Król lew jest chyba najpopularniejszym filmem animowanym wszechczasów. Jak utrzymują twórcy, jego fabuła jest luźno zainspirowana klasycznym dziełem Szekspira. Nie wiadomo jednak, czy deklaracja ta nie była próbą odwrócenia uwagi producentów od oskarżeń, jakoby wzorem dla filmy było japońskie anime: Kimba, biały lew. Ciężko zaprzeczyć, że niektóre sceny wydają się żywcem zaczerpnięte z azjatyckiej bajki.
W filmie pojawia się wiele słów zapożyczonych z języka Suahili, lingua franca Afryki Wschodniej i języka urzędowego Kenii i Tanzanii. Jest to jeden z języków Bantu, używany niegdyś tylko na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego oraz na wyspie Zanzibar. Ludy mówiące Suahili wzbogaciły się jednak na pośredniczeniu w handlu między Arabami i afrykańskim interiorem, a ich język szybko językiem wehikularnym całego regionu. Współcześnie razem z Hausa i Amharskim jest najpopularniejszym językiem afrykańskim i nauczyć się go można także na Uniwersytecie Warszawskim.
Mały disneyowski słownik polsko - suahili:
simba - lew
mufasa - król
rafiki - przyjaciel
upendi - miłość
nala - podarek
pumbaa - głupkowaty
zira - nienawiść

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz