wtorek, 29 października 2013

Language Open

Tak jak zapowiadałem, po dość długiej nieobecności i pustce na blogu zaczynam nową serię: będzie to turniej ;)
Codziennie będę się was pytał, zarówno tutaj na blogu, jak i na moich profilach na fejsie i wykopie, który z dwóch języków wybieracie: 
-który bardziej się wam podoba, 
-którego chcielibyście się nauczyć, 
-który uważacie za ciekawy, 
-który po prostu lubicie.

Ogólnie w ocenach pozostawiam dowolność. Celem turnieju jest wybranie najlepszego języka, według jakiejkolwiek definicji :)

W turnieju przyjąłem metodę drabinkową oraz rozstawienia (16) wg najpopularniejszych języków.  Większość języków pochodzi z Azji i Europy i są dość znane, ale jako że przyjąłem dość dużą drabinkę (62 miejsc), wprowadziłem też kilka mniej znanych, a wartych poświęcenia uwagi. Dwa najwyżej rozstawione języki, angielski i niemiecki, rozpoczynają rywalizację od drugiej rundy. Losowanie miejsc przeprowadziłem na http://www.random.org/lists/. Oto drabinka:


Zaczynam już jutro z pojedynkiem pierwszej rundy tagalog - khmerski. Oczywiście przy okazji przemycę trochę trochę informacji o każdym języku i jego kulturze, nagranie w nim, możliwości nauki itp., krótko mówiąc "z czym to się je" ;) 

wtorek, 22 października 2013

The best language of the world

Hej!

Trochę ostatnio nie pisałem. Trochę długo. Cóż, nauka, praca, obowiązki.Na blogu w związku z tym w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sporo się zmieniło : przede wszystkim przestałem tworzyć fiszki, jako że było to czasochłonne i nieszczególnie trafione. Zacząłem więc dwa cykle: język miesiąca oraz fizyka języka, jednak póki co nie mam czasu na pisanie dłuższych tekstów.

Jednak nadal mam codziennie sporo odwiedzin, i nadal chcę prowadzić tego bloga. Przygotowałem więc cykl, który nie zabierze mi wiele czasu, a będzie może bardziej rozrywkowy niż pozostałe. Przy okazji oczywiście mam zamiar przemycić trochę językowej wiedzy :)

Szczegóły wkrótce.

wtorek, 8 października 2013

Dlaczego japoński jest taki trudny?


Mimo że miesiąc japońskiego w zasadzie już minął, to jako że nie pisałem we wrześniu zbyt wiele, pozwoliłem sobie przedłużyć panowanie na moim blogu języka z kraju kwitnącej wiśni o kolejny miesiąc.

O każdym z języków miesiąca będę pisał także pod kątem tego, jakie problemy sprawia tym, którzy chcą się go nauczyć. Każdy język ma jakieś trudniejsze i łatwiejsze punkty. Dzisiaj o tych trudniejszych stronach japońskiego.

L Pismo. Dwa sylabariusze i niezliczone Kanji, kolejność pisania kresek, łatwe do pomylenia elementy znaków, i przede wszystkim wielość odczytań większości kanji. Dla wielu pismo to bariera nie do pokonania przy nauce języków azjatyckich.

L Pragmatyka. Mówiąc po japońsku używamy zupełnie innych struktur gramatycznych w zależności od tego, czy naszego rozmówcę już dobrze znamy, czy jest to osoba nam obca. Istnieje wiele sposobów na powiedzenie "ja" i "ty", w zależności od naszej płci, pozycji społecznej, hierarchii w miejscu nauki czy pracy. Przyzwyczajenie się do tych różnic wymaga długiej praktyki w rozmowach z Japończykami.

L Gramatyka. Japoński to język aglutynacyjny, czyli gramatyka jest bardzo rozbudowana, ale zupełnie inna od naszej, fleksyjnej. Polega na sklejaniu ze sobą różnych końcówek i przedrostków, z których każde ma tylko jedno znaczenie. Często powstają przez to słowa i zdania niemiłosiernie długie, w których należy dodatkowo zachować kolejność poszczególnych afiksów.

L Mała ilość sylab. Japończycy mają bardzo ubogi zestaw sylab z których mogą tworzyć słowa, jest ich tylko nieco ponad sto (dla porównania w angielskim ponad 8 tysięcy). Przez to słowa są bardzo podobne, co sprawia wielką trudność, szczególnie przy nauce czasowników. Są one do siebie bardzo podobne i często różnią się tylko jedną głoską. 

L Liczby. W językach azjatyckich obowiązuje system dziesiętny, podobnie jak w naszych. Jest on jednak bardziej konsekwentny: po tysiącu kolejną jednostką jest nie milion, a 10 tysięcy. Przy podawaniu wszystkich liczb powyżej tej wartości Europejczyk musi więc przeliczać je w głowie, przesuwając jedno zero. Jest to szczególnie uciążliwe w tłumaczeniach biznesowych - a przecież na takie właśnie jest największe zapotrzebowanie.

Dla mnie osobiście japoński jest zdecydowanie najtrudniejszym językiem, jakiego się uczyłem. Ale żeby nie było tak posępnie, w następnym artykule napiszę o jego łatwych stronach :)


sobota, 28 września 2013

najstarsza powieść świata


To właśnie w języku japońskim powstała najstarsza powieść na świecie. Jest to Opowieść o Księciu Promienistym (Genji Monogatari). Napisała ją kobieta - Shikubu Murasaki (nie mylić z Murakami). Dzieło datuje się na XI wiek, często nawet dokładnie na 1008 rok Swoją drogą ciekawe, jak już wtedy kultura japońska wyprzedzała polską. Ówcześni Polacy, a może raczej Polanie, chyba nie myśleli o czytaniu powieści. Ani w ogóle o czytaniu. Zresztą nie musimy chyba czuć wstydu: pierwsze powieści w Europie zaczęły powstawać dopiero w XVII wieku, a gatunek ten stał się naprawdę popularny dopiero w XIX wieku.

Książe Promienisty jest oczywiście klasyką klasyków jeśli chodzi o literaturę japońską. Powieściopisarz Yasunari Kawabata otrzymując Nagrodę Nobla powiedział: "Opowieść o księciu Promienistym jest największym osiągnięciem japońskiej literatury. Do dzisiejszego dnia nie powstał kawałek fikcji, który mógłby się mierzyć z Genjim". Cóż, Murasaki wielką pisarką była!

sobota, 21 września 2013

katakański cz. 1



Często narzekamy na liczbę zapożyczeń z języka angielskiego, które beznadziejnie brzmią i niszczą czystość polskiego. Niektóre kraje, takie jak Finlandia czy Chiny, bronią się przed nimi wymyślając zawczasu rodzime nazwy na nowe zjawiska i przedmioty, np. surfing czy komputer. Z kolei Japonia jest przykładem, że u nas nie jest jeszcze tak źle: oni chłoną bezkrytycznie absolutnie wszystko, i to z języków, z którymi nic ich przecież nie łączy (sporo angielskich słówek, które my zapożyczamy z angielskiego, ma przecież korzenie łacińskie - a z łaciny czerpiemy od stuleci). 

Słowa zapożyczone z języków europejskich są zapisywane katakaną. Jest ich naprawdę bardzo wiele. Niestety, nie ułatwia to Europejczykom nauki tego języka: często są one tak różne od swoich wzorców, że ciężko się domyślić, że naprawdę nie są to słowa czysto japońskie.

Oto część z nich:
アルバイト arubaito (arbeit) - praca tymczasowa
バイク baiku (bike) - motor
バカンス bakansu - wakacje
チェリーボーイ cherībōi  (cherry boy)- prawiczek
チアリーダー chiarīdā - cheerleaderka
ドクター ストップ dokutāsutoppu - zakaz robienia czegoś od lekarza
エアコン eakon (air con-ditioner) - klimatyzacja
エレベーター erebētā (elevator) - winda
ゴールデンタイム gōrudentaimu (golden time) - najlepszy czas dnia w telewizji (po 20)
ハッピーエンド happīendo - happy end
コインランドリー koin randorī (coin laundry) - pralnia

piątek, 20 września 2013

test - w jakim kraju powinieneś mieszkać?

Część z nas uczy się języka, ponieważ myśli o przeprowadzce do innego kraju. Gdzie jednak warto mieszkać? To na pewno sprawa bardzo indywidualna. Ten mały test, biorąc pod uwagę naszą płeć, oczekiwania wobec pracy, stosunek do religii itp. może pomóc w odpowiedzi na to pytanie. Mi wyszło, że powinienem mieszkać na Malcie, a wam? ;)

Tak czy inaczej, maltańskiego chyba nie mam zamiaru się uczyć :P

test


piątek, 13 września 2013

podróż przez Europę i nauka języka w praktyce

Przedstawiam post napisany przez Marcina z zaprzyjaźnionego bloga http://obozy-jezykowe-za-granica.pl/, współpracującego z firmą Sprachcaffe, organizującą kursy językowe. Zapewniam przy okazji, że nie czerpię żadnych korzyści finansowych z opublikowania tego postu (ani w ogóle z prowadzenia bloga, get real!). Miłej lektury!

Podróże po Europie są najlepszą formą zbierania doświadczenia i to w każdym aspekcie. Uczymy się   nie tylko języka obcego ale także kultury, obyczajów i całego savoir-vivre danego państwa i to w nowym społeczeństwie. Nie ma  znaczenia czy jedziemy sami czy w grupie znajomych, pociągiem, samolotem czy samochodem. Nie ma również znaczenia destynacja gdyż nauka języka będzie nam towarzyszyć praktycznie 24h. To właśnie w międzynarodowym podróżowaniu jest najpiękniejsze gdyż gwarantuje dużą większą przygodę z językiem niż typowa nauka w Polsce a już o samej efektywności nauki w praktyce nie wspominając. Poznamy nowe słowa, nowe i szersze znaczenia starych słów, usłyszymy lokalny akcent, sprawdzimy w praktyce naszą znajomość języka i podszkolimy wszelkie jego braki – w praktyce bo za granicą. Przekraczanie granice to jak wjazd do zupełnie nowej społeczności  - gdzie wszystko może nas zaskoczyć;-) Obecnie dzięki tanimi liniom lotniczym (Wizzair, Rynair, AirBerlin, EasyJet, Eurolot), dostępie do wszelkich potrzebnych informacji szybko i łatwo przez internet (fora, hotele, opinie ) i wielu programów  wymian studenckich podróżowanie jest bajecznie proste i tanie!
Nie trzeba być zaawansowanym lingwsitą  aby w takiej europejskiej wyprawie dać radę! Pamiętacie komedię Eurotrip?  W filmie grupa przyjaciół przemierza Europę dobrze się przy tym bawiąc i mając wiele przygód. Aspekt językowy również ciekawie został przedstawiony;-)
Jak więc może wyglądać nauka języka podczas zagranicznych podróży? Jakie są obecnie możliwości? Zaprzyjaźniona organizacja językowa Sprachcaffe opowie jak i gdzie szkolić język za granicą a przy tym dobrze się bawić i poznawać świat i nowych międzynarodowych znajomych.  Zapraszamy  na „Euro-Language trip”. 
Malta
Top 5 opcji wg. Sprachcaffe gdzie i jak pojechać aby podszkolić język to:

1.       Wymiany studenckie
Dzięki Uni Europejskiej możymy (będąc studentami) kożystać z licznych międzynarodowych programów wymiany studentów pomiędzy uczelniami.  Najbardziej popularne to: Erasmus –  taki wyjazd da nam ogromne możliwości w kwestii nauki języka obcego jak i przebywania w międzynarodowej społeczności. Sam dojazd na miejsce moży być już przygodą nie wspominając o kolejnych kilku miesiącach przebywania na miejscu. Uczelnie często organizują wycieczki do pobliskich granicznych państw  dzięki czemu będą to już pełne przygód wyjazdy.  Utrecht-Network to program dzięki, któremu można pojechać np. do USA. Program wymiany Central European Exchange Programme   powstał w roku 1993 i obejmuje m.in: Austria, Chorwacja, Czechy, Słowacja, Węgry. Inne programy to np. Leonardo da Vinci, Erasmus Mundus.


Kalabria
2.       Kursy i obozy językowe za granicą
Zalety to: możliwość poznania nowych znajomych, bardzo intensywne podszkolenie języka, poznanie odwiedzanego kraju i przeżycie przygody życia – tak w skrócie można określić taką zorganizowaną formę wyjazdów językowych jaką oferuje m.in. Sprachcaffe. Po 1-2 dniach przebywania w nowym środowisku człowiek szybko adaptuje się do nowych warunków i wie, że język polski nie pomoże mu tutaj! Dzięki temu zaczyna spontanicznie używać języka lokalnego czyli w Anglii czy na Malcie będzie to Angielski, w Niemczech niemiecki, we Francji francuski a w Hiszpanii oczywiście hiszpańki. Największą jednak atrakcją zarówno jeśli chodzi o naukę języka jak i przygodę będą wspólne zajęcia integracyjne w gronie międzynarodowych kursantów. Gdzie jechać na taki kurs językowy? Popularne destynacje wg. Sprachcaffe w 2013 roku to: popularna Anglia (Londyn i Brighton), słoneczna Malta, gorąca Hiszpania (Barcelona, Madyt) i bliskie Niemcy (Frankfurt) a jak nie masz pomysłu to zobacz różne szkoły językoweza granicą i sam zdecyduj gdzie warto a gdzie nie pojechać na wyjazd zagraniczny np. w wakacje.  W Ameryce taka forma podróżowania jest popularna od wielu wielu lat – w Europie zjawisko to dopiero się rozwija.

Londyn oczywiście :)

3.       Staże i praktyki w zagranicznych firmach
Wersja dla osób już władajacych dobrze jezykiem obcym i posiadająca minimalne doświadczenie zawodowe. Są więc to programy przeznaczone dla osób dorosłych. Jako, że będziemy pracowować 8 godz dziennie to można zdecydowanie powiedzieć, że będzie to 8 godz nauki języka w praktyce. Dzięki temu, że jest to płatna posada to weekendy możemy przeznaczyć na podróżowanie i poznawanie nowych ludzi. Gdzie jechać? W Europie popularna jest Anglia i Niemcy jednak kraje skandynawskie zyskują popularność ze względu na wysokie zarobki, bardzo dobrze wykwalifikowaną kadrę i język, który należy do ważniejszych w Europie. 1 roczny staż w Anglii to szansa za perfekcyjne opanowanie języka, wiele przygód i możliwość zarobienia np na samochód:)
4.       Wolontariat
Wolontariat na Islandii?a może w Afryce? AIESEC to największą organizacją międzynarodowa organizacja obecna w 110 krajach na całym świecie. Liczba potencjalnych miejsce gdzie możemy odbyć wolontariat to 50 000 miejsc. AIESEC oferuje praktyki zagraniczne i  Prestiżowe praktyki biznesowe dotyczą dziedzin takich jak:  marketing międzynarodowy, reklama i Public Relations. Jeśli chcemy odbyć daleką podróż i trochę zarobić wydaję się to najlepsza opcja!

Brighton

5.       Własna organizacja wyjazdu
Jest to może najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna forma podróżowania ale możemy w 100% zdecydować kiedy, z kim i jak będziemy podróżować. Dzięki licznym portalom podróżniczym typu: Couchsurfing.com, Travbuddy.com, Wayn.com, Travellerspoint.com, Trippy.com, Everplaces.com, GoGoBot.com, Triplit.com, TripAdvisor.com, Wikitravel.org możemy szybko i bezpiecznie zaplanować podróż. Podane portale są głównie w języku angielskim (dostęne też są: hiszpański, niemiecki, francuski i polski) to język będziemy już szkolić przed samym wyjazdem – czytając opinie i rozmawiając z innymi podróżnikami na chatach.   Dzięki temu możemy np. stworzyć sobie wyjazdy, których głównym celem jest obcowanie z językiem obcym. Sprachcaffe proponuje przykładowe trasy:
·         Trasa Angielska” Wielka Brytania i Irlandia. Polecamy tanie połączenia lotnicze.
·         Trasa Hiszpańska” – Hiszpania i Portugalia. Najlepsze połączenie nauki i wypoczynku.
·         Trasa Niemiecka” – Niemcy, Austria, Szwajcaria, Włochy. W miarę blisko tak więc samochód może być dobrym rozwiązaniem. Szwajcaria jest niestety drogim państwem!
·         Trasa Skandynawska” – Dania, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Islandia. Wielu Polaków podróżuje tam również samochodem. Bardzo drogie będą to wakacje ale widoki są tam bezcenne!

 A Wy jak i gdzie uczyliście się w poraktyce języka obcego w trakcie podróży? Macie jakieś porady i pomocne informacje? Polecacie jakieś strony internetowe gdzie można dowiedzieć się więcej?


raport językowy - 13 września

Ostatnio raportowałem pod koniec sierpnia, więc czas już chyba na kolejną aktualizację. Ogólnie: nie jest źle :)

Angielski:
Wreszcie robię coś w tym kierunku. Jako że jestem przyzwyczajony do oglądania filmów i seriali z napisami, zwykle niewiele mi daje oglądanie ich po angielsku. Ostatnio jednak bardzo wciągnąłem się w vlogi na youtubie: śledzę ich dobrych kilka, głównie o tematyce lifestylowej. Plusem jest braki opcji napisów :) Naprawdę się już od nich uzależniłem. 
Poza tym oczywiście codziennie czytam newsy. Rozważam zdawanie na jakiś certyfikat w przyszłym roku, myślę o CAE, na CPE jest chyba jeszcze za wcześnie, chociaż nie przeglądałem jeszcze arkuszy. Myślicie, że takie certyfikaty są jeszcze użyteczne?

Chiński: 
W ostatnich dniach trochę zwolniłem z chińskim, wcześniej przerabiałem po kolei 2500 słówek do certyfikatu HSK 5 (poziom C1) który już mam, ale zdawałem go bez dokładnego przygotowania i mam jeszcze trochę do nadrobienia, żeby rzeczywiście być na takim poziomie.

Francuski:
Póki co tylko Duolingo

Japoński:
Chwilowo w zasadzie leży odłogiem.

Portugalski:
Również Duolingo.

Jeśli chodzi o trzy ostatnie języki, zacząłem też uczyć się ich w jeszcze jeden, nowy sposób, o którym napiszę, jak będzie już bardziej namacalny ;)

poniedziałek, 9 września 2013

trudne kanji?


Pismo japońskie jest chyba najbardziej skomplikowane na świecie. To tak naprawdę mieszanka czterech nie przystających do siebie (a co gorsza do języka) systemów pisma. Są to:
  • 漢字Kanji - czyli dosłownie chińskie znaki. Zapożyczone z Chin razem z mnóstwem słów, które do dzisiaj upodabniają wiele wyrazów japońskich do chińskich (dla zielonych - chiński i japoński są językami zupełnie całkowicie i definitywnie różnymi. bardziej podobne do siebie są polski i hindi). Ogromna część kanji ma po kilka odczytań, niektóre zaczerpnięte z chińskiego, a niektóre rodzime. Tak więc nie wystarczy znać znak, trzeba jeszcze znać wszystkie sposoby, na jakie można go odczytać. A który wybrać w danym, konkretnym przypadku: tutaj pomoże nam tylko kontekst i językowa intuicja. Podstawowych kanji jest 2 136, one są wymagane w szkołach i używane w prasie. Ogólna ich liczba sięga jednak nawet 50 000.

  • ひらがなHiragana - elegancki, pełen zawijasów sylabariusz, który wykształcił się ze znaków. Początkowo używany był przez kobiety. Współcześnie zapisywane są nim głównie końcówki gramatyczne i partykuły. Hiraganą podpisuje się także trudniejsze znaki, spoza zakresu podstawowych.

  • カタカナKatakana - kolejny sylabariusz, bardziej kanciasty. Za jego pomocą zapisywane są onomatopeje oraz  bardzo liczne w japońskim zapożyczenia z angielskiego i innych języków zachodnich.

  • Romaji - dosłownie rzymskie znaki, czyli alfabet łaciński. Japończycy dobrze go znają i pojawia się on czasem m. in. na neonach w miejscach, gdzie mogą pojawić się obcokrajowcy.

Pismo japońskie jest cholernie skomplikowane nawet dla samych Japończyków. Istnieją nawet teleturnieje w których zgadują oni odczytania co trudniejszych znaków:


środa, 4 września 2013

great language game

Mieliście kiedyś trudności ze stwierdzeniem, w jakim języku mówią obcokrajowcy siedzący przy sąsiednim stoliku? Wpadłem ostatnio na stronkę, na której można dla czystej rozrywki sprawdzić, jak osłuchani jesteśmy z różnymi językami i na ile umiemy je rozróżnić. Początkowe zadania są dość łatwe, ale potem robi się naprawdę hardkorowo, ponieważ w bazie strony znajduje się aż 70 (!) języków- od bardzo popularnych po takie, o których istnieniu mogliśmy nawet nie słyszeć (sam przyznam się, że zastanawiałem się co to jest Dari :P). 



wtorek, 3 września 2013

strony pomocne w nauce języka: lang-8

W cyklu tym pisałem już o Duolingo oraz Sharedtalk. Strony te, podobnie jak większość innych, pozwalają na ćwiczenie jednej, dwóch umiejętności związanych z opanowaniem języka. Na Duolingo przede wszystkim uczymy się słówek i tłumaczymy krótkie zdania. Sharedtalk pozwala nam ćwiczyć praktyczne użycie języka. Kolejna strona w tej serii, Lang-8, też skupia się na jednej umiejętności, i jest to tworzenie krótkich wypowiedzi. 

Strona opiera się na jednym, bardzo prostym pomyśle: piszemy na dowolny temat, a rodzimi użytkownicy sprawdzają, czy piszemy dobrze. Powinniśmy tworzyć raczej krótkie wypowiedzi, a nie długie rozprawki, więc strona nadaje się raczej dla tych, którzy są w danym języku na poziomie - powiedzmy - do B2. Zaawansowani nie mają raczej już czego szukać: nikomu nie będzie się chciało poprawiać długich tekstów.


Strona w zasadzie jest darmowa. Istnieje opcja konta premium, która daje nam m. in. możliwość wyboru więcej niż dwóch języków, których się uczymy. To jednak można łatwo obejść, gdyż języki podane przy rejestracji można zmienić. Fakt że nie płacimy nie utrudnia nam więc w żaden sposób korzystania ze strony.


Strona sama wyszukuje dla nas użytkowników, do których pasujemy językowo: na przykład Rosjan uczących się polskiego, jeśli uczymy się języka Puszkina. Jest to okazja do zawarcia międzykulturowych znajomości. Możemy też poprawiać teksty pisane przez obcokrajowców próbujących swoich sił w polskim.


Oczywiście Lang-8 nie jest stroną, z której możemy nauczyć się języka. Takiej strony po prostu nie ma. Przez internet możemy opanować podstawy języka, bądź odkurzyć ten, który już trochę zapomnieliśmy, ale należy pamiętać, że trzeba używać różnych stron, żeby ćwiczyć różne umiejętności.

Plusy/minusy:

+ przejrzysta oprawa graficzna
+ w zasadzie za darmo
+ dobry system szukania partnerów językowych

- nie dla zaawansowanych
- ćwiczymy tylko komponowanie wypowiedz

Dla kogo: w zasadzie dla wszystkich początkujących i średniozaawansowanych

Ocena: 4/5



niedziela, 1 września 2013

język miesiąca - wrzesień


Jako że dzisiaj 1 września, oficjalnie mogę zainaugurować kolejny cykl, o którym pisałem jakiś czas temu. Od dziś, co jakiś czas na blogu będą pojawiać się posty związane z wybranym przeze mnie językiem. Będą dotyczyć nie tylko języka samego w sobie, ale także związanej z nim literatury, muzyki i społeczności które się nim posługują, jednym słowem całej kultury. 

Pierwszego dnia każdego miesiąca język ten będzie się zmieniał. W cyklu będą się pojawiać zarówno języki popularne, których uczy się wiele osób, ale także te mniejsze, czy nawet zagrożone wyginięciem.

Na pierwszy ogień język jak najbardziej duży i popularny, będący w pierwszej dziesiątce na świecie jeśli chodzi o ilość użytkowników, czyli japoński.


Kilka faktów o języku japońskim na początek:
  • zapisywany jest trzema rodzajami pisma,
  • posługuje się nim ok. 125 milionów ludzi prawie wyłącznie w Japonii,
  • w języku tym powstała pierwsza powieść świata, czyli Opowieść o księciu Promienistym (Genji Monogatari),
  • jest językiem izolowanym, czyli nie zostało potwierdzone jego pokrewieństwo z żadnym innym językiem,
  • jest językiem aglutynacyjnym (o tej kwestii już wkrótce w cyklu fizyka języka),
  • jest językiem oficjalnym w jednym okręgu na Palau oraz oczywiście w Japonii.




czwartek, 29 sierpnia 2013

poliglotą być - marzenie czy mrzonka?

Człowiek uczy się tych języków i uczy, na jednym, dwóch poprzestać nie może. Zaczyna kolejne, ale to zawsze niesie ryzyko "rozmienienia się na drobne". Może lepiej się nauczyć dwóch języków, a doskonale? Pewnie tak. Ale ja wiem, że to nie dla mnie, i pewnie wielu z was też ma podobne odczucia. Ciężko poprzestać na nauce jednego czy dwóch języków, jeśli ich nauka i odkrywanie kultur, które za nimi stoją tak bardzo Cię kręci. 

Wiec uczysz się, uczysz, i przynosi to kolejne sukcesy: certyfikaty, dyplomy studiów, skończone kursy, ale także proste sytuacje, w których zagadałeś do kogoś, użyłeś języka w praktyce, sprawdziłeś się. Są oczywiście także porażki i kryzysy, słówka i zasady gramatyczne odporne na wszelkie kucie.bariery między poziomami, które wydają się być nie do pokonania. Ale brniesz w to dalej, bo wiesz, że języki obce to ta rzecz, która Cię pociąga najbardziej na świecie; chcesz, żeby to było zarówno Twoje hobby, jak i praca.

A potem widzisz takiego człowieka i zastanawiasz się: co ja robię ze swoim życiem :D ?


to persecute



środa, 28 sierpnia 2013

angielski i polski to bliska rodzina?

W XVIII wieku przebywający w Indiach angielski uczony Sir William Jones badał teksty spisane w sanskrycie, czyli klasycznym języku tego kraju. Rzuciło mu się w oczy coś, czego w żaden sposób nie mógł wytłumaczyć: gramatyka i słownictwo sanskrytu były łudząco podobne do greki i łaciny. Wiedział, że nie może to być przypadek.

Odpowiadając na pytanie postawione w tytule: owszem, angielski i polski do bliscy kuzyni. Inni bliscy krewniacy z tego rodu to francuski, hiszpański, litewski, niemiecki. Na dalszych gałęziach drzewa genealogicznego widać łacinę, hindi, perski, kurdyjski. 

Gdy tysiące lat temu powstawały języki, niektóre z nich szybko rozprzestrzeniły się na dużych obszarach, gdyż populacja świata była wtedy niewielka. Podobnie było z językiem praindoeuropejskim, którym mówiono prawdopodobnie na terenie dzisiejszej Turcji. Sąsiedzi Indoeuropejczyków mówili po minojsku, egipsku, sumeryjsku, hebrajsku.


Języki indoeuropejskie od czasu wielkich odkryć geograficznych są najpowszechniejszą rodziną językową na świecie. Językami indoeuropejskimi mówi 45 % populacji świata. Razem jest ponad 400. Wszystkie pochodzą od jednego języka.


Europa była wtedy zamieszkana przez różne prymitywne ludy zbieracko-łowieckie, niektóre z nich spokrewnione z dzisiejszymi Finami, Lapończykami i Baskami. Klimat był wtedy o wiele chłodniejszy: lodowiec sięgał aż do południowej Szwecji. Indoeuropejczycy mieli nad tubylczymi plemionami sporą przewagę: umieli uprawiać pewne rodzaje traw, z których ziaren na ogniu wypiekali placki. Krótko mówiąc, opanowali technologię rolnictwa. To pozwoliło im prowadzić osiadły tryb życia i dało zastrzyk w postaci zwiększonego przyrostu naturalnego.

Szybko (jak na realia epoki kamienia) rozprzestrzenili się po całym kontynencie. Plemiona tubylcze przetrwały tam, gdzie przejęły od nich umiejętność rolnictwa i wytwarzania żywności, lub klimat nie pozwalał na uprawę zbóż. Z czasem Indoeuropejczycy podbili ogromne obszary: przez step ruszyli do Azji Środkowiej, Indii, nad Zatokę Perską. Z czasem ich mowa zaczęła się dzielić na dialekty, a w końcu zupełnie osobne i niezrozumiałe języki. Słowa zmieniały swoje brzmienie, niektóre zaczynały znaczyć coś innego, niektóre plemiona przestały używać jednych głosek, a zaczęły wymawiać inne.
Przypuszczalna ojczyzna i wędrówka ludów indoeuropejskich

W ten sposób powstały prawie wszystkie języki Europy. Obecnie tylko węgierski, baskijski, estoński i fiński nie należą do rodziny indoeuropejskiej. Wszystkie inne, razem z hindi, perskim, kurdyjskim i wieloma innymi językami wywodzą się od jednego przodka.

Podobieństwo widać nawet dziś. Wspólne korzenie widać w słowach bardzo podstawowych, które były w powszechnym użyciu nawet tysiące lat temu, gdy Indoeuropejczycy mówili wspólnym językiem. Są to nazwy członków rodziny, części ciała, powszechnie występujących zwierząt i roślin, liczby, proste czasowniki. 

Każdy z nas, znając nawet podstawy angielskiego, francuskiego czy włoskiego może sam to sprawdzić. Już bardzo proste przykłady pokazują nam wspólne rdzenie, z których rozwinęły się słowa współczesnych języków. Poniżej zestawiłem różne słowa polskie, angielskie, łacińskie, portugalskie, fracnuskie i hindi wywodzące się od wspólnych rdzeni:

cat - kot - chat
milk - mleko - lait
roi - rex - radża
day - dia - dzień
serce - heart - coeur
trzy - trois - three
mother - matka - maman
woda - water
słońce - sun - sol
dozen - tuzin
sit - siedzieć
noc - night - noite
słyszeć - listen
między - middle - medium
new - nouvelle - nowy
siostra - sister - soeur
się - self - se
bring - brać