiedzin, i nadal chcę prowadzić tego bloga. Przygotowałem więc cykl, który nie zabierze mi wiele czasu, a będzie może bardziej rozrywkowy niż pozostałe. Przy okazji oczywiście mam zamiar przemycić trochę językowej wiedzy :)

Szczegóły wkrótce.

wtorek, 8 października 2013

Dlaczego japoński jest taki trudny?


Mimo że miesiąc japońskiego w zasadzie już minął, to jako że nie pisałem we wrześniu zbyt wiele, pozwoliłem sobie przedłużyć panowanie na moim blogu języka z kraju kwitnącej wiśni o kolejny miesiąc.

O każdym z języków miesiąca będę pisał także pod kątem tego, jakie problemy sprawia tym, którzy chcą się go nauczyć. Każdy język ma jakieś trudniejsze i łatwiejsze punkty. Dzisiaj o tych trudniejszych stronach japońskiego.

L Pismo. Dwa sylabariusze i niezliczone Kanji, kolejność pisania kresek, łatwe do pomylenia elementy znaków, i przede wszystkim wielość odczytań większości kanji. Dla wielu pismo to bariera nie do pokonania przy nauce języków azjatyckich.

L Pragmatyka. Mówiąc po japońsku używamy zupełnie innych struktur gramatycznych w zależności od tego, czy naszego rozmówcę już dobrze znamy, czy jest to osoba nam obca. Istnieje wiele sposobów na powiedzenie "ja" i "ty", w zależności od naszej płci, pozycji społecznej, hierarchii w miejscu nauki czy pracy. Przyzwyczajenie się do tych różnic wymaga długiej praktyki w rozmowach z Japończykami.

L Gramatyka. Japoński to język aglutynacyjny, czyli gramatyka jest bardzo rozbudowana, ale zupełnie inna od naszej, fleksyjnej. Polega na sklejaniu ze sobą różnych końcówek i przedrostków, z których każde ma tylko jedno znaczenie. Często powstają przez to słowa i zdania niemiłosiernie długie, w których należy dodatkowo zachować kolejność poszczególnych afiksów.

L Mała ilość sylab. Japończycy mają bardzo ubogi zestaw sylab z których mogą tworzyć słowa, jest ich tylko nieco ponad sto (dla porównania w angielskim ponad 8 tysięcy). Przez to słowa są bardzo podobne, co sprawia wielką trudność, szczególnie przy nauce czasowników. Są one do siebie bardzo podobne i często różnią się tylko jedną głoską. 

L Liczby. W językach azjatyckich obowiązuje system dziesiętny, podobnie jak w naszych. Jest on jednak bardziej konsekwentny: po tysiącu kolejną jednostką jest nie milion, a 10 tysięcy. Przy podawaniu wszystkich liczb powyżej tej wartości Europejczyk musi więc przeliczać je w głowie, przesuwając jedno zero. Jest to szczególnie uciążliwe w tłumaczeniach biznesowych - a przecież na takie właśnie jest największe zapotrzebowanie.

Dla mnie osobiście japoński jest zdecydowanie najtrudniejszym językiem, jakiego się uczyłem. Ale żeby nie było tak posępnie, w następnym artykule napiszę o jego łatwych stronach :)


sobota, 28 września 2013

najstarsza powieść świata


To właśnie w języku japońskim powstała najstarsza powieść na świecie. Jest to Opowieść o Księciu Promienistym (Genji Monogatari). Napisała ją kobieta - Shikubu Murasaki (nie mylić z Murakami). Dzieło datuje się na XI wiek, często nawet dokładnie na 1008 rok Swoją drogą ciekawe, jak już wtedy kultura japońska wyprzedzała polską. Ówcześni Polacy, a może raczej Polanie, chyba nie myśleli o czytaniu powieści. Ani w ogóle o czytaniu. Zresztą nie musimy chyba czuć wstydu: pierwsze powieści w Europie zaczęły powstawać dopiero w XVII wieku, a gatunek ten stał się naprawdę popularny dopiero w XIX wieku.

Książe Promienisty jest oczywiście klasyką klasyków jeśli chodzi o literaturę japońską. Powieściopisarz Yasunari Kawabata otrzymując Nagrodę Nobla powiedział: "Opowieść o księciu Promienistym jest największym osiągnięciem japońskiej literatury. Do dzisiejszego dnia nie powstał kawałek fikcji, który mógłby się mierzyć z Genjim". Cóż, Murasaki wielką pisarką była!